W co powinien teraz inwestować drobny polski inwestor mający do dyspozycji powiedzmy 10 – 40 tys. zł?

Borno Janekovic: Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: jak powinien inwestować. Inwestor, bez względu na to, czy ma 1 tys. zł, czy 1 mln zł, powinien pamiętać o podstawowych zasadach zdrowego inwestowania. Czyli kupować wtedy, gdy wszyscy sprzedają, a sprzedawać, kiedy inni kupują. Dywersyfikować swój portfel tak bardzo, jak się tylko da. Nie inwestować pieniędzy, które nie są jego pieniędzmi. Czyli nie zaciągać pożyczek po to, by dokonać inwestycji.

Czy polscy inwestorzy popełniają błąd zbyt dużej koncentracji?

Tak jak większość inwestorów. Ludzie zbyt rzadko postrzegają całe swoje życie w kategoriach inwestycyjnych. Nie biorą na przykład pod uwagę, że praca w kraju, w którym mieszkają, jest swego rodzaju obligacją, która daje co miesiąc pewien stały kupon. Jeśli są właścicielami nieruchomości w tym kraju, mają dodatkową ekspozycję na ryzyko związane z tym, co się będzie działo z gospodarką. A więc i praca, i posiadanie nieruchomości w tym samym kraju powoduje, że nie powinno się już dodatkowo inwestować w tymże państwie, a raczej szukać okazji na innych rynkach.

Czemu ludzie tak nie robią?

Uważają, a to jest tylko złudzenie, że bardzo dobrze orientują się w sprawach swojego kraju, że znają się na lokalnych spółkach i że potrafią przewidzieć, w co w ich kraju warto inwestować. To złudzenie powoduje, że portfele Niemców mają ekspozycję głównie na rynek niemiecki, Czechów – na czeski, a Polaków – na polski. Tymczasem prawidłowo zbudowany portfel powinien mieć wyjście na różne rynki na różnych kontynentach i zawierać tym więcej bezpiecznych aktywów, im starszym się jest. Młodsi inwestorzy mogą w portfelu trzymać nawet do 60 proc. akcji i funduszy akcyjnych.

No tak, ale im mniej się ma pieniędzy, tym trudniej inwestycje zdywersyfikować...

Wręcz przeciwnie – jeśli ma się niewystarczającą ilość gotówki, to fundusze inwestycyjne bardzo dobrze nadają się do dywersyfikacji inwestycji. Mając w swoim koszyku inwestycyjnym np. fundusz typu global equity, otrzyma pan zdywersyfikowany portfel akcji obejmujący cały świat.

Czy to dobry czas na inwestowanie?

Zawsze jest dobry czas.

Chodziło mi o akcje.

Generalnie tak, jeśli myśli się o inwestycji w długim terminie. Teraz akcje są bardzo tanie.

Ostatni rok na rynku dostępnych w Polsce funduszy był bardzo zły. Mniej niż jedna trzecia przyniosła jakiekolwiek zyski. Czy wciąż warto inwestować w fundusze?

Tak. Po pierwsze, umożliwiają one dokonanie dogłębnej dywersyfikacji portfela. W praktyce tylko dzięki funduszom polski inwestor może nabyć obligacje wielkich korporacji czy akcje spółek np. z Tajlandii. Poza tym funduszami zarządzają specjaliści, którzy na przestrzeni wielu lat z pewnością osiągną lepsze wyniki niż początkujący inwestor, który chciałby inwestować na własną rękę.

W ostatnim czasie bardzo rośnie zainteresowanie polskich inwestorów funduszami dłużnymi. Słusznie?

To naturalna reakcja w warunkach niepewności. Polscy inwestorzy powinni jednak pamiętać, że kupując jednostki polskich funduszy, kupują przede wszystkim polski dług. Powinni natomiast zdywersyfikować portfel, czyli kupować fundusze z ekspozycją na inne kraje. Według mnie bardzo atrakcyjne stopy zwrotu mogą w najbliższej przyszłości zapewnić fundusze inwestujące w dług globalnych korporacji. Ceny takich papierów będą rosły, bo coraz łatwiej wyobrazić sobie bankructwa państw, a coraz trudniej – McDonalda, Coca-Coli, Apple’a czy Google’a.

Kupując zagraniczne fundusze denominowane w innej walucie niż złoty, narażamy się na ryzyko kursowe. Jak rozwiązać ten problem?

Specjalnie dla polskich klientów wprowadziliśmy ofertę ośmiu funduszy inwestycyjnych z ograniczonym ryzykiem kursowym względem złotówki, dzięki czemu nie ma potrzeby martwienia się o wahania kursów walut.

Czy pokusi się pan o jakieś konkretne wskazania, w jakie branże czy na jakich rynkach warto teraz kupować?

Ameryka będzie się zachowywać w tym roku bardzo dobrze. W przypadku Chin tempo wzrostu PKB spadnie, ale wciąż pozostanie wysokie. Europa – tu jest problem, czyli nierozwiązany kryzys zadłużeniowy, którego przezwyciężenie będzie bardzo dużo kosztować.

Czyli Ameryka?

Jestem zdania, że USA, a więc i amerykańska giełda, sprawią w tym roku bardzo miłą niespodziankę. Przyjmowanie ekspozycji na europejski rynek zalecałbym tylko w bardzo długim terminie. Uważam, że wciąż wiele problemów jest ukrytych w cenach akcji europejskich spółek.