W odczuciu związkowców ArcelorMittal umyślnie przedłuża rozmowy płacowe, by zaoszczędzić na premiach. Spółka odpiera zarzuty i zapewnia, że zależy jej na jak najszybszym porozumieniu.
ikona lupy />
Najwięksi producenci stali surowej na świecie / Dziennik Gazeta Prawna
HUTNICTWO
– Mamy wrażenie, że pracodawca wodzi nas za nos – mówią związkowcy z ArcelorMittal Poland. Ich zdaniem zarządowi spółki nie zależy na szybkim porozumieniu w sprawie podwyżki wynagrodzeń. Zarząd ArcelorMittal odpiera te zarzuty, a jego przedstawiciele zapewniają, że spółce zależy na jak najszybszym podpisaniu ugody. Kolejna tura negocjacji płacowych już w piątek.
Część związkowców jest jednak sceptyczna i nie wierzy, że uda się osiągnąć konsensus. Mimo że według wspólnego komunikatu zarządu i związkowców w trakcie ostatniego spotkania obie strony zbliżyły stanowiska w sprawie wysokości podwyżek. – Między nami wciąż są spore rozbieżności – zastrzega w rozmowie z nami jeden z uczestników negocjacji. Jak podkreśla, strony nie mogą się porozumieć nie tylko w kwestii wysokości podwyżek, ale też sposobu ich rozdzielania. Według naszych informacji najnowsza propozycja spółki obejmuje podwyżkę w wysokości 120 zł na pracownika. Z tej kwoty 100 zł dostałby każdy z nich, a pozostałe środki trafiłyby do puli, którą rozdzieli dyrektor zakładu.
Związkowcy nie do końca są usatysfakcjonowani propozycją władz Mittala. – Zarząd podniósł ofertę o 3 zł, więc nie jest to kwota, która powala na kolana, ale jesteśmy w stanie zgodzić się na te propozycje – dodaje jeden z naszych rozmówców. Początkowo, w październiku 2016 r., chcieli podwyżek po 300 zł na pracownika i nagród rocznych sięgających 2500 zł. Teraz strona społeczna zgadza się, by do każdego pracownika trafiało 100 zł podwyżki, ale żąda, by o pozostałych 20 zł decydował nie dyrektor zakładu, lecz bezpośredni przełożony. Zdaniem związkowców tylko on jest w stanie ocenić, czy pracownik wywiązuje się ze swoich obowiązków, czy nie.
Kolejny sporny punkt dotyczy osób uprawnionych do podwyżek i rocznej premii. Związkowcy chcą, by te przysługiwały wszystkim pracownikom, także tym zatrudnianym przez firmy outsourcingowe na zlecenie koncernu. AMP nie chce się zgodzić na taki zapis, tłumacząc, że nie może zewnętrznym firmom narzucać warunków wynagrodzenia. Spółka nie chciała ujawnić, ile osób pracuje na zlecenie firm outsourcingowych. Według związkowców może to być nawet kilkaset osób.
Związkowcy kręcą nosem na przedłużające się negocjacje. W ich ocenie zarząd AMP zwleka z podpisaniem porozumienia, bo chce zaoszczędzić. Jak mówi nam jeden z uczestników rozmów, jeśli porozumienie zostanie podpisane pod koniec kwietnia czy w maju, pracodawca co prawda wyrówna płace za te miesiące, ale osoby zatrudnione w Mittalu będą miały naliczaną w tym czasie premię niższą o kwotę podwyżki. Obecnie każdy pracownik dostaje co miesiąc premię w wysokości ok. 7 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Zarząd AMP powiedział nam, że dla dobra toczących się negocjacji nie chce sprawy komentować.
W ocenie Jerzego Markowskiego, wiceministra gospodarki w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza, samo przedłużanie negocjacji nie jest niczym dziwnym. Im dłużej wstrzyma się podwyżki, tym więcej firma zaoszczędzi. To czysta matematyka. Markowski dziwi się tylko, że rozmowy trwają aż tak długo. Mittal to spółka prywatna, która nie może liczyć na wsparcie państwa ani w negocjacjach ze związkami, ani w sytuacji, gdyby jej kasa świeciła pustkami, jak to się dzieje np. w przypadku spółek górniczych. – Utrzymywanie niepokoju wśród załogi nie ma moim zdaniem sensu, zwłaszcza że wskaźniki makroekonomiczne są dla AMP bardzo korzystne, bo rośnie zapotrzebowanie na stal – zaznacza Markowski.
ArcelorMittal jest w czołówce światowych producentów stali, której ogólna produkcja w ubiegłym roku wyniosła 1,63 mld ton. Cała grupa odnotowała zysk netto sięgający 1,8 mld dol. wobec straty netto w wysokości 7,9 mld dol. w 2015 r.
Firma skupia około 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego. Jej dobra kondycja finansowa utwierdza związkowców w przekonaniu, że pracownikom należą się podwyżki.