To nie jest zaskoczenie, bo nastroje konsumentów są wyjątkowo podłe, uważają, że to nie są dobre czasy na poważniejsze zakupy, a strach przed utratą pracy wzrósł do największego poziomu od mrocznych lat 2001–2002, kiedy bezrobocie przekroczyło 20 procent. Teraz jest niższe, ale tylko dlatego, że ludzie mogą wyjechać, by zarabiać, do innych krajów Unii Europejskiej. Tracimy obywateli, ale zyskujemy transfery pieniężne, bo pracujący za granicą wspierają swoje ubogie rodziny w kraju. Gdyby nie były ubogie, to nie potrzebowałyby tych pieniędzy. Te transfery są potężne, porównywalne ze skalą napływu środków unijnych.

Mało kto sobie to uświadamia, ale zbudowaliśmy model rozwoju typowy dla krajów trzeciego świata. Polega on na tym, że zdesperowani ludzie, którzy nie widzą dla siebie przyszłości w rodzinnym kraju, uciekają za granicę, tam zakładają rodziny i budują przyszłość, a do rodzinnych stron wysyłają pieniądze. A jak nadarza się okazja, natychmiast ściągają do siebie rodziny, żeby mogli w końcu żyć normalnie, a nie klepać biedę. I my sobie taki model rozwoju właśnie budujemy, a dowodem na to są właśnie te potężne miliardy euro przesyłane przez ekonomicznych emigrantów do swoich rodzin w Polsce.

Czy to nie jest patologia, że Polska w XXI wieku tworzy model rozwojowy typowy dla biednych krajów trzeciego świata? Świadczy o tym coraz więcej statystyk. Kraje trzeciego świata są pustyniami innowacyjności, poza nielicznymi oazami, czyli firmami, które na skutek wizji właścicieli lub przypadku stały się nowatorskie. Tak jest w Polsce, w rankingu innowacyjności jesteśmy na przedostatnim miejscu w Europie, daleko za Rumunią. Pamiętam, jak przez lata opowiadało się złośliwe kawały o Rumunach. I co? Teraz oni patrzą na nas z innowacyjnej góry.

Inne typowe miary trzeciego świata to korupcja, czyli masowe okradanie własnych krajów przez rządzących kacyków ze środków rozwojowych przekazywanych przez Bank Światowy i inne organizacje. W Unii Europejskiej już nie ma typowej korupcji na wielką skalę, za to został wypracowany patologiczny system takiego wydawania środków unijnych, żeby to szkodziło, a nie wspierało rozwój. Nie bez powodu kryzys jest w krajach Południa Europy, które najwięcej korzystały ze środków unijnych. W Polsce przykładem może być spadająca innowacyjność mimo wydania 10 mld euro ze środków unijnych na jej wspieranie. A to budowa dwóch wielkich stadionów w Warszawie, a to wydatki na szkolenia, które kosztują dziesięć razy tyle, co powinny, a szkolą się i tak tzw. słupy. Chodniki na bezludziach, aquaparki w każdym powiecie, masakra firm budowlanych po realizacji kontraktów za unijne pieniądze. Sto tysięcy nowych urzędników zatrudnionych po wejściu do Unii Europejskiej. Przykłady można mnożyć. Korupcji nie ma, ale jest jeszcze gorzej, bo za pieniądze unijne utworzył się patologiczny system, który okrada Polskę z możliwości rozwojowych. Polacy zaczęli już to rozumieć, stąd ten strach przed bezrobociem. Kończy się góra unijnych pieniędzy w dużej części przepalona na bezsensowne projekty, a długofalowych efektów pozytywnych dla wzrostu nie ma.

Inną cechą pokazującą tworzony model trzeciego świata w Polsce jest stan dróg. W typowym biednym kraju dobrych dróg nie ma za co zbudować, bo rządzący kacyk kradnie pieniądze. Droga jest tylko od rezydencji kacyka do siedziby jego fasadowego rządu. Aż pojawi się zagraniczny inwestor, który w zamian za koncesje na surowce zbuduje drogi. Ale nawet wtedy nastąpią próby okradzenia tego inwestora, więc budowa będzie mozolna i bardzo droga. W Polsce mamy podobnie. Nie budowaliśmy dróg, bo nigdy nie było pieniędzy. Aż pojawiły się środki unijne, dzięki którym zaczęliśmy budować. Oczywiście najdrożej na świecie, bo tak jest w modelu rozwojowym kraju trzeciego świata. W zamian za koncesje dla „inwestorów”, czyli zgodę na przejęcie prawie wszystkich dziedzin gospodarki przez kapitał zagraniczny, zgodnie z lansowaną od 20 lat teorią konsensusu waszyngtońskiego. A wiadomo, jakie są kryteria wyboru miast, w których mają być obwodnice. Pierwsze pytanie, a kto u was rządzi?

W kraju trzeciego świata ludzie często są niepiśmienni. U nas tego problemu nie ma, absolwenci czytać i pisać potrafią, ale za to są niezatrudnialni, stopa bezrobocia wśród młodych sięga 30 procent. To dla nas typowe, w latach 2001–2002 bezrobocie wśród młodych przekroczyło 40 procent.

Czas najwyższy przestać budować w Polsce model rozwojowy typowy dla krajów trzeciego świata. Tylko czy kacyk to rozumie?

Ludzie szukają pracy za granicą, inwestycje blokuje korupcja – ten model pasuje też do Polski