Już tylko trzy banki gotowe są udzielić kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich bez udziału własnego klienta: DnB Nord, Deutsche Bank PBC i Polbank EFG. Ale też stawiają warunki. DnB Nord udzieli kredytu na 100 proc. wartości nieruchomości, ale klientom o wyższych dochodach. Minimalny dochód wnioskodawców musi wynosić co najmniej 10 tys. zł. Jeżeli zarobki są niższe, bank zażąda wniesienia co najmniej 15-proc. wkładu własnego. Co więcej, trzeba mieć na ten cel gotówkę, ponieważ bank nie daje możliwości ubezpieczenia brakującego wkładu własnego. Ponadto kredytowana nieruchomość musi być zlokalizowana w największych polskich miastach lub w ich okolicach.

Więcej franków z wkładem

Kredytów frankowych z 80-proc. wskaźnikiem LTV (ang. loan to value), a więc relacji kwoty kredytu w stosunku do wartości nieruchomości, znajdziemy już znacznie więcej. Jeżeli chcemy pożyczyć 300 tys. zł, oznacza to, że z własnej kieszeni musimy wyłożyć 75 tys. zł. Dla wielu potencjalnych kredytobiorców to warunki zaporowe.

Pozostaje kredyt złotowy, którego dostępność nie została ograniczona w takim stopniu, jak kredytów walutowych. W ubiegłych latach kredyt w rodzimej walucie nie ciszył się popularnością. To zrozumiałe, zważywszy na wysokie stopy procentowe, a więc i wysokie miesięczne obciążenia. Dopiero w listopadzie 2008 roku Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, po raz pierwszy od marca 2006 roku. W międzyczasie mieliśmy do czynienia z ośmioma podwyżkami. Tymczasem osoby, które spłacały kredyt mieszkaniowy we frankach, zyskiwały na niskich stopach procentowych w Szwajcarii i na umacniającym się złotym.

Dlaczego złoty

Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła. Kredyt zaciągnięty w złotych może być nie tylko koniecznością, ale i dobrym interesem. Powodów jest kilka.

Maleje oprocentowanie, a więc automatycznie topnieją raty kredytów złotowych. Jeszcze w październiku główna stopa procentowa NBP wynosiła 6 proc., a trzymiesięczna rynkowa stawka WIBOR, od której bezpośrednio zależy oprocentowanie kredytów hipotecznych, oscylowała wokół 6,8 proc. Dwie obniżki stóp w listopadzie i grudniu (w sumie o 1 pkt proc.) wymusiły spadek stopy rynkowej do dzisiejszego poziomu 5,8 proc. Nie ma wątpliwości, że w przyszłym roku Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuować cykl obniżek. Oprocentowanie kredytów złotych będzie więc jeszcze niższe.

Na oprocentowanie kredytu składa się nie tylko zmienna stopa rynkowa, ale równie stała marża. W ostatnich miesiącach marże znacząco wzrosły, ale w mniejszym stopniu dotknęły kredyty złotowe, co też może przemawiać na korzyść finansowania w rodzimej walucie. Nie do przecenienia jest też brak ryzyka kursowego w wariancie kredytu złotowego, a więc swego rodzaju spokój. Jeżeli spłacamy kredyt np. we frankach szwajcarskich, umocnienie się tej waluty wobec złotego powoduje wzrost raty kredytowej.

Decydując się na kredyt złotowy, można też dodatkowo zaoszczędzić. Na osoby, które spełniają określone warunki, czeka rządowy program Rodzina na swoim, w ramach którego można liczyć na dopłatę do mniej więcej połowy odsetek przez 8 lat spłaty kredytu.