Wojna z czeską spółką NWR, która chciała przejąć naszą kopalnię Bogdanka, to budujący przykład polskiej solidarności. Przeciwko czeskiemu agresorowi opowiedzieli się jednomyślnie wszyscy udziałowcy Bogdanki, na czele ze Skarbem Państwa, dołączyli się związkowcy i zarząd. Czeski właściciel NWR Zdenek Bakala, którego akcja nosiła cechy wrogiego przejęcia, spotkał się ze skutecznym oporem.

Kopalnia obroniona. Pytanie, co dalej. Bogdanka to niezła spółka, która zarobiła w tym roku ponad 190 mln zł. Tylko patrzeć, jak znowu ktoś wyciągnie po nią rękę.

Ochotę na to ma Jastrzębska Spółka Węglowa, która szykuje się do wejścia na giełdę. Taka transakcja to dla JSW ideał – przejęłaby dobrą firmę z bogatymi złożami węgla. Dla Bogdanki to też niezłe rozwiązanie: na rękę zarówno związkom zawodowym, jak i zarządowi, który ma ambicję zbudowania mocnego gracza regionalnego. Z JSW takie plany byłyby realne.

Z pieniędzmi nie byłoby kłopotu. Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosław Zagórowski zapewnia, że miałby środki na kupno Bogdanki – po dziewięciu miesiącach JSW zarobiła 740 mln zł. Transakcję chętnie by opłaciły polskie i zagraniczne instytucje finansowe. Według Zagórowskigo spółka mogłaby sfinansować zakup Bogdanki pieniędzmi pozyskanymi z giełdy.

Problem w tym, że na ten mariaż nie ma ochoty Skarb Państwa, który jest właścicielem JSW. Według ministra Aleksandra Grada spółka ma wiele własnych spraw do rozstrzygnięcia, nie ma więc czasu na zajmowanie się Bogdanką. Jednak zwolennikiem transakcji jest Ministerstwo Gospodarki. W rozmowie z portalem WNP.pl Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, mówiła, że nie wyklucza przejęcia górniczej firmy przez JSW.

Jak widać, gra wokół Bogdanki się nie skończyła . Tylko że teraz biorą w niej udział o wiele mocniejsi gracze niż Zdenek Bakala.