Ofiarami nowych technologii padają nie tylko taksówkarze. Twórcza destrukcja zatrzęsie w posadach pieniądzem i bankowością centralną. I to dobra wiadomość.
Gdy zadebiutowała w 2009 r., uznano ją za ciekawostkę, zabawę ekscentrycznych programistów komputerowych. Potem, gdy jej kurs poszybował w górę, zaczęła uchodzić za świetną inwestycję. Gdy spadł, uznano, że to kolejna bańka spekulacyjna, która posłużyła komuś do szybkiego dorobienia się kosztem naiwnych. Wróżono, że świat o niej wkrótce zapomni – i że podobny los spotka inne, oparte na podobnej technologii, wynalazki.
Tymczasem bitcoin – kryptowaluta wymyślona przez fascynatów programowania i pieniądza – nie chce odejść w zapomnienie. Ma już do 10 mln użytkowników i liczba ta rośnie. Oznacza to, że coraz więcej osób uznaje posługiwanie się kryptowalutami (ich różnych rodzajów jest już ponad 100) za wygodniejsze i bezpieczniejsze niż pieniędzmi dostarczanymi przez rząd.