Obywatele powinni móc ufać przedsiębiorcom sektora finansowego. Tak więc jeśli ci niewłaściwie dobierają kadry, to muszą ponosić tego konsekwencje. Takie wnioski płyną z wydanego przed kilkoma dniami wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Sprawa zaczęła się kilka lat temu. Klientka jednego z banków była okradana przez pracownika korporacji. Wyłudził on od niej pełnomocnictwo. Majątek kobiety uszczuplał przez dłuższy czas, także już po wyrzuceniu z pracy za szereg przekrętów.
Gdy sprawa wyszła na jaw, przedsiębiorca zwrócił poszkodowanej kobiecie pieniądze skradzione z rachunku w okresie, kiedy sprawca był jego pracownikiem. Odmówił jednak zwrotu środków za czas, gdy złodziej już w banku nie pracował. Zdaniem poszkodowanej było to nieuczciwe – uważała, że została okradziona dlatego, że sprawca był wcześniej pracownikiem banku. Gdyby nim nie był, nigdy nie uzyskałby dostępu do jej rachunku. Kobieta całą szkodę wiązała więc bezpośrednio z działalnością banku.
Reklama
Sprawa trafiła do sądu. W 2014 r. sąd okręgowy przyznał powódce rację. W 2016 r. jednak sąd apelacyjny wyrok zmienił. W uzasadnieniu wskazano, że co prawda bank swym postępowaniem mógł przyczynić się do powstania szkody (późno zorientowano się o kradzieży dokonanej przez pracownika oraz nie poinformowano klientki o zwolnieniu złodzieja), ale nie uzasadnia to ponoszenia przez przedsiębiorcę odpowiedzialności odszkodowawczej za czas po ustaniu zatrudnienia. Sąd wskazał, że pieniądze zwrócić powinien były pracownik.
W sprawę włączył się rzecznik praw obywatelskich. Wniósł na korzyść powódki skargę kasacyjną. Jak się okazało – słusznie. Sąd Najwyższy wskazał bowiem, że choć nie przesądza o odpowiedzialności banku, to jednocześnie nie należało jej z góry wykluczać, jak to zrobił sąd powszechny.
Sprawa ponownie trafiła do drugiej instancji. I ta właśnie przyznała poszkodowanej kobiecie oraz rzecznikowi praw obywatelskich rację. W ustnych motywach uzasadnienia wyjaśniono, że bank – jako podmiot, który powinien być gwarantem ochrony i bezpieczeństwa powierzonych mu środków – może odpowiadać za szkody wyrządzone przez byłych pracowników. Przy czym istotne dla praktyki jest to, jak przedsiębiorca się zachowuje w konkretnej sprawie. Jeśli niezwłocznie robi wszystko, by do zwiększenia szkody nie doszło, jego odpowiedzialność nie jest oczywista. Ale jeżeli nie kontroluje właściwie pracowników, a ewentualne nieprawidłowości stara się zamieść pod dywan – będzie musiał płacić.
Przedstawiciele sektora bankowego od dawna utyskują, że nie mają wystarczających narzędzi do sprawdzania kandydatów do pracy. Niebawem się to jednak zmieni. Rada Ministrów przyjęła bowiem już projekt ustawy pozwalający firmom i instytucjom sektora finansowego na sprawdzanie niekaralności pracowników i kandydatów do pracy. Pracodawcy będą mogli żądać od osób zatrudnianych i aplikujących o pracę udokumentowania tej informacji w formie zaświadczenia z KRK.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Apelacyjnego z 9 marca 2018 r., sygn. akt V ACa 58/18.