NIK dopatrzyła się niegospodarności przy przygotowaniach do starania się Krakowa o organizację igrzysk olimpijskich.
Szwajcarska spółka Event Knowledge Services miała wykonać 24 opracowania na zlecenie polskich urzędników. Sporządziła pięć. Mimo to otrzymała wynagrodzenie w pełnej kwocie. To jeden z wniosków Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała prawidłowość działań polityków i urzędników przy ubieganiu się przez Kraków o status organizatora zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 r.
– Ustalenia NIK powinny się znaleźć w obrębie zainteresowań prokuratury – twierdzi poseł Kukiz’15 Jerzy Kozłowski, członek sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki. Jego zdaniem skala nieprawidłowości jest taka, że same wskazówki co do tego, jak należy postępować w przyszłości, to zdecydowanie za mało. I nie można zadowolić się wytłumaczeniem, że nikt nie wziął łapówki, lecz co najwyżej nie dopilnował tego, by umowa była dla polskiej strony korzystna. – Niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego również jest penalizowane. To art. 231 kodeksu karnego – przypomina parlamentarzysta. I zapewnia, że na razie nie chce wyręczać rządu w składaniu zawiadomień, ale jeśli zaistnieje taka konieczność, podejmie stosowne działania. Politycy PiS są na razie ostrożni w słowach. Wskazują, że być może konieczne okaże się zainteresowanie prokuratury sprawą, ale najpierw trzeba wnikliwie przeanalizować cały raport NIK. A uczynią to dopiero po Nowym Roku.