Mimo że KNF już 2,5 roku temu nakazała wyeliminowanie nieprawidłowości przy likwidacji szkód z OC, skarg na zaniżanie odszkodowań nie ubywa.
Reklama
Skargi na ubezpieczycieli / Dziennik Gazeta Prawna
Jakie są główne grzechy ubezpieczycieli przy likwidacji szkód w pojeździe? Z najnowszego raportu rzecznika finansowego wynika, że zakłady wciąż nie informują m.in. o prawie do roszczenia z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu na skutek kolizji czy wypadku. Przy wypłatach nadal starają się też ograniczać koszty związane z prawem do auta zastępczego. – Nastąpiła eskalacja negatywnych praktyk polegających na zaniżaniu czasu refundowanego najmu, jak i zaniżaniu czynszu najmu, który zapłacił poszkodowany – mówi Paweł Wawszczak z Biura Rzecznika Finansowego.

Reklama
Ubezpieczyciele coraz śmielej odmawiają też wypłaty odszkodowania za samochód zastępczy, twierdząc, że mimo uszkodzeń pojazd nadaje się do ruchu. Nie chcą też zwracać kosztów najmu auta, kiedy na poszkodowanego zarejestrowany jest inny samochód. Kłopot w tym, że często nikt nie weryfikuje, czy nadaje się on do ruchu lub czy np. nie został sprzedany. Zdarza się, że ubezpieczyciel w przypadku szkody na aucie osobowym odmawia refundacji kosztów pojazdu zastępczego, wskazując, że poszkodowany ma jeszcze... TIR-a.
Problemem jest opieranie szacunków napraw na cenach części nieoryginalnych i zaniżanie w ten sposób odszkodowań. Przy wyliczeniach opartych na zamiennikach koszt części może być nawet o dwie trzecie niższy. W skargach przewija się też zaniżanie stawek za godzinę pracy warsztatów czy dążenie przez zakłady ubezpieczeń do likwidacji szkody w drodze szkody całkowitej, a nie częściowej, co często bywa dla towarzystw tańsze niż pokrywanie kosztów większych napraw.
Sądy są zarzucane sporami pomiędzy kierowcami a zakładami ubezpieczeń. Często są to drobne sprawy, w których wartość przedmiotu sporu waha się od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Dlatego rzecznik finansowy proponuje zmianę przepisów, która pozwoli na rozwiązywanie sporów na etapie przedsądowym z udziałem niezależnych rzeczoznawców. Chce, by po odrzuceniu reklamacji na zbyt niskie odszkodowanie poszkodowany mógł zamówić opinię takiego specjalisty. Zakład miałby prawo wziąć ją pod uwagę lub zwrócić się do innego. Jeśli potwierdzi on pierwszą opinię, ubezpieczyciel zapłaci określoną w niej kwotę i pokryje wynagrodzenie rzeczoznawcy (teraz to 200–500 zł). Jeśli jednak druga opinia wykaże istotne błędy w pierwszej, to nie będzie miał takiego obowiązku, a koszty rzeczoznawców pokryje poszkodowany. Jeśli na tym spór się nie zakończy – pozostanie droga sądowa.
Według rzecznika takie rozwiązanie będzie dla ubezpieczycieli od pięciu do dziewięciu razy tańsze w porównaniu z kosztami przegranych spraw sądowych. Wówczas trzeba bowiem pokryć nie tylko wynagrodzenie biegłego, ale także koszty sądowe czy zastępstwa procesowego.
Towarzystwa wstrzymują się od komentowania raportu rzecznika finansowego. Polska Izba Ubezpieczeń podaje, że opracowanie powstało bez udziału branży i będzie teraz analizowane. – Warto podkreślić, że mimo iż likwidacja szkód odbywa się w Polsce zgodnie z obowiązującymi regulacjami, wszelkie opracowania tego typu pomagają wyeliminować ewentualne rozbieżności – mówi Marcin Tarczyński z PIU.
Z większym dystansem izba podchodzi do propozycji związanej z rzeczoznawcami. Wskazuje, że już działające regulacje, m.in. o rozpatrywaniu reklamacji, są prokonsumenckie i powstały w celu zabezpieczenia interesów klientów. Kolejne wydłużą likwidację szkód i zwiększą koszty ich prowadzenia. – Propozycja stawia niezależnego rzeczoznawcę w roli quasi-sądu, kogoś, kto decyduje, jaki był rozmiar szkody i jakie jest należne świadczenie. Zmiany nie wprowadzą wartości dodanej dla klientów. Jedynym beneficjentem może być grupa zawodowa rzeczoznawców samochodowych i to ograniczona wyłącznie do tych, którzy zostali wpisani do właściwego rejestru – mówi przedstawiciel PIU.
Przedstawiciele warsztatów samochodowych poparli wprowadzenie do procedury likwidacji szkód niezależnych rzeczoznawców już w czasie prac jednego z zespołów działających w ramach Rady Rozwoju Rynku Finansowego, organu doradczego Ministerstwa Finansów. Jak dowiedział się DGP, w resorcie trwają prace nad oceną skutków propozycji rzecznika. Szacowane są też jej koszty, w tym wpływ na wysokość składki z OC komunikacyjnego.
Rzecznik podkreśla też w raporcie pozytywne zmiany na rynku. Ubezpieczyciele przestali kwestionować ogólną zasadę przyznawania aut zastępczych i przestali pomniejszać odszkodowanie o kwoty zaoszczędzone przez właściciela dzięki temu, że nie korzysta z pojazdu znajdującego się w naprawie.