Niemal 60 proc. zbadanych próbek nie zgadza się z deklaracjami producentów. Resort infrastruktury szykuje sankcje dla nieuczciwych firm.
Wyniki badań wyrobów budowlanych / Dziennik Gazeta Prawna
Rząd przygotowuje się do batalii z producentami wyrobów niespełniających deklarowanych przez nich norm i właściwości użytkowych. Na celownik bierze też nieuczciwych wykonawców, którzy wykorzystują na budowach materiały o właściwościach gorszych niż wskazane w projektach. Chce walczyć z oszustwami, wprowadzając m.in. skuteczniejsze i szersze kontrole.
Reklama
– Nasz cel to doprowadzenie do sytuacji, w której nadzór budowlany będzie przeprowadzał pełne, systemowe kontrole, obejmujące jednocześnie i budowy, i wykorzystywane materiały, i dystrybutorów. Do dyskusji jest też kwestia informowania o kontrolach przed ich rozpoczęciem – mówi Tomasz Żuchowski, wiceminister infrastruktury.

Reklama
Decyzje co do ewentualnych zmian prawnych zapadną wiosną przyszłego roku. Niewykluczone, że kolejnym krokiem będzie zaostrzenie kar. Teraz, w przypadku ujawnienia nieprawidłowości w próbkach materiałów budowlanych pobranych podczas kontroli, producent lub importer ma obowiązek wycofania zakwestionowanych wyrobów z rynku. Możliwe są też kary finansowe. Renata Ochman, rzecznik Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, podaje, że maksymalnie to 100 tys. zł. Według Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa to w wielu przypadkach za mało, aby odstraszyć od nieuczciwych działań. Dlatego resort nie wyklucza ich powiązania z obrotami generowanymi przez firmy. Do poziomu, przy którym według Ministerstwa Infrastruktury nie będzie się opłacało oszukiwać. Takie deklaracje to skutek m.in. problemów z rozwojem budownictwa energooszczędnego w Polsce.
– Niektórzy wskazują, że mamy pod względem energooszczędności zbyt wyśrubowane wymagania. Naszym zdaniem są one na odpowiednim poziomie. Problemem jest między innymi jakość produktów wprowadzanych do obrotu przez producentów, czyli nietrzymanie wymagań i składanych deklaracji. W wielu przypadkach mamy do czynienia z oszustwami – wskazuje Tomasz Żuchowski.
Na poparcie swojej diagnozy MIB przytacza wyniki badań próbek wyrobów budowlanych prowadzonych przez inspekcję nadzoru budowlanego. W 2016 r. na ponad 440 badanych z deklaracjami producentów nie zgadzało się ponad 260, a w 2015 r. na 358 negatywnie oceniono 225. Z analizy wyników badań, którą w ubiegłym roku przeprowadził Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa wynika, że najgorzej w badaniach wypadają wyroby do izolacji cieplnej, membrany i papy oraz drzwi i okna.
Na problemy wskazują też specjaliści z branży budownictwa energooszczędnego. Przyznają, że materiały nietrzymające założonych norm powodują, że koszty utrzymania budynków realizowanych według projektów mających obniżać wykorzystanie energii nie spadają zgodnie z założeniami. A to zniechęca do takich inwestycji. – Jedna złotówka zaoszczędzona przez producenta na ilości użytego styropianu generuje rocznie 10 zł kosztów po stronie użytkownika – ocenia dr Ludomir Duda, audytor energetyczny.
Dariusz Matysik, dyrektor ds. zastosowań i wprowadzania wyrobów w spółce Atlas, przyznaje, że statystyki badań próbek wyrobów budowlanych z ostatnich dwóch lat są faktycznie niepokojące.
Zaznacza przy tym, że odpowiedzialni producenci starają się, aby finalny produkt zawsze spełniał deklarowane parametry, ale o wynikach badań próbek decyduje wiele czynników. Także takie, na które nie mają wpływu po tym, jak produkt opuści ich magazyny. To np. warunki transportu, przechowywania partii wyrobu w miejscu, w którym próbka została pobrana, czy wybór samej próbki z kontrolowanej partii, czyli jej reprezentatywność. Niekiedy jest to też kwestia dokładności pomiaru wynikająca z metodyki oraz dochowania standardów w laboratoriach, z czym, jak podaje przedstawiciel Atlasa, bywa różnie. – Niezależnie od tego sprawa, w której potwierdzono nieprawidłowości, powinna być zawsze dla producenta impulsem do podjęcia odpowiednich działań naprawczych i zapobiegawczych – dodaje.
Kilku innych producentów i dystrybutorów pytanych o pomysły ministerstwa nie chciało ich oceniać ani komentować skali nieprawidłowości na rynku. Nieoficjalnie można usłyszeć, że na takie zachowania wpływają m.in. duża konkurencja i wrażliwość Polaków na ceny.
100 tys. zł kary to za mało, by odstraszyć producentów od takich kombinacji.