To zły czas, by dobrze się zaprezentować i osiągnąć swoje cele: zdobyć wsparcie dla Partnerstwa Wschodniego, solidarnej polityki energetycznej i ruszyć z miejsca raczkującą europejską politykę obronną. Sytuacje krytyczne nie sprzyjają rozgrywaniu polityki w stabilnych ramach, nastał czas drapieżników, czyli najsilniejszych graczy, co pokazały Francja i Niemcy, gdy ważył się los bailoutów dla Irlandii i Grecji. Przywódcy krajów sprawujących prezydencję, a nawet przewodniczący Rady Unii, nie mieli wiele do powiedzenia.

Nie oznacza to jednak, że nie osiągniemy nic. Wsparcie dla Partnerstwa Wschodniego czy bezpieczeństwa energetycznego można wywalczyć, wspierając pomysły niemieckie, bo Berlin, jako główny donator europejskich słabeuszy, będzie miał w tym sporze najwięcej do powiedzenia. Polski sojusznik bardzo mu się przyda. Wyciągnijmy więc pomocną dłoń, o ile hojnie sypnie groszem także na realizację naszych celów.