Opóźnione przepisy dla autobusów

autor: Piotr Szymaniak14.09.2017, 07:47

Wszystko wskazuje na to, że zamiast zapowiadanej dużej ustawy o publicznym transporcie zbiorowym będziemy mieli prowizorkę na kolejny rok

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (3)

  • tc2@gazeta.pl(2018-02-14 12:46) Zgłoś naruszenie 00

    3/3 Trzeba prawnie podkreślić odpowiedzialność porządkową przewoźników, choćby przez obowiązek natychmiastowej, łatwo uzyskiwanej rekompensaty finansowej pasażerów narażonych na zagrożenia porządkowe. Trzeba też ułatwić przewoźnikom współpracę z policją i inymi organami porządkowymi, wzorując się na rozwiazaniach z lotnictwa. Inaczej ustawa będzie martwym prawem, kolejną formą promocji motoryzacji indywidualnej.

    Odpowiedz
  • tc2@gazeta.pl(2018-02-14 12:43) Zgłoś naruszenie 00

    1/3 Skrypt odrzucił za długi komentarz. Promocja analfabetyzmu? Podzielę mój tekst na trzy Uważam, że skoro jest jeszcze prawie rok czasu, w ustawe trzeba zawrzeć problem bezpieczeństwa publicznego w transporcie masowym. Obecnie nawet drobne wykroczenia porzadkowe przeciw bezpieczeństu transportu LOTNiCZEGO spotykają natychmiastową, czasem surową reakcję, gdy znacznie gorsze wykroczenia w kolei miejskiej, albo autobusach dalekobieżnych i innych formach transportu masowego uchodzą bez kary.

    Odpowiedz
  • tc2@gazeta.pl(2018-02-14 12:44) Zgłoś naruszenie 00

    2/3 Ludzie także dlatego wolą własny samochód, mimo kosztów i kłopotów, bo nie są w nim narażeni na chamstwo, brutalność, dym papierosowy i bójki alkoholowe (pomijam akty terroru, na szczęście omijające Polskę, oby zawsze). Jedyna widoczna troska przewoźnikow to obecnie windykacja należności i ściganie gapowiczów, z całkowitym pominięciem spraw porządkowych. W efekcie ludzie wolą ryzykować życiem (powszechnie wiadomo, że jazdę samochodem obciaża znacznie wyższe ryzyko wypadku i zgonu niż jazdę np. autobusem) by unikać narażenia na zjawiska, których tępienie jest, lekceważonym, ale jednak obowiązkiem władz publicznych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane