Nowa rzeczywistość Niemiec: załamanie modelu rozwojowego

Kryzys energetyczny, który był konsekwencją agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r., wywołał recesję w niemieckim przemyśle. W ciągu niespełna czterech lat – od grudnia 2021 r. do listopada 2025 r. – poziom produkcji w sektorze wytwórczym największej unijnej gospodarki spadł o 7,5 proc., a w branżach energochłonnych obniżył się o 18,7 proc.

Publikacje ekspertów – na przykład Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych – wskazują, że dotychczasowy model funkcjonowania niemieckiej gospodarki załamał się. Biorąc pod uwagę ograniczenia wewnętrzne i niekorzystne warunki zewnętrzne, kraj mierzy się z największym ekonomicznym wyzwaniem od czasów powojennej odbudowy.

W Niemczech przemysł tworzy ok. 23 proc. PKB. Ma relatywnie większe znaczenie niż w innych państwach Unii Europejskiej, gdzie przeciętnie odpowiada za 19 proc. gospodarki. Problemy sektora wytwórczego u naszego zachodniego sąsiada są na tyle głębokie, że przełożyły się na spadek PKB w latach 2023–2024 o 0,2–0,3 proc. Według wstępnych danych w 2025 r. Niemcy zanotowały wzrost gospodarczy na poziomie 0,2 proc.

Niemiecki sektor przemysłowy odpowiada równocześnie za 26 proc. produkcji sprzedanej całego unijnego sektora wytwórczego. Specjalizacja produkcji w ramach globalnych łańcuchów dostaw sprawia, że kryzys oddziałuje na cały obszar wspólnego rynku. W szczególności na państwa Europy Środkowowschodniej, gdzie wiele niemieckich firm ulokowało produkcję. W tej grupie jest Polska, dla której Niemcy są największym rynkiem eksportowym, z 27-proc. udziałem w zagranicznej sprzedaży.

Niemiecki przemysł – główne problemy

Konsekwencją pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę było wstrzymanie dostaw rurociągami do Niemiec taniego rosyjskiego gazu. Przełożyło się to na gwałtowny wzrost cen energii. W drugiej połowie 2019 r. prąd dla odbiorców przemysłowych (zużywających od 500 do 2000 MWh rocznie, bez podatków) kosztował w Niemczech 8,55 eurocenta za kilowatogodzinę. Był nieznacznie tańszy niż we Francji, kosztował o 8 proc. mniej niż unijna średnia i był na podobnym poziomie cen jak w USA. W pierwszej połowie 2025 r. cena była ponad dwukrotnie wyższa: wynosiła 18,28 eurocenta za kilowatogodzinę. Była większa niż średnia w UE o 17 proc. Cenę energii we Francji przewyższała o 33 proc. W porównaniu z USA była wyższa o ok. 100 proc.

Czynnikiem negatywnie wpływającym na poziom cen i ich stabilność, była decyzja o wygaszeniu elektrowni atomowych. Niemcy podjęły ją już na początku XXI wieku. Pierwsze bloki jądrowe zamknięto już w 2003 i 2005 roku. Ostatnie elektrownie zostały zamknięte w 2023 r., mimo wciąż trwającego kryzysu. W efekcie udział energetyki atomowej w niemieckim miksie energetycznym spadł z 20 proc. do zera.

Innym strukturalnym problemem przemysłu jest odwrócenie relacji handlowych między Niemcami i Chinami. Przez pierwsze dwie dekady XXI wieku Chiny były dla Niemiec ważnym rynkiem zbytu towarów przemysłowych. Między innymi dzięki Chinom Niemcy wyszły z kryzysu na początku wieku. Jednak między innymi dzięki inwestycjom niemieckich firm Chiny stały się technologicznym mocarstwem, które zalewa światowe rynki wysokoprzetworzonymi towarami przemysłowymi. W ciągu ostatnich trzech lat niemiecki eksport do Chin spadł o 25 proc. Import z Chin również obniżył się w tym okresie, ale jedynie o niecałe 5 proc. W efekcie, zamiast rocznej nadwyżki w handlu z drugą co do wielkości globalną gospodarką na poziomie 20 mld euro, którą Niemcy miały w 2019 r., pojawił się 20-miliardowy deficyt.

Niemiecki model rozwoju opierał się na sprzedaży na rynkach zagranicznych zaawansowanych technologicznie towarów przemysłowych. Jednak po osiągnięciu poziomu 1,6 bln euro rocznie, od trzech lat eksport Niemiec nie rośnie. Biorąc pod uwagę, że dane o handlu zagranicznym podawane są w cenach bieżących i nie uwzględniają inflacji, oznacza to znaczący regres w ujęciu realnym.

Według ekonomistów ING jednym z ważnych czynników, który przesądził o tym, że Niemcy utraciły konkurencyjność na globalnych rynkach, jest chroniczne niedoinwestowanie. Przez ostatnie 20 lat inwestycje publiczne w Niemczech były znacznie niższe od unijnej średniej. Także sektor prywatny przeznaczał na inwestycje mniej niż firmy w wielu innych państwach. Efekt: pogorszył się stan infrastruktury, edukacji, Niemcy zostały także w tyle za innymi państwami pod względem cyfryzacji gospodarki. Badania ekonomistów sugerują, że luka inwestycyjna w Niemczech waha się od 400 do 600 mld euro (10–15 proc. PKB).

Na najważniejszym z punktu widzenia przemysłu rynku motoryzacyjnym, niemieckie firmy przegrywają konkurencję na polu aut elektrycznych z producentami chińskimi i amerykańską Teslą. Z kolei hossa rozgrywająca się wokół sztucznej inteligencji należy do wielkich korporacji amerykańskich i firm azjatyckich. Jednak nawet w porównaniu z europejską konkurencją Niemcy wypadają na tym polu nie najlepiej. W ostatnich trzech latach notowania Infineon, największego niemieckiego producenta mikroprocesorów, poszły w górę o 30 proc., a firma wyceniana jest na 53 mld euro. Tymczasem akcje holenderskiego ASML podrożały w tym czasie o ponad 100 proc., dzięki czemu kapitalizacja firmy wynosi 439 mld euro.

Wpływ kryzysu w Niemczech na polski przemysł

Niemcy są dla Polski największym rynkiem eksportowym. W ostatnich latach wyprzedziliśmy pod względem wartości towarów sprzedanych na największym unijnym rynku takie państwa jak Francja, Hiszpania czy Włochy. Znacząca część naszego eksportu stanowią dobra pośrednie (np. części samochodowe), które stanowią wkład do końcowych produktów, eksportowanych następnie przez Niemcy. Z tych powodów kryzys za naszą zachodnią granicą nie mógł pozostać bez wpływwpływu na krajowy sektor wytwórczy.

Od marca 2021 r., po przekroczeniu poziomu 29 proc., udział Niemiec w polskim eksporcie przestał rosnąć. W ujęciu wartościowym sprzedaż osiągnęła maksimum w połowie 2023 r., na poziomie 100 mld euro, biorąc pod uwagę dane za 12 kolejnych miesięcy. Pod koniec 2025 r. na Niemcy przypadało 27 proc. polskiego eksportu, a wartość sprzedanych na tamtejszym rynku towarów obniżyła się do 98 mld euro.

Stagnacja w handlu ma przełożenie na poziom produkcji. Od zakończenia 2021 r. krajowy przemysł zwiększył skalę działania, biorąc pod uwagę dane oczyszczone z wahań sezonowych i efektów kalendarzowych, o 5,5 proc. Poradził sobie zatem znacząco lepiej niż przemysł niemiecki. Jednocześnie jednak swoje maksimum produkcja w Polsce osiągnęła w październiku 2024 r. W latach 2024-252024–2025 mieliśmy do czynienia z niespotykaną wcześniej sytuacją, w której wzrost produkcji przemysłowej nie nadąża za znajdującą się w fazie ożywienia resztą gospodarki.

Kryzys skorygował strukturę polskiego eksportu do Niemiec. Wzrósł w nim udział żywności (do 11,5 proc. pod koniec 2025 r.), której sprzedajemy za zachodnią granicą z roku na rok coraz więcej. Obniżył się natomiast udział maszyn i środków transportu, najważniejszej kategorii, z niemal 37 proc. udziałem w eksporcie. Spadła także sprzedaż materiałów przemysłowych, takich jak stal.

Największy regres Polska zanotowała w eksporcie baterii litowo-jonowych, wykorzystywanych w autach elektrycznych. Jeszcze w połowie 2023 r. ich eksport w ujęciu rocznym wynosił 6,5 mld euro. Pod koniec 2025 r., pod wpływem ekspansji producentów z Chin i po wycofaniu się niemieckiego rządu z dopłat do zakupów aut elektrycznych (zachęty wróciły w 2026 r.), wartość sprzedaży spadła o 70 proc., do niecałych 2 mld euro.

Jak wynika z badań Narodowego Banku Polskiego (Szybki monitoring NBP – Analiza sytuacji sektora przedsiębiorstw) wskaźnik rentowności sprzedaży w branżach silnie uzależnionych od rynku niemieckiego spadł z poziomu 6-76–7 proc. w latach 2022-232022–2023 do 2-32–3 proc. w 2024 i na początku 2025 roku. Historycznie wskaźnik kształtował się na poziomie 5 proc.

Pomysły na odbudowę dawnej potęgi

Kryzys w przemyśle zmobilizował władze federalne do podjęcia bezprecedensowych działań, w celu wsparcia gospodarki. Wyłoniona w wyniku zeszłorocznych wyborów rządząca koalicja doprowadziła do zmiany konstytucji, łagodząc zawarte w niej ograniczenia dla wydatków fiskalnych. Dzięki temu powstał SVIK - Fundusz na rzecz Infrastruktury i Neutralności Klimatycznej, który w ciągu najbliższych 12 lat ma wydać 500 mld euro na inwestycje w infrastrukturę. Kanclerz Friedrich Merz zadeklarował również, że Niemcy zwiększą wydatki na obronność, przeznaczając na ten cel „tyle, ile potrzeba”.

Ten dodatkowy kapitał zacznie działać w tym roku, podbijając wzrost gospodarczy przynajmniej do poziomu ok. 1 proc. Ekonomiści Niemieckiej Rady Ekspertów Gospodarczych, organu doradczego wspierającego rząd od 1963 roku, uważają, że zasady działania funduszu SVIK wymagają korekty. Zdaniem ekspertów regulacje dotyczące funduszu powinny gwarantować, że pieniądze z niego trafią tylko i wyłącznie na inwestycje, których tak bardzo potrzebują Niemcy. Inaczej pozytywne efekty dla gospodarki będą jedynie umiarkowane, a dług publiczny znacząco wzrośnie w relacji do PKB.

W celu ograniczenia cen energii dla przemysłu niemiecki rząd zdecydował się na obniżenie opłat za przesył prądu i redukcję do ustalonego przez UE minimum podatku od energii (z 2,05 do 0,05 eurocenta za kWh). Dodatkowo, przedsiębiorstwom energochłonnym rząd będzie subsydiował ceny energii, jeśli na to rozwiązanie zgodzi się Bruksela. Dopłaty wchodzą w życie z mocą wsteczną od 1 stycznia. Jak wyliczyli eksperci firmy doradczej Deloitte, dzięki temu koszt energii elektrycznej dla przedsiębiorstw energochłonnych może być niższy o 50 proc. od cen rynkowych prądu.

Kanclerz Merz za strategiczny błąd uznał odejście Niemiec od produkcji energii z atomu. Jeszcze w zeszłym roku nie wykluczał ponownego uruchomienia niektórych elektrowni jądrowych. Jednak w obecnych warunkach politycznych, przy sprzeciwie części branży energetycznej, scenariusz ten jest nieprawdopodobny.

Zachętą dla firm do zwiększenia inwestycji ma być przyjęty przez rząd jesienią pakiet rozwiązań ograniczających biurokrację i ułatwiających prowadzenie biznesu dzięki cyfryzacji niektórych usług publicznych. Z analizy instytutu ekonomicznego Ifo wynika, że nadmierna biurokracja oznacza dla gospodarki 150 mld euro rocznie utraconej produkcji.

Zmiany w systemie podatkowym mają obniżyć efektywną stawkę podatkową poniżej 25 proc. do 2032 roku. Obecnie wynosi ona 28,5 proc. i jest wyższa niż w innych wysokorozwiniętych państwach. Eksperci Niemieckiej Rady Ekspertów Gospodarczych są zdania, że rząd w dalszym ciągu powinien pracować nad poprawą systemu podatkowego, żeby w większym stopniu niż obecnie zachęcał on do inwestowania. Jedna z proponowanych zmian to przyspieszenie amortyzacji.

Presja ze strony Chin rośnie, USA podniosły cła

Eksperci skrupulatnie analizują rządowe inicjatywy, wytykając wszelkie niedociągnięcia, ze względu na skalę wyzwań stojących przed niemiecką gospodarką, a przemysłem w szczególności. Nic nie wskazuje na to, żeby presja konkurencyjna ze strony Chin miała się zmniejszyć. W 2025 roku Chiny miały rekordowe 1,2 bln dol. nadwyżki w handlu towarami ze światem. W tym roku może ona wzrosnąć do 1,4 bln dolarów. Udział Chin w unijnym rynku samochodowym szybko rośnie, ale wciąż jest na poziomie jednocyfrowym. Innymi słowy – pole do ekspansji wciąż jest szerokie, co oznacza presję na spadek cen i ryzyko utraty rynku oraz zysków dla koncernów niemieckich.

Stany Zjednoczone ograniczyły napływ towarów z Chin, podnosząc cła. Stawki na chińskie samochody elektryczne przekraczają w USA 100 proc., gdy na obszarze wspólnego rynku wahają się od 18 do 48 proc. Niemcy są jednym z państw, które dotychczas były przeciwne podnoszeniu ceł na chińskie towary. To efekt wielomiliardowych inwestycji niemieckich przedsiębiorstw w rozwój działalności w Chinach, takich jak rozpoczęta przez koncern BASF w 2019 roku budowa kompleksu produkcyjnego w Zhanjiang. Do 2030 roku inwestycja ma pochłonąć 10 mld euro.

Niemcy obawiają się, że podwyżka ceł ze strony UE mogłaby skłonić Pekin do gorszego traktowania niemieckich inwestycji. Dodatkowo towary wyprodukowane w Chinach przez niemieckie firmy, a sprzedawane na unijnym rynku, również będą obciążone cłami. Sygnałem, że z czasem podejście niemieckich władz do ceł może się zmienić, było poparcie przez kanclerza Merza zaplanowanej na 2026 rok podwyżki unijnych stawek na stal.

Z ekspansji na chińskim rynku nie rezygnują niemieckie koncerny samochodowe. Volkswagen, którego sprzedaż w Chinach, pod wpływem narastającej konkurencji ze strony miejscowych producentów, spadła w ciągu pięciu lat z 3,9 mln do 2,7 mln aut w zeszłym roku, planuje do końca dekady wprowadzić do sprzedaży na chińskim rynku 30 nowych modeli samochodów elektrycznych. Równolegle firma zwalnia pracowników ze swoich niemieckich fabryk. Koszty działania w Niemczech są wysokie, więc czołowe koncerny wolą inwestować w Chinach lub Stanach Zjednoczonych. Z punktu widzenia odrodzenia niemieckiego przemysłu to poważny problem.

W odbiciu niemieckiego przemysłu nie ułatwia tegoroczna podwyżka amerykańskich ceł również na produkty importowane z UE. Dla Niemiec USA są największym zagranicznym rynkiem zbytu. Eksport za Atlantyk przestał rosnąć wiosną 2023 roku, a w ostatnich miesiącach wyraźnie spada.

Wzrost nowych zamówień sygnalizuje nadchodzące ożywienie

Ekonomiści Deutsche Bank zwracają uwagę, że pracownicy zwalniani przez firmy z sektora motoryzacyjnego mogą znaleźć zatrudnienie w przemyśle obronnym, do którego w najbliższym czasie popłyną nowe rządowe zamówienia. Ułatwi to wzrost produkcji w sektorze, który dotychczas niewiele znaczył dla niemieckiej gospodarki, a teraz ma być jednym z liderów odrodzenia w przemyśle.

Na koniec 2024 r. przemysł obronny zatrudniał 80 tys. osób, wobec niemal 800 tys. pracujących w motoryzacji. Przepływ pracowników między sektorami jest ważny ze względu na pogarszającą się sytuację demograficzną Niemiec. Niemieckie firmy z jednej strony redukują etaty, z drugiej sygnalizują chęć zwiększenia zatrudnienia, gdyby tylko znaleźli się odpowiednio wykwalifikowani pracownicy.

Nadchodzące ożywienie w przemyśle sygnalizuje trwający od trzech miesięcy wzrost nowych zamówień. Zlecenia krajowe znalazły się na najwyższym poziomie od ponad trzech lat. To efekt zatwierdzenia przez parlament budżetu na 2026 r., a wraz z nim 30 kontraktów na sprzęt wojskowy. Eksperci ostrzegają, że strukturalne problemy łatwo nie ustąpią, więc ożywienie w przemyśle może mieć rozczarowująco niewielką skalę.

Podsumowanie

  1. Załamanie niemieckiego modelu przemysłowego Kryzys energetyczny po agresji Rosji na Ukrainę doprowadził do głębokiej recesji w niemieckim przemyśle, szczególnie w branżach energochłonnych. Eksperci wskazują, że dotychczasowy model rozwoju Niemiec wyczerpał się, a kraj stoi przed największym wyzwaniem gospodarczym od czasów powojennych.
  2. Wysokie ceny energii i błędy strukturalne Wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu oraz wcześniejsze odejście od energetyki jądrowej spowodowały trwały wzrost kosztów energii dla przemysłu. Niemcy utraciły jedną z kluczowych przewag konkurencyjnych, co osłabiło ich pozycję wobec USA, Francji i Chin.
  3. Utrata konkurencyjności i presja ze strony Chin Niemiecki eksport przestał rosnąć, a relacje handlowe z Chinami odwróciły się na niekorzyść Berlina. Jednocześnie niemieckie firmy przegrywają globalną rywalizację w kluczowych sektorach przyszłości, takich jak elektromobilność, półprzewodniki i sztuczna inteligencja.
  4. Skutki kryzysu dla Polski Spowolnienie niemieckiego przemysłu odbiło się na polskim eksporcie, zwłaszcza w sektorach powiązanych z motoryzacją i dobrami pośrednimi. Choć polski przemysł radził sobie lepiej niż niemiecki, to w latach 2024–2025 pojawiły się oznaki stagnacji oraz spadku rentowności firm zależnych od rynku niemieckiego.
  5. Państwowa ofensywa inwestycyjna i niepewne ożywienie Niemcy uruchomiły ogromne programy wsparcia – inwestycje infrastrukturalne, obniżki kosztów energii, deregulację i reformy podatkowe. Choć rosną nowe zamówienia, zwłaszcza w przemyśle obronnym, ekonomiści ostrzegają, że bez rozwiązania problemów strukturalnych odbicie może okazać się ograniczone.

Więcej informacji:

(materiały w jęz. angielskim)