Im lepsza sytuacja budżetu, tym dłuższa kolejka do ministra finansów chętnych do sięgnięcia po pieniądze ekstra. I tym większa pokusa, żeby podreperować przyszłoroczną sytuację państwowych finansów.
Już po sierpniu wydawało się, że nadwyżka w budżecie jest nie do utrzymania. Jednak dochody okazały się wyższe niż wydatki, chociaż plan budżetowy zakładał, że po ośmiu miesiącach dziura w publicznej kasie będzie wynosiła aż 27,7 mld zł. Po wrześniu deficyt miał się pogłębić do ponad 32,5 mld zł, jednak z informacji DGP wynika, że wciąż budżet jest na plusie.
– Wstępne informacje o dochodach we wrześniu wskazują, że zostały one wykonane nieco lepiej od planu. Przy zwyczajowym od początku roku niewykonaniu wydatków budżet najprawdopodobniej wciąż ma nadwyżkę – mówi nasz informator z kręgów rządowych.
Reklama
Według harmonogramu realizacji budżetu w ubiegłym miesiącu dochody powinny wynieść 25,6 mld zł, a wydatki 30,4 mld zł. Z tego wynikałoby, że w samym wrześniu deficyt wyniesie 4,8 mld zł. Jednak dzięki ok. 4,9 mld zł nadwyżki po sierpniu, narastającej od początku roku, nadal będziemy notowali niewielki plus. Prawdopodobnie wyższy dzięki temu, że wpływy wciąż biją plan zarysowany na początku roku przez resort finansów. Wydatki zaś przez wszystkie miesiące istotnie odstawały od założonych – średnio o ponad 1,8 mld zł.
Wynik budżetu państwa po wrześniu / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Coraz więcej sygnałów wskazuje, że wynik całego roku też będzie bardzo dobry. Bo jeśli nawet poziom dochodów i wydatków w ostatnich miesiącach byłby taki, jak założyło MF w oficjalnym harmonogramie, to deficyt na koniec roku powinien wynieść mniej niż połowę tego, co zapisano w ustawie budżetowej. Kasowo byłby to jeden z najlepszych wyników ostatnich lat.
To zaś zwiększa presję na wicepremiera Mateusza Morawieckiego, żeby dobrą sytuację w publicznej kasie konsumować już dzisiaj. Resort finansów szykuje się już do nowelizowania tegorocznego budżetu, aby zwiększyć wydatki m.in. na ekwiwalenty za deputaty węglowe dla górniczych emerytów, co ma kosztować 2,3 mld zł. Jest także zielone światło na opłacenie części nadwykonań w ochronie zdrowia, które mogą pochłonąć ok. 800 mln zł. Być może rząd będzie zmuszony wysupłać również pieniądze na podwyżki dla protestujących właśnie lekarzy rezydentów. Im lepsza i dłużej trwająca będzie kondycja budżetu, tym więcej ministrów będzie się ustawiało w kolejce po pieniądze.
– W opinii wielu dysponentów budżetowych nie ma większego znaczenia, że nawet jeśli teraz jest lepiej, to i tak będziemy mieli na koniec roku deficyt – mówi nasz rozmówca z MF.
Eksperci przestrzegają, żeby z dzieleniem skóry na niedźwiedziu jeszcze się wstrzymać. Bo w budżecie wciąż jest kilka niewiadomych. Zarówno takich, które mogą dodatkowo zmniejszać deficyt, jak i takich, które go potencjalnie powiększą.
W pierwszej grupie są budżetowe oszczędności. Na przykład w dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jak dotąd zarządzający FUS ZUS potrzebował z budżetu mniej pieniędzy niż zazwyczaj. Przez osiem miesięcy tego roku FUS dostał 54,6 proc. kwoty zaplanowanej na cały 2017 r. To dużo mniej niż przed rokiem, wtedy plan wykonano w ponad 68 proc. To efekt dobrej sytuacji na rynku pracy, która przekłada się na wzrost wpływów ze składek. Były one o 8 proc. wyższe niż rok temu w porównywalnym czasie. Jeśli takie tempo utrzyma się do końca roku, to zamiast 161,1 mld zł w funduszu znajdzie się 165,2 mld zł, czyli o ponad 4 mld zł więcej. Zakład szacuje to nieco skromniej – na 3,7 mld zł. I o taką mniej więcej kwotę mogłaby się zmniejszyć budżetowa dotacja, a w ślad za nią deficyt. Niemniej jednak i te 3,5 mld zł oszczędności w dotacji – to też nic pewnego. Bo przecież od 1 października weszło w życie obniżenie wieku emerytalnego, co zwiększy wydatki FUS na świadczenia w tym roku w porównaniu z pierwotnym planem.
Inna potencjalna oszczędność to wydatki inwestycyjne. Do tej pory szły słabo, do końca sierpnia na inwestycje państwowych jednostek budżetowych poszło tylko 22 proc. tego, co zaplanowano. W sumie w całym roku z budżetu miało na nie iść 12,6 mld zł, a do tej pory wydano niecałe 2,9 mld zł. Ale nie ma żadnej pewności, że ta oszczędność budżetu utrzyma się do końca roku. W 2016 r. na tym etapie wykonania budżetu nakłady w tej części były tylko nieznacznie lepsze niż w tym, ale w ostatnich miesiącach dysponenci wyraźnie przyspieszyli wydawanie i na koniec grudnia zrealizowali niemal cały budżetowy plan.
Deficyt mogą powiększyć skutki ministerialnych zabiegów, których celem będzie przeniesienie obciążeń z 2018 r. na rok bieżący. Obciążeń, bo nie chodzi konkretnie o wydatki, lecz raczej o zmniejszenie dochodów. W 2016 r. MF z powodzeniem przetestowało przyspieszenie zwrotów VAT – to, co według kalendarza należało się podatnikom w styczniu i w lutym 2017 r., wypłacono już w grudniu 2016 r. Obciążyło to wynik tamtego budżetu, ale w bezpiecznych granicach, dając jednocześnie sporą zakładkę na 2017 r. Gdyby MF chciało powtórzyć ten zabieg w podobnej skali, wówczas wynik tego roku mógłby się pogorszyć o 5–6 mld zł.