Znany jest pan z opinii, że za światowy kryzys odpowiadają przywódcy poszczególnych krajów i bankierzy.

To dość powszechna opinia, że winne są przede wszystkim instytucje finansowe, które nakręciły spekulację. Przykładem jest dzisiejsza, oderwana od fundamentów, wysoka cena ropy naftowej. Sądzę, że rynek powinien być uregulowany w taki sposób, by zniechęcać do zawierania papierowych transakcji, bo one szkodzą gospodarce. Potrzebne jest wzmocnienie struktur europejskich, ujednolicone regulacje. Dodatkowo ważne jest, byśmy mieli poczucie, że europejscy politycy panują nad wydarzeniami w Unii. Tymczasem widzimy niepokojący brak jednomyślności, przeciąganie decyzji dotyczących Grecji.

Chce pan, by Orlen płacił więcej za kredyty? To może być skutek regulacji antyspekulacyjnych.

Moim zdaniem na naszych oczach dochodzi do pewnego przewartościowania. Powstaje pytanie, może nieco filozoficzne: czy instytucje finansowe muszą tyle zarabiać? W czasach, w których żyjemy, każde przedsiębiorstwo powinno dbać nie tylko o swój zysk, ale także o interes pracowników, społeczności lokalnych, klientów. To jest klucz do budowania długofalowego dobrobytu.

Dlaczego wyniki Orlenu po trzecim kwartale są gorsze niż przed rokiem?

Gorszy wynik netto to rezultat różnic kursowych. W ostatnim kwartale osłabienie złotego kosztowało nas 1,4 mld zł – o tyle wzrosło nasze zadłużenie wynikające z zawartych umów kredytowych w walutach obcych. Nie mamy na to niestety najmniejszego wpływu. Natomiast łączny wynik operacyjny za pierwsze trzy kwartały jest znacznie lepszy niż za 3 kwartały zeszłego roku i zbliżony do wyniku za cały 2010.

Od kilku lat grupa Orlen przymierza się do sprzedaży spółki Anwil. Dlaczego to trwa tak długo?

Już jakiś czas temu prowadziliśmy proces sprzedaży, ale ostatecznie do niej nie doszło, bo cena nie spełniła naszych oczekiwań. Obecnie segment chemiczny, a szczególnie nawozowy, w którym działa Anwil, jest w lepszej kondycji. To przekłada się na wycenę spółki. Decyzję o sprzedaży podejmiemy, gdy uznamy, że jest to dobre dla Orlenu, ale też dla Anwilu. Nie musimy działać pod presją, bo nasza sytuacja finansowa jest znacznie lepsza niż kiedyś. Będziemy czekać na oferty spełniające nasze oczekiwania.

Zygmunt Solorz-Żak kupuje od grupy udziałowców spółkę Polkomtel, w której Orlen miał prawie 1/4 udziałów. Czy sprzedaż została doprowadzona do końca?

Transakcja powinna zostać zamknięta lada chwila. Do kasy Orlenu z tego tytułu wpłynie ponad 3,6 mld zł przed opodatkowaniem. Środki te zostaną spożytkowane na trzy cele: dalszą redukcję zadłużenia, inwestycje w nowe sektory działalności i ewentualną wypłatę dywidendy. Zgodnie z naszą strategią z 2008 roku inwestujemy m.in. w energetykę. W I kwartale 2012 roku rozstrzygniemy przetarg na budowę we Włocławku bloku gazowo-parowego o mocy 450 megawatów, a w 2014 r. planujemy oddać do użytku tę elektrownię. Nasze inwestycje to także poszukiwanie i wydobycie ropy oraz gazu, nie tylko ze złóż konwencjonalnych, lecz również z łupków. W drugiej połowie października uruchomiliśmy odwiert poszukiwawczy na Lubelszczyźnie. Za kilka miesięcy dowiemy się, czy i jeśli tak, to ile gazu z łupków może być na terenie naszych koncesji. W przyszłym roku uruchomimy odwierty na naszych koncesjach konwencjonalnych na szelfie łotewskim i kolejny na Lubelszczyźnie.

Rynek paliw kurczy się. Zużycie oleju napędowego spada. Czy to początek drugiej fali kryzysu?

Spadek zużycia oleju napędowego może zwiastować spowolnienie gospodarcze, aczkolwiek mówimy tu o spadku zaledwie 1 proc. w trzecim kwartale i należy poczekać na wyniki sprzedaży w kolejnych miesiącach. Pamiętajmy, że z niezależnych prognoz wynika, że Polska utrzyma dodatni wzrost gospodarczy.

Od przyszłego roku wzrosną stawki akcyzowe na olej napędowy. Czy to się odbije na wynikach Orlenu?

Orlen, dbając o klienta, stara się nigdy nie przerzucać w całości kosztów związanych z wprowadzaniem nowego prawa.

Orlen dwa miesiące temu, przed wyborami obniżył marżę za paliwo sprzedawane na stacjach

Od początku roku okresowo zmniejszamy marżę, aby przyciągnąć klienta. Zapoczątkowaliśmy te działania w lutym, a nie dwa miesiące temu. Jest to nowy na naszym rynku, a na Zachodzie często stosowany sposób walki o rynek i – co w przypadku Orlenu dość trudne – o zwiększanie w nim udziałów. Nasz cel, czyli znaczny wzrost sprzedaży detalicznej, został zrealizowany i wcale się nie dziwię, że nie spodobało się to naszej konkurencji. Ale dla nas ważniejsze są opinia i lojalność klientów, ponieważ Polska jest naszym macierzystym rynkiem, w przeciwieństwie do zagranicznych koncernów my będziemy tu zawsze. W wyniku przeprowadzonej akcji znacząco wzrosła liczba lojalnych klientów, posiadaczy karty Vitay.

Czy część akcji Orlenu zawsze będzie we władaniu Skarbu Państwa?

Do państwa należy 27,52 proc. udziałów w Orlenie, co wynika z rządowej strategii dla sektora naftowego. Jak można zaobserwować, światowe trendy nie sprzyjają prywatyzacji kluczowych sektorów, zwłaszcza energetyki. Nie spodziewam się zatem, przynajmniej w najbliższym czasie, zmniejszenia udziałów Skarbu Państwa w Orlenie, ale jest to oczywiście decyzja właścicielska MSP.

Orlen wreszcie sprzeda litewską rafinerię w Możejkach?

Rynek fuzji i przejęć na aktywa rafineryjne jest w nie najlepszej kondycji i prawdopodobieństwo sprzedaży maleje. Prowadząc projekt z Nomurą nie zaprzestaliśmy działań optymalizacyjnych. Rafineria w Możejkach nie przynosi już strat. Poprawiła się znacznie kondycja finansowa Orlenu, więc nie ma już takiej presji, by wyjść z tej inwestycji.

Myślą państwo o eksporcie ropy z Libii?

Demokratyzacja Libii jest dla nas szansą. Braliśmy ostatnio udział w rozpoznawczej misji pod patronatem MSZ. Będziemy uważnie obserwować ten rynek i zachodzące na nim zmiany. Afryka Północna jest dla nas jednym z priorytetowych obszarów potencjalnych inwestycji w wydobycie.

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny „Trójki” i „Dziennika Gazety Prawnej”