Ten jeden z najbogatszych Polaków wycofał się z życia publicznego już przed trzema laty, ale kolejne kłopoty z prokuraturą nie dają o nim zapomnieć. Tym razem chodzi o reprywatyzację.
„Kierując się względami osobistymi, podjąłem decyzję o wycofaniu się z zarządzania Prokomem oraz Grupą Kapitałową Prokom. Nie będę pełnił funkcji prezesa zarządu Prokomu, zaś Prokomem kierować będzie dotychczasowy zarząd spółki” – takim oświadczeniem przed ponad trzema laty Ryszard Krauze pożegnał się z opinią publiczną.
Zrezygnował z kontroli nad Prokom Investments, swoim wehikułem, za pomocą którego inwestował w spółki branży informatycznej, biotechnologicznej, wydobywczej czy deweloperskiej. Firmę zostawił w długach, bez gotówki. Wierzyciele zgłosili wniosek o upadłość, przejęli znajdujące się na rachunkach Prokomu akcje giełdowych spółek Bioton i Petrolinvest, w przeszłości kontrolowanych przez Krauzego. Postępowanie zakończyło się w październiku 2015 r. wycofaniem wniosku przez wierzycieli, bo Prokom nie miał dość pieniędzy na przeprowadzenie upadłości. W kwietniu tego roku spółka zmieniła nazwę na Futurion 1 i przeniosła siedzibę z Gdyni do Warszawy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.