Sytuacja w USA jest istotna dla polskich inwestorów, ponieważ polska giełda absorbuje nie tylko nastroje, ale z silną korelacją powiela same ruchy indeksów z USA. To tam zainicjowany został kryzys hipoteczny, który przerodził się w bessę na giełdach całego świata, a następnie ewoluował w kryzys finansowy. Ten ostatni miał swój wpływ na spowolnienie gospodarcze na świecie i recesję, w której tkwią USA. Kluczowe jest oblicze, jakie przybierze amerykańska recesja. Okazuje się, że prawdopodobny staje się scenariusz stagflacji. Zjawisko stagflacji oznacza wysokie bezrobocie współistniejące z wysoką inflacją.

Stopa bezrobocia w USA wynosi obecnie 7,2 proc. i rośnie. Ostatnio zarejestrowano 589 tys. nowych bezrobotnych, a liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku wynosi 4,56 mln. W całym 2008 gospodarka USA straciła około 2,4 mln miejsc pracy w przemyśle.

Tymczasem procesy cenowe na razie są zgodne z recesyjną fazą gospodarki. Roczny wskaźnik cen konsumenta w USA wyniósł w grudniu 0,1 proc. Jeśli spojrzeć na ceny w ujęciu bazowym - wyłączając ceny energii i żywności, to ceny nie uległy znaczącym zmianom. Czy dalszy spadek popytu w gospodarce USA przełoży się na spadek inflacji (i deflację) w USA? Niekoniecznie.

Okazuje się, że sprowadzone w okolice zera stopy procentowe w ograniczonym zakresie stymulują gospodarkę. W takiej sytuacji bank centralny znalazł inne sposoby drukowania pustych pieniędzy. Jednym z nich jest podwojenie wartości bilansu amerykańskiego banku centralnego. Równolegle, w ramach programu stabilizacji amerykańskiego rynku nieruchomości, bank rozpoczął skup aktywów opartych na nieruchomościach, docelowo za 500 mld dol. To na razie tyle ze strony polityki pieniężnej.

Na poziomie polityki fiskalnej strumienie pieniędzy popłyną z dodatkowego wartego około 775 mld dol. planu pobudzenia koniunktury przygotowanego przez sztab Baracka Obamy. Pamiętajmy też o podaży z planu Paulsona i programów branżowych...

W środowisku tak olbrzymiej podaży pieniądza już wkrótce problemem gospodarki USA może być niekontrolowana inflacja. Pamiętajmy, że ceny rosną szybciej, niż zmniejsza się bezrobocie. Czy nie zbliża nas to do scenariusza stagflacji?