Systemy miejskich jednośladów ruszą w Trójmieście, ale też w takich miastach, jak Płock, Tarnów czy Zielona Góra.
Reklama
Od czasu uruchomienia w Polsce w 2010 r. pierwszych systemów rowerów publicznych ich popularność gwałtownie wzrosła. Działają już w 35 miastach, w tym w większości dużych aglomeracji. A to nie koniec. Niebawem mają się pojawić w kilkunastu kolejnych ośrodkach. To miasta średniej wielkości, jak Płock, Kędzierzyn-Koźle, Tychy, Kalisz, Legnica, Tarnów czy Zielona Góra. Ale przetarg szykuje też cała aglomeracja trójmiejska.
Tamtejszy System Roweru Metropolitalnego ma objąć 14 gmin – oprócz Gdańska, Gdyni i Sopotu m.in. Tczew, Puck, Władysławowo i Rumię. Dostępnych ma być 3866 jednośladów. Przedsięwzięcie ma różnić się od już istniejących. Będzie to tzw. system IV generacji: rowerów nie trzeba będzie zostawiać w stacjach dokujących, tylko przy zwykłych stojakach. Nie planuje się też opłat za krótkotrwałe przejazdy. – Przetarg na uruchomienie systemu ogłosimy w ciągu kilku dni – zapowiada Krzysztof Perycz-Szczepański, kierownik projektu Rower Metropolitalny. Metropolia dostała na niego 17 mln zł unijnej dotacji.
Walkę o zlecenie już zapowiedziała firma Nextbike Polska. Jej przedstawiciele twierdzą, że mają doświadczenie w uruchamianiu podobnych systemów – np. w Berlinie czy w fińskim Turku. I przekonują, że aglomeracja trójmiejska powinna postawić na „tradycyjny” model stacji dokujących. – To tańsze, przede wszystkim w eksploatacji. Taki system jest też łatwiejszy w utrzymaniu i zarządzaniu przez miasto – tłumaczy Tomasz Wojtkiewicz, prezes spółki, która działa na licencji niemieckiego Nextbike.
Spółka zdobyła dominującą pozycję w Polsce. Jest operatorem systemów w 25 miastach. Największy to warszawskie Veturilo, w którym dostępnych jest już ponad 5 tys. rowerów (to piąte pod względem wielkości takie przedsięwzięcie w Europie). Liczba jednośladów rośnie. Niebawem mają być dostępne na wybranych stacjach Orlenu. Ale też warszawski system jest najdroższy w kraju. Za jego obsługę w latach 2017–2020 stolica zapłaci ok. 45 mln zł. Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich szacuje, że prawie jedną trzecią tej kwoty można odzyskać dzięki wpłatom od użytkowników. Szef ZDM Łukasz Puchalski uważa, że warto ponieść te wydatki, bo Veturilo to element komunikacji publicznej, dzięki któremu m.in. ograniczane są korki.
Nextbike walczy też o mniejsze miasta. Toczy spór z należącą do francuskiej Grupy Egis firmą BikeU o rowery w Bielsku-Białej. Ta ostatnia spółka obsługiwała tam wypożyczalnie od 2014 r. W przetargu na przedłużenie ich działalności zaproponowała najniższą cenę. Nextbike przekonał Krajową Izbę Odwoławczą, że konkurenci zgłosili zaniżoną kwotę. Trzeba powtórzyć przetarg.
Wcześniej obie firmy toczyły boje o rowerowe systemy we Wrocławiu, Poznaniu czy Łodzi. W tym ostatnim mieście długi spór zakończył się w sądzie, a jednoślady wyjechały z rocznym opóźnieniem.
BikeU działa teraz w pięciu miastach, m.in. Krakowie czy Bydgoszczy. W Polsce rowerowe systemy obsługują jeszcze trzy mniejsze rodzime firmy: Romet Rental Systems (Rzeszów i Toruń), Comdrev (Szczecinek) oraz Acro Bike (konkurencyjny do Veturilo, bezstacyjny system w Warszawie).