Producenci i importerzy skarżą się na nielegalne wyroby tytoniowe masowo obecne na polskim rynku. Walkę z nimi utrudniają niedoskonałe przepisy. Resort zdrowia opracowuje nowe, które mają uzdrowić sytuację.



Od ubiegłego roku na polskim rynku mogą być sprzedawane tylko te wyroby tytoniowe, które zostały zgłoszone przez producenta lub importera do biura ds. substancji chemicznych w Ministerstwie Zdrowia. Taki obowiązek wynika z dyrektywy tytoniowej obowiązującej w naszym kraju od września 2016 r. za sprawą wejścia w życie przepisów ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 957 ze zm.).
Obecnie na listach e-papierosów i pojemników zapasowych oraz wyrobów tytoniowych jest łącznie ponad 12 tys. produktów. Problem w tym, że nie ma instytucji, która mogłaby ocenić legalność dostępnych w sklepach wyrobów, a co za tym idzie zadecydować o ich wycofaniu.
Reklama
– Kiedy zawiadamialiśmy o takich przypadkach Inspekcję Handlową, słyszeliśmy, że sprawą powinien zająć się sanepid, który z kolei odsyłał nas do inspektora ds. substancji chemicznych, a ten wskazywał na prokuraturę – wyjaśnia Jerzy Jurczyński ze spółki Chic Investment.

Reklama
W Biurze Inspektora ds. Substancji Chemicznych usłyszeliśmy natomiast, że w przepisach prawnych literalnie żaden urząd nie został do tego wskazany.
Jest jednak szansa na zmianę tej sytuacji, i to jeszcze w tym roku. Resort zdrowia pracuje nad projektem nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Ma on przyznać inspektorowi ds. substancji chemicznych kompetencje w zakresie stwierdzenia niezgodności przedłożonej dokumentacji dotyczącej wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych z wymogami ustawy. – Dzięki temu umocowaniu wycofanie nielegalnego produktu z rynku będzie łatwiejsze, a przez to szybsze – uważa inspektor ds. substancji chemicznych, który pozytywnie ocenia kierunek zmian.
Nie chce natomiast na razie wypowiadać się na temat tego, jak wyglądałby schemat postępowania przy ujawnieniu nielegalnego wyrobu. Według przedsiębiorców idealna sytuacja to taka, w której Inspekcja Handlowa, mając wątpliwości co do produktu podczas kontroli, zwraca się z prośbą o jego weryfikację do inspektora ds. substancji chemicznych, który stwierdza jego nielegalność. Na tej podstawie Inspekcja Handlowa podejmuje decyzję o wycofaniu towaru z rynku i zawiadamia prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Sprzedaż niezarejestrowanych produktów grozi bowiem także karą grzywny lub ograniczeniem wolności. W obecnym stanie prawnym przyjmuje się, że kompetencje w zakresie walki z nielegalnymi wyrobami tytoniowymi przysługują Inspekcji Handlowej, która sprawuje nadzór nad tym rynkiem. Ta wylicza, że w 2017 r. przeprowadziła kontrole w 205 sklepach.
– Nieprawidłowości ujawniono w 39 z nich. Zakwestionowano w sumie 72 partie e-papierosów i liquidów. Powodem była m.in. pojemność liquidów przekraczająca dozwoloną wielkość 10 ml, brak jakichkolwiek oznaczeń w języku polskim czy niewłaściwe ostrzeżenia zdrowotne – wymienia Maciej Chmielowski z UOKiK.
UOKiK podkreśla, że w większości przypadków przedsiębiorcy sami podejmowali decyzje o wycofaniu produktów z obrotu lub wstrzymaniu ich sprzedaży do czasu poprawy oznakowania.
Problem wyrobów niespełniających wymogów ustawy w największym stopniu dotyczy e-papierosów. W przypadku tradycyjnych na ich legalność wskazuje np. banderola, która na rynku e-papierosów będzie obowiązywała od 2019 r. Eksperci szacują, że w 30 proc. punktów sprzedaży dostępne są nielegalne produkty. Wszystkich sklepów specjalistycznych jest w kraju 1500. Do tego dochodzi internet, gdzie skala problemu zdaniem ekspertów jest jeszcze większa. ⒸⓅ
Etap legislacyjny
Prace wewnątrzresortowe