statystyki

Niedźwiedzie wyskakują oknem, czyli co oznaczają barwne powiedzenia ekonomistów

autor: Dorota Kalinowska13.10.2017, 07:18; Aktualizacja: 13.10.2017, 08:28
Ekonomia, gospodarka, biznes

Konia z rzędem temu, kto w prosty i jednoznaczny sposób potrafi wyjaśnić zawiłości rynku i prawa nim rządzące.źródło: ShutterStock

Powszechnie używane kalki, puste slogany, a może maksymy, które trafnie opisują rzeczywistość – skąd pochodzą i co faktycznie oznaczają barwne powiedzenia ekonomistów.

Ale jak to? Niemożliwe! Skąd wiedziałeś, żeby nie chwytać spadającego noża? Ja zawsze kupowałem, kiedy lała się krew.

– Nie zazdroszczę! To nie pamiętasz, że nawet zdechły koń się odbije, gdy go zrzucić z Empire State Building.

– Czekaj! Przecież nie włożyłem wszystkich jajek do jednego koszyka.

– No to jest szansa, że wrócisz na Wszystkich Świętych.

Tak właśnie mogłaby wyglądać rozmowa dwóch doświadczonych inwestorów. Zbiór aforyzmów, przysłów i powiedzonek. Jedni powiedzą, że to prawdy objawione, inni – że zwykłe truizmy. Większość z nas dobrze je zna i od razu gotowa jest dorzucić kolejne przykłady. „Gdy Ameryka kicha, cały świat ma katar”, „Drzewa nie rosną do nieba” albo „Byki wchodzą schodami, a niedźwiedzie wyskakują oknem”. Przecież same wpadają w ucho („Kupuj tanio, sprzedaj drogo”). Są przy tym obrazowe („Zawsze wracaj do domu z chłopcem, z którym wyszłaś na randkę”). I, co nie mniej ważne, operują humorem („Kiedy wieje wiatr, nawet indyki latają”).

W rzeczywistości jednak niejednego (wytrawnego) gracza wywiodły w pole – choćby powiedzenie „Trend is your friend” („Trend jest twoim przyjacielem”). Bowiem co ono oznacza? Kupować akcje firm, które notują nagłe i gwałtowne wzrosty w danym sektorze rynku? Zainwestować w spółki o solidnych fundamentach, które mają długookresowy trend wzrostowy? W spółki z WIG20? Czy może po prostu nie zachowywać się inaczej niż reszta graczy? Pytania się mnożą. Odpowiedzi nie ułatwia też fakt, że większość rynkowych prawideł wzajemnie się wyklucza; przykładów także w tym przypadku nie trzeba długo szukać. To np. „Kupuj, kiedy leje się krew” i „Nigdy nie chwytaj spadającego noża”. – Innymi słowy: skupuj akcje tylko tych spółek, które tracą na wartości i – drugie – niech ci to nawet nie przyjdzie do głowy – tłumaczy w rozmowie z DGP dr Piotr Maszczyk, wykładowca Szkoły Głównej Handlowej. – Trik polega na tym, że jeśli weźmiemy konkretną sytuację z rynku, to zawsze jeden, dwa, a nawet więcej sloganów z łatwością da się do niej dopasować. Banalnych, prostych, głębokich i trudnych do rozszyfrowania, to nie ma znaczenia. Liczy się ich barwność i nośność. To dlatego na swoich wykładach nierzadko radzę ironicznie: naucz się 10–20 bon motów i rzucaj nimi losowo. Wtedy wszyscy będą myśleli, że doskonale znasz się na ekonomii.

Powszechnie używane kalki, puste slogany, a może maksymy, które trafnie opisują rzeczywistość? Sprawdzamy, jacy autorzy, historie i ukryte znaczenia stoją się za barwnymi powiedzeniami ekonomistów.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (1)

  • Kpiarz (2017-10-13 09:00) Zgłoś naruszenie 10

    Świetnie strywializowane zasady ekonomii plus ośmieszanie inwestorów. I tu pytanie. Co to wnosi??? Nic. To po prostu wesoła żąglerka słowami na temat powiedzonek krążących w świecie biznesu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane