Przybywa niesolidnych dłużników. Już w czterech województwach jeden na dziesięciu dorosłych mieszkańców ma problem z płaceniem swoich zobowiązań w terminie.
Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Choć wzrost gospodarczy w Polsce należy do najszybszych w UE, Polacy coraz częściej wpadają w kłopoty finansowe. Na koniec pierwszego kwartału swoich zobowiązań finansowych nie regulowało na czas 2,45 mln osób. To o 124 tys. więcej niż pod koniec 2016 r. Jednocześnie wzrosła kwota przeterminowanego długu Polaków. Sięga on już 55,66 mld zł. Jest tym samym o 1,97 mld zł większy niż w czwartym kwartale ubiegłego roku – wynika z danych zebranych dla DGP z baz Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej.

Reklama
Zdaniem ekspertów to bardzo niepokojące dane. – Rocznie na podstawową służbę zdrowia w naszym kraju wydaje się 10 mld zł. To oznacza, że w skali jednego kwartału dług Polaków zwiększył się o 20 proc. tego budżetu. Ta skala mówi sama za siebie – zauważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. Według niej tak duży wzrost zadłużenia wskazuje również na to, że straciliśmy rozwagę i ostrożność w wydawaniu pieniędzy.
– Rosnące wynagrodzenia, malejące bezrobocie, a do tego zastrzyk w postaci wypłat z rządowego programu 500 plus. Polacy poczuli, że stać ich na więcej. W związku z tym są w stanie dołożyć do tego, co już mają, pieniądze zdobyte na rynku w postaci kredytów czy pożyczek, by poprawić swój byt. Tymczasem to, czego potrzebujemy, to oszczędności. Wystarczy spojrzeć na wysokość emerytur – komentuje Starczewska-Krzysztoszek. Na to, że Polacy chcą konsumować, wskazują też dane GUS dotyczące sprzedaży detalicznej. Ta z miesiąca na miesiąc sukcesywnie rośnie. W maju zwiększyła się w cenach bieżących o 8,4 proc. To wynik nieco lepszy niż w kwietniu, kiedy wzrosła o 8,1 proc. Do tego najwyższa dynamika jest widoczna nie w branży żywnościowej, a tekstylnej, obuwniczej, meblarskiej oraz RTV/AGD.
Jak zauważają eksperci BIG InfoMonitora, na wzrost wartości zadłużenia mają wpływ przede wszystkim zobowiązania pozakredytowe. Tych bowiem przybyło 1,83 mld zł. Tymczasem przez lata przeważały zobowiązania kredytowe. Jednak utrzymująca się dobra spłacalność tych ostatnich, rosnąca wartość przeterminowanych portfeli kredytowych sprzedawanych firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym spowodowały, że kwoty te się wyrównały. Rok temu udział zaległości kredytowej w niespłacanych zobowiązaniach sięgał jeszcze 52 proc. – Wydawaniu pieniędzy sprzyjają poprawiające się oceny koniunktury konsumenckiej. Wskazują one na to, że Polacy nie boją się bezrobocia. W związku z tym można oczekiwać, że kolejne kwartały przyniosą dalszy wzrost kwoty przeterminowanego zadłużenia – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Tymczasem już teraz w czterech województwach co dziesiąta dorosła osoba ma kłopoty z terminowym regulowaniem zobowiązań. Mowa o mieszkańcach Dolnośląskiego, Kujawsko-Pomorskiego, Lubuskiego i Zachodniopomorskiego. Jak zauważają eksperci, do niechlubnej statystyki zbliża się coraz bardziej województwo warmińsko-mazurskie. Zdaniem Sławomira Grzelczaka, prezesa BIG InfoMonitora, nie jest to bynajmniej powiązane z odczuwalną jakością życia czy poziomem ubóstwa, ale bardziej z ogólną filozofią życiową.
Wskazuje na to też „Diagnoza społeczna”, której aktorem jest prof. Janusz Czapiński. Wynika z niej, że pas Polski zachodniej oraz Warmia i Mazury to regiony, w których jest najwięcej hedonistów, czyli osób nastawionych na maksymalizowanie przyjemnych doświadczeń, które do najważniejszych warunków udanego życia zaliczają pieniądze, wolność i swobodę. – Przyjemności realizują natychmiast. Bez uwzględniania zdolności finansowej i planowania dochodów. Są gotowi zaciągnąć kredyt, by zrealizować cel. Wyznają zasadę, zgodnie z którą trzeba cieszyć się życiem, w związku z czym przyjemność odroczona np. o rok już nią nie jest, jest natomiast celem długoterminowym – tłumaczy Czapiński.
W pierwszym kwartale tego roku kwota przeterminowanego zadłużenia wzrosła w sumie w 14 na 16 województw. Natomiast liczba niesolidnych dłużników zwiększyła się we wszystkich regionach naszego kraju. Pod względem niezapłaconej w terminie kwoty zobowiązań liderem nadal pozostaje Mazowsze. Tu zaległości sięgają 9,9 mld zł. Na drugim miejscu pod tym względem jest Śląsk – 7,6 mld zł, a na trzecim Dolny Śląsk – 5 mld zł. Najwięcej tego typu dłużników jest natomiast na Śląsku (347 tys.). Mazowsze zajmuje drugą pozycję z wynikiem 302 tys. Wielką trójkę zamyka województwo dolnośląskie z 240 tys. niesolidnych dłużników.
Eksperci zwracają uwagę na jeden pozytywny aspekt całej sprawy. Średnia wartość zaległości przypadająca na osobę w porównaniu z danymi z końca 2016 r. spadła o 369 zł do 22 750 zł. Co ważne, zmniejszyła się w prawie wszystkich grupach wiekowych. Najbardziej było to widoczne wśród najmłodszych, w wieku 18–24 lata. W tej grupie średnia kwota niespłaconych zobowiązań zmalała z 5,4 tys. do 4,5 tys. zł. Nie zmieniła się natomiast najwyższa średnia zaległego zadłużenia, która przypada na osoby między 45. a 54. rokiem życia. Wciąż oscyluje ona w okolicy 30,9 tys. zł. Znacząca jest również w kategorii wiekowej 35–44 lata i wynosi 27,5 tys. zł. W przypadku obu grup spore znaczenie mają niespłacane kredyty mieszkaniowe. Przeciętna zaległość z tego tytułu wynosi niemal 213,6 tys. zł i to po spadku o blisko 600 zł. Zmalała za to średnia zaległość z tytułu kredytów konsumpcyjnych (o 418 zł) oraz wynikająca z rachunków telefonicznych (o 29 zł).