- Prawdopodobieństwo wprowadzenia mechanizmu, gdzie wypłaty eurofunduszy powiąże się ze stanem praworządności, jest bliskie zeru - wyjaśnia minister inwestycji i rozwoju.
Z Brukseli znów dochodzą sygnały o powiązaniu wypłaty funduszy europejskich z przestrzeganiem zasad praworządności. Temat ten z pewnością pojawi się na piątkowym nieformalnym szczycie unijnym. Z jakim stanowiskiem w tej sprawie jedzie tam nasz rząd?
Temat praworządności pojawia się od dawna. Pierwsze dyskusje o tym miały miejsce już kilka lat temu, gdy Węgry miały problemy z funduszami unijnymi. Wtedy jeszcze Komisja Europejska nie wszczęła procedur związanych z art. 7 Traktatu. Ale były próby powiązania polityki spójności z praworządnością. Teraz obserwujemy podobne próby, ale trzeba wyraźnie powiedzieć – nie ma do tego podstaw prawnych. I to zarówno z punktu widzenia Traktatu, jak i rozporządzeń unijnych dotyczących obecnej perspektywy finansowej UE. Tak więc prawdopodobieństwo wprowadzenia tego mechanizmu jest bliskie zeru, zwłaszcza w obecnej perspektywie budżetowej. Możliwe by to było tylko wtedy, gdyby nastąpiła zmiana rozporządzeń. A to oznaczałoby przeprowadzenie długiego i żmudnego procesu legislacyjnego przez całą machinę unijną, włącznie z zatwierdzeniem nowego dokumentu przez europarlament i Radę Europejską.