„W Europie Socjalnej konkurencyjność na rynku wewnętrznym nie może być budowana poprzez wyzysk jej obywateli” – czytamy w podpisanej wczoraj przez członków Europejskiej Federacji Pracowników Transportu (ETF) Deklaracji Warszawskiej. Zrzeszająca 3,5 mln kierowców organizacja wzywa KE do niewyłączania transportu drogowego spod dyrektywy o delegowaniu.
Reklama
Stosowanie jej zasad spowodowałoby konieczność podporządkowania się pracodawców przepisom dotyczącym warunków pracy i płacy obowiązującym w państwie, w którym akurat przebywa dany kierowca. – Teraz firma wysyła kierowcę z transportem np. do Francji i pracownik przebywa tam tak długo, aż przewoźnik nie znajdzie zlecenia na transport w drugą stronę. Jeśli za czas spędzony we Francji pracodawca będzie musiał wynagradzać kierowcę według tamtejszych zasad, wówczas zmotywuje go to do sprawniejszego działania – tłumaczy Tadeusz Kucharski, przewodniczący sekcji transportu NSZZ „Solidarność”.

Reklama
– Dlatego chcemy, aby od momentu przekroczenia granicy danego kraju kierowca podlegał przepisom o delegowaniu. Tymczasem słyszymy, że – wbrew wcześniejszym zamierzeniom – KE chce wyłączyć transport spod dyrektywy – dodaje związkowiec.
Z uwagi na specyficzny charakter tej gałęzi przemysłu o wyłączenie spod dyrektywy transportu drogowego zabiegają zarówno rząd, jak i przewoźnicy. Trudno bowiem porównywać sytuację, w której deleguje się np. pracownika do pracy na budowie w innym kraju na okres kilku miesięcy, do przypadku kierowcy, który w ciągu kilku dni pracuje na terytorium kilku krajów. Poza tym stosowanie przepisów o delegowaniu oznacza nie tylko konieczność płacenia stawek obowiązujących w danym państwie, ale i konieczność spełnienia licznych wymogów administracyjnych, takich jak wcześniejsze zgłoszenie pracownika, tłumaczenie dokumentów, a nawet ustanawianie przedstawiciela firmy rezydującego w danym kraju.
– Do tej pory wyłączeni spod dyrektywy byli tylko ludzie morza. Nie widzę różnicy pomiędzy marynarzami przewożącymi towary statkami a kierowcami, którzy te towary dowożą im do portu ciężarówkami. Dlatego chcemy rozszerzyć wyłączenie na transport drogowy i kolejowy – mówi europoseł Bogusław Liberadzki. – Decyzja jednak w tej sprawie jeszcze nie zapadła.