Ten kontynent to nie tylko migracje, bieda i wojny. To też najnowocześniejsze na świecie rozwiązania finansowe i drony dostarczające do szpitali krew.
Nairobi. W godzinach szczytu elegancko ubrani Kenijczycy i Kenijki spieszą do pracy. Przeważają garnitury i białe bluzki w połączeniu z ciemnymi spódnicami. Panie obowiązkowo w butach na obcasach. W centrum stolicy tego jednego z najszybciej rozwijających się krajów Afryki dominują wieżowce, które górują nad kilkupiętrowymi domami oraz targowiskami. Ogromna rzeka ludzi płynie piaskowo-asfaltowymi ulicami miasta, trudno się przebić przez zwarty tłum. Niemal wszyscy mają w rękach smartfony. Są non stop online.
Kenijska klasa średnia rośnie w siłę i to do niej kierowane są nowoczesne usługi finansowe oferowane przez fintechy (firmy działające w branżach finansowej i technologicznej), telekomy i państwo. Wprawdzie ubrania (perkale i poliestry) oraz samochody (głównie używane, francuskie i brytyjskie marki) zdecydowanie odstają jeszcze od jakości produktów dostępnych Europejczykom, ale w branży usług finansowych Kenia wyprzedza wiele państw Starego Kontynentu.