Ubiegłoroczne zmiany w przepisach dotyczących farm wiatrowych położyły się cieniem na wynikach instytucji finansowych.
Sprawdziły się pesymistyczne oczekiwania, że uchwalona w ubiegłym roku ustawa odległościowa przysporzy kłopotów bankom, które finansowały budowę farm wiatrowych. Wczoraj państwowy Bank Ochrony Środowiska poinformował, że w ubiegłorocznych wynikach ujmie utworzenie dodatkowych niemal 100 mln zł rezerwy na tego typu kredyty. Dla części posiadaczy akcji banku mogło to być zaskoczeniem. W trakcie środowej sesji wartość rynkowa BOŚ obniżyła się o ponad 7 proc., do niespełna 800 mln zł.
Reklama

Reklama
– Finansowanie budowy farm było jedną z istotniejszych aktywności kredytowych banku, w szczególności w latach 2013–2015. Co istotne, znaczna koncentracja portfela kredytowego w tym sektorze szła w parze z rosnącym ryzykiem takich inwestycji i wzrostem niepewności biznesowej co do przyszłej koniunktury w branży. Na co kilkakrotnie zwracała uwagę w minionych latach agencja ratingowa Fitch. Rezerwy nie zostały jednak utworzone – wyjaśnia Stanisław Kluza, który od roku kieruje bankiem.
BOŚ nie ukrywał jednak, że jeśli problemy się pojawią, to będzie to związane ze zmianami w prawie. Przyjęte kilka miesięcy temu przepisy zwiększyły obciążenia podatkowe właścicieli wiatraków. Rentowność tego typu projektów się obniżyła. Rośnie więc ryzyko, że kredytobiorcy będą mieć problemy z obsługą zobowiązań (bankowcy podkreślają, że większość kredytowanych przez nich farm wciąż jest dochodowa).
„Zaproponowane rozwiązania stwarzają zagrożenie upadku wielu projektów, w tym w pierwszej kolejności inwestycji mniejszych, należących do polskich inwestorów z segmentu MSP (małych i średnich przedsiębiorstw – red.), stwarzając równocześnie istotne zagrożenie dla Banku Ochrony Środowiska, jak również nie pozostając bez wpływu na bezpieczeństwo środków NFOŚiGW” – tak Kluza pisał pod koniec maja do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.
Wartość kredytów na energetykę wiatrową jest szacowana na kilkanaście miliardów złotych. Dla BOŚ, którego głównym właścicielem jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodne, to znacząca część działalności. Do banków aktywnych w tym segmencie należał również Alior. W tym wypadku kredyty na wiatraki to ok. 3 proc. całości portfela. Ale równocześnie bank szacuje, że spośród 19 sfinansowanych projektów 10, których wartość to ok. 600 mln zł, może trafić do kategorii „nieregularne”. W ubiegłym roku Alior utworzył na te projekty rezerwy o wartości 34 mln zł. W tym roku odpisy szacuje na 40–60 mln zł.
W finansowaniu części projektów polskie banki uczestniczą wspólnie z instytucjami z zagranicy. To oznacza, że również dla nich ustawa odległościowa może powodować konieczność tworzenia rezerw. Przykładem są kredyty dla notownej na warszawskiej giełdzie spółki Polenergia. W przypadku kredytu o wartości ponad ćwierć miliarda złotych dla spółki „Farma Wiatrowa nr 4” BOŚ występuje razem z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju. W innym – dla Farmy Wiatrowej Mycielin (wartość ponad 200 mln zł) w konsorcjum z BOŚ, Aliorem i EBOiR jest także Bank of China.
BOŚ miał problemy, ale wychodzi na prostą
Rezerwy na kredyty na budowę siłowni wiatrowych to niejedyny kłopot, z którym musi sobie radzić BOŚ, który ma problemy z rentownością od lat. Dotknięty został kryzysem finansowym, gdy okazało się, że udzielał pożyczek bankom na Islandii i Ukrainie. Wysokie koszty związane były z przeciągającym się wdrażaniem centralnego systemu informatycznego. Później kłopoty były związane np. z zaangażowaniem w obligacje spółki budowlanej Polimex-Mostostal, wysokimi kosztami obsługi własnych euroobligacji, a nawet ze skokowym wzrostem kursu franka szwajcarskiego na początku 2014 r. (w związku ze stratami klientów foreksowych Domu Maklerskiego BOŚ; bank ma też portfel kredytów hipotecznych we frankach).
W zeszłym roku BOŚ pozyskał 400 mln zł z emisji akcji, w której uczestniczyły głównie instytucje publiczne. Bank realizuje program naprawczy. Pozytywny skutek jest taki, że nie musi płacić podatku od instytucji finansowych. To jeden z powodów, dla których w pierwszych trzech kwartałach ub.r. miał 0,9 mln zł zysku netto (rok wcześniej była strata).