S7 prowadząca z Trójmiasta przez Warszawę do Krakowa i dalej w stronę granicy ze Słowacją to jedna z kluczowych tras przecinających Polskę. Arteria jest już w większości gotowa. W połowie roku oddany będzie brakujący odcinek po wschodniej stronie Krakowa, który dopełni obwodnicę wokół tego miasta. W efekcie brakować będzie już tylko dwóch ważnych odcinków S7: 25-kilometrowego fragmentu na północ od Warszawy i ok. 30-kilometrowego na południe od Krakowa. O ile ta pierwsza wylotówka ma szansę być ukończona na początku kolejnej dekady, o tyle jeszcze przez wiele lat kierowcy mogą się nie doczekać realizacji drugiego odcinka.

Gdzie wytyczyć trasę S7 do Myślenic?

Chodzi o trasę z Krakowa do Myślenic, która miałaby odciążyć istniejący fragment zakopianki. Dziś to niebezpieczna, kręta droga, z przejściami dla pieszych i sygnalizacjami, która często się korkuje.

Prawie dwa lata temu na dobre ruszyły prace przygotowawcze do realizacji nowej wylotówki. Jesienią wskazano sześć proponowanych wariantów, które na spotkaniach konsultacyjnych zaprezentowano mieszkańcom. Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po analizach w 2028 r. zostaną wybrane trzy przebiegi. Jednocześnie złożony będzie wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Dokument ten wraz ze wskazaniem ostatecznego wariantu powinien być wydany w 2031 r.

Na piątkowym posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury szef GDDKiA Paweł Woźniak przedstawił odległy harmonogram samej budowy. Będą to lata 2038–2045. Były minister infrastruktury w rządzie PiS Andrzej Adamczyk ocenił, że tak odległe terminy budowy to „wywieszenie przez rząd białej flagi”. Według obecnego wiceszefa tego resortu Stanisława Bukowca taki harmonogram wynika ze skomplikowania inwestycji.

Konieczne liczne wyburzenia pod trasę S7

Są jednak powody, by wątpić, czy nawet te terminy zostaną dotrzymane. Wszystko przez to, że warianty drogi zostały ostro oprotestowane przez mieszkańców i samorządowców – także władze Krakowa. Powodem oporu jest zwłaszcza konieczność licznych wyburzeń. Tereny na południe od Krakowa w ostatnich latach szybko się urbanizują. Prezydent miasta Aleksander Miszalski dodatkowo wskazuje, że po realizacji arterii istniałoby ryzyko utraty statusu uzdrowiska przez Swoszowice, dzielnicę miasta położoną na południe od trasy A4. Apeluje, by drogowcy przeanalizowali inne warianty trasy. Według niego optymalnego przebiegu można szukać bardziej na wschód lub na zachód. Drogowcy argumentują jednak, że oddalanie ekspresówki od istniejącej zakopianki nie ma sensu, bo nowa trasa ma odciążać starą.

W ostatnich dniach dodatkowe zamieszanie wywołał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który na jednym ze spotkań przyznał, że żaden z pokazanych sześciu wariantów nie jest do zaakceptowania.

Tymczasem GDDKiA zapowiedziała do 2031 r. dalszą modernizację istniejącej zakopianki. W tym czasie m.in. zniknie większość kolizyjnych skrzyżowań. Ze względu na ciasne łuki nigdy nie będzie jednak można tam osiągać takich prędkości jak na drodze ekspresowej.

Brak bezkonfliktowego korytarza dla trasy S7

– Dla S7 na południe od Krakowa nie da się znaleźć bezkonfliktowego korytarza. Te tereny w ostatnich latach mocno się zabudowały – głównie domami jednorodzinnymi. Panuje tam chaos przestrzenny. Praktycznie nie ma przerw w zabudowie. Liczne wyburzenia będą tam konieczne – mówi Daniel Radomski, ekspert ds. infrastruktury związany z Klubem Jagiellońskim.

Rozmówca DGP przyznaje, że w najbliższych latach trzeba będzie podjąć decyzje, czy realizujemy któryś z wariantów, czy stawiamy na rozbudowę istniejącej zakopianki i szybką budowę linii kolejowej do Myślenic, która przejmie dużą część podróżnych. Dodaje, że powstaje już linia kolejowa Podłęże–Piekiełko w stronę Mszany Dolnej, Limanowej, Nowego Sącza i Chabówki. ©℗