Do 2020 r. co najmniej sto nowych umów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, wartych ponad 11 mld zł – taki cel na najbliższe lata wyznaczył sobie resort rozwoju. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu PiS chciał PPP... zlikwidować.
Jest 7 marca 2007 r. Pierwszy rząd PiS. W Sejmie trwa debata nad wotum nieufności wobec ówczesnego ministra transportu Jerzego Polaczka. Głos zabiera Jarosław Kaczyński: „Otóż, panie i panowie z Platformy Obywatelskiej, tu jest między nami zasadniczy spór. My chcemy ten mechanizm [PPP – red.] zlikwidować. Nas interesy różnych panów, których nazwisk nawet tutaj nie można wymienić, (...) kompletnie nie interesują. My nie mamy zamiaru kontynuować tego rodzaju rozwiązań zarówno instytucjonalnych, jak i pozainstytucjonalnych, które świetnie im służyły, ale które zupełnie nie służyły interesowi społecznemu” – grzmiał z sejmowej mównicy prezes PiS.
Działo się to niemal dekadę temu. Ale mimo to wydawałoby się, że gdy pod koniec 201 5 r . PiS powrócił do władzy, dni formuły partnerstwa publiczno-prywatnego będą policzone. Okazuje się jednak, że jest zupełnie odwrotnie, a resort Mateusza Morawieckiego zamierza tchnąć w PPP drugie życie. Tak wynika z założeń jednego z kluczowych dokumentów Ministerstwa Rozwoju, czyli „Polityki rządu w zakresie rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego”.