PGG przedstawi dziś plan działań do 2030 r. Skoryguje też plan wydobywczy na ten rok, próbując zatuszować problemy z wydobyciem węgla.
Z naszych informacji wynika, że dokumentem zajmuje się firma zewnętrzna z Krakowa i nie jest on jeszcze w 100 proc. gotowy. Poznaliśmy główne założenia strategii PGG: roczne wydobycie węgla – 32 mln, inwestycje – ponad 1,5 mld zł rocznie, uruchamianie nowych frontów wydobywczych, debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych i zwiększenie efektywności wydobycia. To ostatnie jest spółce bardzo potrzebne, w kopalniach PGG bowiem wydajność na osobę to 400 ton rocznie, a w przejętych 1 kwietnia kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego ok. 700 ton. To przekłada się na wysokie koszty produkcji tony węgla. A te trzeba ciąć. PGG robiła to wcześniej, oszczędzając na nakładach inwestycyjnych, i doprowadziła do gigantycznych problemów wydobywczych, które ujawniliśmy w DGP. Z najnowszych raportów wynika, że kopalnie spółki nie wydobyły od początku roku niemal 1,7 mln ton węgla (stan na 8 maja) wobec założonego na ten rok planu. To oznacza, że dzisiaj dziewięć kopalń produkuje średnio na dobę o ok. 30 tys. ton węgla mniej, niż powinny. Węglowa dziura na koniec roku wyniesie więc 5,5–7 mln ton. Dlatego spółka koryguje plany produkcyjne na ten rok z 32 na 28 mln ton. Ale i ten wariant może się okazać zbyt optymistyczny.
Prezes PGG Tomasz Rogala zapowiedział, że w związku z problemami wydobywczymi, które są efektem obcinania wydatków inwestycyjnych przez poprzednie władze Kompanii Węglowej (na bazie której powstała PGG), w najbliższym czasie otwarte zostaną trzy kolejne ściany wydobywcze. Tyle że aby wykonać plan wydobycia, trzeba by było uruchomić siedem takich ścian.