ANALIZA

Dalsza liberalizacja rynku, a zwłaszcza podział funkcjonalny Telekomunikacji Polskiej, grozi ograniczeniem inwestycji, ostrzegają przedstawiciele największego polskiego operatora.

TP już od 2001 roku systematycznie obniża nakłady na utrzymanie i rozwój infrastruktury telefonii stacjonarnej. W latach 2005-2006 utrzymywały się one na poziomie ok. 1,8 mld zł, podczas gdy w latach 2000-2001 wynosiły ok. 5,2 mld zł rocznie. Od ponad trzech lat iloraz inwestycji do przychodów nie odbiega od analogicznej proporcji w zachodnich telekomach i mieści się w przedziale 10-16 proc.

TP tnie inwestycje, mimo że jej infrastruktura nadal ma dużo mniejsze możliwości niż sieci zachodnich telekomów.

- Jedynie 30 proc. linii TP przystosowane jest do wielomegabitowego internetu, który umożliwia rozrywkę i korzystanie z telewizji internetowej - przyznaje Maciej Witucki, prezes TP.

Dodaje, że są fragmenty sieci dostępowej - np. na warszawskim Gocławiu - w których stosowane są technologie z początku XX wieku: kable miedziane izolowane papierem i chronione ołowianym pancerzem.

W ocenie Pawła Malaka, dyrektora generalnego Cisco Systems w Polsce, podane przez szefa TP dane świadczą, jak wolne jest tempo inwestycji. Także Lars Svensson, szef Ericssona w Polsce, uważa, że tempo inwestycji w infrastrukturę telefonii stacjonarnej w naszym kraju powinno szybko wzrosnąć.

Tymczasem TP zapowiada dalsze ograniczanie nakładów inwestycyjnych grupy. Chce, by w przyszłości wynosiły one od 12 do 16 proc. przychodów wobec ponad 16 proc. w trzech ostatnich latach.

- Nie zakładam ani cięcia, ani wzrostu inwestycji TP - mówi Krzysztof Kaczmarczyk, analityk Deutsche Banku.

Jego zdaniem utrzymanie obecnego poziomu pozwoli TP w miarę nadążać za postępem technologicznym.

- Inwestycje będą musiały radykalnie wzrosnąć, gdy TP zdecyduje się na budowę sieci nowej generacji (NGN - sieć, w której wszelka transmisja odbywa się z wykorzystaniem znanego z internetu protokołu IP - przyp. GP) - dodaje.

Ograniczaniu inwestycji przez TP sprzyja spadek cen urządzeń wykorzystywanych do jej budowy. Dostawcy tego sprzętu mówią, że od 2003 roku ceny zmniejszyły się średnio co najmniej o 20 proc.

- Zbudowanie 1 tys. km światłowodu kosztuje ok. 100 mln zł - mówi GP Marek Rudziński, prezes giełdowej spółki telekomunikacyjnej Hawe.

W początku tego dziesięciolecia koszty takiej inwestycji telekomy szacowały na ok. 100 mln euro, czyli ok. 380 mln zł.

Spadek nakładów inwestycyjnych poniżej pewnego poziomu oznaczać musi degradację już istniejącej infrastruktury. W ocenie ekspertów w przypadku TP ów minimalny poziom to od 1 mld zł do 1,3 mld zł.

Konkurenci TP, tacy jak Telefonia Dialog, Netia czy GTS Energis, także inwestują obecnie znacznie mniej niż na początku tej dekady, gdy budowali swoje sieci. Alternatywni operatorzy stacjonarni w zasadzie przestali wydawać pieniądze na budowę nowych linii telefonicznych.

Telefonia Dialog ostatnio inwestuje głównie w szerokopasmowy dostęp do internetu oraz platformę, która umożliwia nadawanie telewizji internetowej. GTS Energis zapowiada budowę własnych miejskich sieci światłowodowych (300 km do końca 2008 roku, potem dalsze 500 km), by w ten sposób, bez pośrednictwa innych operatorów, w tym TP, dotrzeć do klientów końcowych.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Zachodnioeuropejscy operatorzy zwiększają inwestycje w infrastrukturę telefonii stacjonarnej. Udział inwestycji w przychodach brytyjskiego BT w roku finansowym kończącym się w marcu 2004 r. wynosił 14,4 proc., a w kolejnych trzech latach przekraczał 16 proc. W tym czasie przychody BT zwiększyły się z 18,5 mld funtów w 2004 roku do 20,2 mld funtów w 2007 roku. Inwestycje w infrastrukturę zwiększa też Telecom Italia. W 2003 roku wynosiły one 2,3 mld euro, a w 2006 roku - 3,0 mld euro.

TOMASZ ŚWIDEREK

tomasz.swiderek@infor.pl