statystyki

"Jest jeszcze za wcześnie na obniżkę stopy rezerw obowiązkowych NBP"

autor: Marek Chądzyński21.04.2009, 03:00

Rozmawiamy z ANDRZEJEM SŁAWIŃSKIM, członkiem Rady Polityki Pieniężnej - Nie można w sposób nieumiarkowany zwiększać płynności w systemie bankowym, ponieważ mogłoby to oznaczać nadmierne zmniejszenie wpływu banku centralnego na kształtowanie się wysokości rynkowych stóp procentowych.

Reklama


Reklama


● Jakie skutki będzie miało przyznanie Polsce prawa do korzystania z elastycznej linii kredytowej MFW?

- Prawo do posiadania w MFW linii FCL, czyli flexible credit line, zwiększa naszą wiarygodność na rynkach finansowych, ponieważ na dostęp do FCL mogą liczyć tylko kraje mające zrównoważone gospodarki i bilanse płatnicze oraz prowadzące wiarygodną w ocenie Funduszu politykę gospodarczą.

● Jakie są praktyczne korzyści posiadania takiej linii?

- Zmaleje premia za ryzyko związana z zakupem polskich obligacji. Zwiększy się dostępność finansowania zewnętrznego i koszty jego obsługi.

● Niewiele krajów do tej pory było zainteresowanych tym instrumentem MFW.

- Minęły dopiero trzy tygodnie od momentu, gdy MFW ogłosił, że stawia FCL do dyspozycji krajów członkowskich. Poza tym nie tak wiele krajów spełnia obecnie warunki umożliwiające dostęp do FCL.

● Czy stworzenie przez Fundusz możliwości posiadania FLC było efektem szczytu G-20?

- Koncepcja oferowania przez MFW nieuwarunkowanych linii kredytowych dla krajów, które mogłyby mieć trudności płatnicze z przyczyn przez siebie niezawinionych, powstała już dziesięć lat temu. Po fali kryzysów walutowych w Azji MFW stworzył wtedy linię CCL, czyli contingent credit line, a roku temu linię SLF (short-term liquidity facility). Dopiero jednak linia FCL zaczęła być rzeczywiście wykorzystywana. Na razie przez Meksyk i Polskę.

● Czyli to historyczna chwila?

- Tak uważam. Skoro Fundusz zaczął udzielać nieuwarunkowanych pożyczek płynnościowych, to może to oznaczać krok w kierunku pełnienia w przyszłości przez MFW funkcji globalnego banku centralnego. Podobny charakter ma podjęta na szczycie G-20 decyzja o wznowieniu przez MFW emisji SDR - special drawing rights - a więc międzynarodowego pieniądza rezerwowego. MFW emitował już SDR-y, ale na małą skalę, a ostatnia emisja miała miejsce prawie 30 lat temu.

● Czy zabezpieczenie w postaci 20 mld dol. z MFW pozwala wrócić do dyskusji nad terminem wejścia złotego do ERM2?

- Posiadanie takiej linii może okazać się czynnikiem, który będzie sprzyjał stabilności kursu złotego.

● Jakie jest stanowisko RPP co do wejścia Polski do ERM2?

- Podkreślaliśmy wielokrotnie, że jednym z ważnych warunków, jaki powinien być spełniony przed wejściem Polski do ERM2, jest osiągnięcie konsensusu politycznego.

● Resort finansów zapowiedział przygotowanie analizy na temat ostatnich wahań kursu złotego. Ma być ona konsultowana m.in. z NBP. Czy zna pan już tezy tej analizy?

- Jeszcze nie znam, ale analizy tego rodzaju są ważne. Spadek wielkości obrotów handlowych i przepływów kapitałowych, jaki nastąpił na skutek kryzysu w gospodarce globalnej, zmniejszył płynność rynków walutowych. Wzrosła wskutek tego zmienność kursów walut w skali międzynarodowej. Także straty poniesione przez duże banki mają w tym udział. Zmniejszenie się kapitałów banków oznacza zmniejszenie się ich możliwości podejmowania ryzyka. To także spowodowało zmniejszenia się skali obrotów na rynkach walutowych, a tym samym spadek ich płynności.

● RPP mocno podkreślała zagrożenia związane z osłabieniem złotego. Teraz, gdy się umocnił, ryzyko jest mniejsze?

- Ryzyko jest mniejsze, ale decyzje banków centralnych, dotyczące wysokości stóp, są wynikiem analizy wielu czynników, jeśli nawet jeden z nich staje się przejściowo szczególnie ważny. Nie ma prostych przełożeń pomiędzy zmniejszeniem się ryzyka dużej zmienności kursu złotego i decyzjami RPP.

● Na razie słaby złoty przekłada się na wzrost inflacji, choćby poprzez duży wzrost cen żywności w marcu.

- Nie wiemy jeszcze dokładnie, w jakim stopniu osłabienie złotego wpłynęło na wzrost cen żywności. To, że owoce południowe podrożały o 12 proc., nie znaczy, że spadek kursu miał decydujący wpływ na wzrost cen żywności. Udział owoców w koszyku CPI jest pięciokrotnie mniejszy niż udział mięsa, a od kilku miesięcy mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen mięsa wieprzowego. Za pańską tezą przemawia pośrednio to, że także rynek żywności coraz bardziej się globalizuje, w związku z czym zmiany kursu złotego z roku na rok coraz silniej wpływają na ceny żywności.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:GP

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama