Unijne bailouty – choć formalnie niezgodne z prawem europejskim – zostały pomyślane jako lek dla zadłużonych państw strefy euro. Rok temu, gdy przyznawano pierwszą pożyczkę dla Grecji, wydawało się, że Unia zbliżyła się do granic tego, co jeszcze do niedawna uznawano za nierealne. Dziś, gdy Ateny szykują się na przyjęcie kolejnej pożyczki, widać, jak kryzys zadłużenia w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy zmienił definicję tego, co w UE uznawane jest za nieprawdopodobne.

Zaczęło się niewinnie – od zgłoszenia przez Niemców konieczności otwarcia Lizbony i dopisania do niej przepisów legalizujących bailout. Gdy pojawiły się pierwsze przecieki do mediów o szykowanym planie Berlina, analitycy zajmujący się UE niemal je wyśmiali. Niedługo po tym unijni przywódcy potwierdzili plan zmian traktatów UE. I w międzyczasie gładko przeszli do podważenia kolejnej niepodważalnej kwestii – ujednolicania podatków w UE. Podobnie jak w pierwszym przypadku na początku nawet architekci pomysłu zaprzeczali, że taki plan istnieje. Szybko znalazł on jednak swój wyraz w pomyśle na pakt dla konkurencyjności.

Kolejny krok w reformie strefy euro miał symboliczne, jednak nie mniej ważne znaczenie. Szef eurogrupy Jean-Claude Juncker w wywiadzie dla „Wall Street Journal” zalegalizował kłamstwo w imię, jak twierdzi, ratowania wspólnej waluty. Luksemburski polityk z rozbrajającą szczerością przyznał, że można kłamać, jeśli może to zapobiec panice na rynkach.

Podczas trwającej właśnie debaty o pożyczce dla Grecji na spłatę jej wcześniejszych zobowiązań, czyli o kredycie do kredytu, do mediów powróciły rozważania o rozpadzie strefy euro. Pisał o tym niemiecki „Spiegel”, który doskonale oddaje nastroje niemieckich elit politycznych i pełni w obecnym kryzysie funkcję papierka lakmusowego. Podobną tezę postawił szef wpływowego niemieckiego ośrodka analitycznego Ifo. Jean-Claude Juncker – ten sam, który w rozmowie z „WSJ” zalegalizował kłamstwo – niemieckie spekulacje natychmiast nazwał fantastyką. Premier Grecji zlecił prokuraturze w Atenach wszczęcie śledztwa w sprawie rozpowszechniania kłamliwych plotek. Znając jednak logikę zmian w unii walutowej i logikę informowania o nich, niewykluczone, że jesteśmy świadkami początku łamania kolejnego tabu – aksamitnego podziału strefy euro.