Po wyborach PiS nie dostawał najlepszych recenzji od agencji ratingowych, a to w ich głos wsłuchują się inwestorzy pożyczający rządowi pieniądze. Najpierw obawiali się oni wpływu hojnych obietnic na stan finansów publicznych. Później analityków niepokoiły paraliż Trybunału Konstytucyjnego i eskalacja konfliktu na linii Warszawa – Bruksela. Obecnie jednak większość obaw poszła w niepamięć. Stąd w ostatnich tygodniach instytucje oceniające naszą wiarygodność kredytową masowo podwyższały prognozy wzrostu PKB i obniżały te dotyczące deficytu i długu publicznego.
Reklama



Teraz pojawiła się szansa, że S&P wycofa się z obniżki ratingu (do BBB+ z A-) ze stycznia 2016 r. To efekt podniesienia nam w piątek perspektywy ratingu do pozytywnej ze stabilnej, co oznacza, że w ciągu najbliższych dwóch lat bardziej prawdopodobne stało się, że nasza ocena pójdzie w górę.
Co skłoniło analityków S&P do zmiany nastawienia do Polski? „Spodziewamy się, że mocna ekspansja polskiej gospodarki będzie kontynuowana w 2018 r. dzięki solidnemu popytowi zewnętrznemu, hojnym transferom z UE i odporności fundamentów gospodarki, która jest duża, zdywersyfikowana oraz otwarta” – czytamy w uzasadnieniu do decyzji.
Agencja przewiduje, że nasz PKB urośnie w tym roku o 4,5 proc. r/r po wzroście o 4,6 proc. w 2017 r. W przyszłym roku ma przyjść wprawdzie spowolnienie do 3,5 proc., ale to będzie i tak dłuższy cykl szybkiego tempa rozwoju, niż S&P przewidywało. Co za tym idzie, dłużej uda nam się utrzymać pod kontrolą deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych. Do 2021 r. ma nie przekroczyć 2,5 proc. PKB, a dług – 50 proc. PKB.

Reklama
PAP przepytał 14 zespołów analityków o przewidywania odnośnie naszego ratingu i jego perspektywy. Nikt nie prognozował, że zostanie podniesiony, ale trzy instytucje wskazały, że perspektywa ulegnie poprawie. Żeby nasza wiarygodność kredytowa wzrosła, zdaniem agencji gospodarka musi się rozwijać w szybkim tempie, a relacja długu do PKB wyraźnie spadać. Drugi element to przygotowanie budżetu na wydatki związane ze starzeniem się społeczeństwa.
Decyzję S&P przewidzieli m.in. analitycy mBanku. Według ekonomistów zasłużyliśmy co najmniej na podniesienie perspektywy. Marcin Czaplicki z PKO BP zwraca uwagę, że od poprzedniego przeglądu ratingu lepiej wypada ocena równowagi zewnętrznej Polski. Potwierdziły to piątkowe dane NBP o bilansie płatniczym. Co prawda, na rachunku obrotów bieżących w lutym był deficyt – 4,2 mld zł, ale licząc za ostatnie 12 miesięcy, jest nadwyżka. W rozliczeniach usług bilans jest wciąż dodatni.
– Co oznacza, że nadwyżka jest już permanentna i może się utrzymywać do 2020 r., do czasu wejścia w życie nowych regulacji UE o pracownikach delegowanych. A nadwyżka na rachunku bieżącym oznacza, że kraj nie musi się zadłużać za granicą, na co agencje ratingowe zwykle zwracają uwagę – mówi Marcin Czaplicki.
Według niego są inne argumenty, np. utrzymujący się szybki wzrost PKB i dobra sytuacja fiskalna.
– Ale tego można było oczekiwać, patrząc na to, co dzieje się w innych krajach. U nas wzrost nie skutkuje powstawaniem nierównowagi, co też zasługuje na uwagę i dobrą ocenę – dodaje ekonomista. Podkreśla, że wysokie tempo rozwoju nie generuje np. przekredytowania gospodarki. W ważnych branżach, jak nieruchomości, nie widać symptomów bańki spekulacyjnej. Ceny nieruchomości rosną, ale wolniej niż w regionie. W gospodarce nie widać też oznak presji inflacyjnej.
Po drugiej stronie zestawienia, zdaniem Czaplickiego, nie pojawiły się żadne nowe czynniki, które ciągnęłyby w dół rating. Zmiany w wymiarze sprawiedliwości czy stosunki rządu z Komisją Europejską są agencji znane.
– W ogóle w stosunkach Warszawa – Bruksela widać symptomy pewnej odwilży – zauważa Mateusz Sutowicz, ekonomista Banku Millennium. Dodaje, że rozumie dylematy S&P, która, po obniżce ratingu dwa lata temu, jest teraz bardzo ostrożna w podejmowaniu decyzji.
– Ostrożność może wynikać stąd, że tamta decyzja okazała się przedwczesna. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że w S&P mamy najniższy rating z całej wielkiej trójki agencji. Zwykle te oceny są do siebie zbliżone – mówi Sutowicz.
Co to jest rating i dlaczego jest ważny
To ocena wiarygodności kredytowej, na podstawie której inwestorzy decydują, na jaki procent pożyczają danemu krajowi pieniądze. Rating może mieć trzy perspektywy. Negatywna oznacza większe prawdopodobieństwo obniżki, pozytywna – podwyżki, a neutralna sugeruje, że nie należy się spodziewać zmian. Skala ocen zaczyna się od AAA, co oznacza największą wiarygodność kredytową, a kończy na literze D, która oznacza bankruta. Polska ocena długoterminowych zobowiązań w walucie obcej to BBB+ u agencji S&P, A- u Fitcha i A2 w Moody’s. Oznaczają, że nasze obligacje są uznawane za inwestycyjne papiery wartościowe, w których dług, odsetki i świadczenia dodatkowe będą regulowane w terminie.