Około 50 osób zgłosiło się w konkursie – ustalił DGP. Dziś kombinat może już mieć nowego szefa.
Reklama
Blisko 30 osób złożyło podania na stanowisko prezesa zarządu, które do 10 marca zajmował Radosław Domagalski-Łabędzki. Kolejne 20 chętnych chciałoby zająć stanowisko wiceprezesa ds. aktywów zagranicznych Michała Jezioro. Rada nadzorcza zaplanowała przeprowadzenie rozmów z kandydatami na prezesa 3 kwietnia, 4 kwietnia miałby nastąpić wybór wiceprezesa. Według naszych informacji może nie dojść do rozstrzygnięć konkursów w wyznaczonym terminie, bo w PiS nie ma jednomyślności w kwestiach kadrowych.
Faworytami w wyścigu do fotela szefa są p.o. prezesa Rafał Pawełczak oraz Miłosz Stanisławski, były członek rady nadzorczej Polskiej Miedzi, obecnie w radzie Polskiej Grupy Górniczej (niedawno złożył mandat radnego warszawskiego Targówka). Według naszych rozmówców Pawełczak jest „bliższy sercu” wiceprezesa PiS, dolnośląskiego posła Adama Lipińskiego, bo jest stamtąd i zna firmę (od ponad roku jest wiceprezesem i p.o. prezesa KGHM). Ale Stanisławskiego z kolei mają popierać duchowni związani z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
Jeśli rządząca partia się nie dogada – konkurs może zostać unieważniony. Wtedy 13 kwietnia na WZA, które z przerwami trwa od 15 marca, pewnie wymieniona zostanie część rady nadzorczej, by nie było problemu z wyborem prezesa w kolejnym podejściu.
Wbrew pogłoskom w konkursie nie wystartował Robert Pietryszyn – były szef Lotosu i były wiceprezes PZU kojarzony z eksministrem Skarbu Państwa Dawidem Jackiewiczem.
Karuzela kadrowa po odwołaniu Domagalskiego-Łabędzkiego nie przestaje się w KGHM kręcić. W środę rezygnację złożył Mariusz Bober, który zaledwie niespełna dwa tygodnie szefował Zanamowi (zajmującemu się m.in. produkcją i serwisem maszyn górniczych). Do Polskiej Miedzi wrócił po przerwie. Bober, również kojarzony z Jackiewiczem, od kwietnia 2016 do stycznia 2017 r. szefował Grupie Azoty. Przestał na fali usuwania ludzi Jackiewicza po jego dymisji (jesienią 2016 r.). Wcześniej (2006 – 2010) kierował należącym do KGHM Ecorenem (dzisiejsze Metraco). – Powstała za jego czasów w Ecorenie instalacja do odzysku niklu została zezłomowana, a sprawa zakończyła się wyrokiem o niegospodarność – mówi DGP osoba znająca sprawę. Ubiegłotygodniowa rezygnacja Bobera nie miała związku z jego udziałem w konkursie – z naszych informacji wynika, że nie złożył dokumentów.
Bardziej udany, a przynajmniej dłuższy powrót do Polskiej Miedzi przypadł w udziale Piotrowi Walczakowi. Do połowy 2017 r. był wiceprezesem KGHM, zrezygnował. Po odwołaniu Domagalskiego-Łabędzkiego wrócił na stanowisko szefa Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego (kierował nią w l. 2007–2008 i 2010–2016).
– Wziął odprawę, która by go ominęła po zmianach w statucie spółki, i poszedł na emeryturę. Ale już w listopadzie mówiło się, że wróci do jednostki ratownictwa, tylko Domagalski-Łabędzki to blokował. Ale jak go odwołali, Walczak wrócił – twierdzi osoba zbliżona do spółki. Spytaliśmy KGHM o odprawę Walczaka. – Szczegółowe kwestie dotyczące składowych wynagrodzenia oraz zobowiązań publicznoprawnych stanowią dobro osobiste menedżera oraz tajemnicę spółki – odpowiedziała DGP Justyna Mosoń, rzeczniczka Polskiej Miedzi.