"Postępowanie jest w toku i w związku z tym nie mogę mówić o skali podwyżek możliwych do zaakceptowania. (...) Podwyżek w wysokości wnioskowanej przez przedsiębiorstwa nie zaakceptuję. Już po wstępnej analizie widać, że wnioski nie są należycie uzasadnione" - uważa Swora.

"Obecna sytuacja wygląda w ten sposób, że możemy się spodziewać spowolnienia gospodarczego, a cena węgla w portach ARA znacząco spadła. Energetyka wbrew tym trendom żąda horrendalnych podwyżek. Mam wrażenie, że ktoś tu nie chodzi twardo po ziemi" - dodał.

Prezes URE podkreśla także, że w uwolnionym segmencie rynku, jakim jest sprzedaż energii dla przemysłu, również nie ma przesłanek do wzrostu cen o jakim mówią przedsiębiorstwa energetyczne.

"Nie regulujemy wprawdzie cen dla przemysłu, ale i tam, na uwolnionej części rynku, nie ma podstaw do wysokich podwyżek. Tymczasem energetycy szykują cenową terapię wstrząsową odbiorcom przemysłowym" - powiedział.

"Mam wątpliwości, czy wszyscy przedsiębiorcy, zwłaszcza z energochłonnych gałęzi przemysłu, wytrzymają bolesne zderzenie ze skonsolidowanymi grupami. Dodatkowo przemysł odczuje boleśnie wzrastające kwoty opłaty przejściowej z tytułu rozwiązania KDT" - dodał.

Nowe taryfy dla gospodarstw domowych zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2009 roku.

"Zakładamy, że nowe taryfy wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2009 roku. W tym roku proces będzie jednak dodatkowo skomplikowany poprzez zapowiadaną nowelizację ustawy o podatku akcyzowym, której skutki musimy skonsumować w taryfach" - informuje Swora.

Prezes Urzędu poinformował także, że skala podwyżek, o które ubiegają się przedsiębiorstwa, jest w tym roku wyjątkowo wysoka.

"Obrotowcy chcą nawet 62 proc., dystrybutorzy od 9 proc. do 25 proc. Złożono w sumie 14 wniosków. Akceptacja tych wniosków na takim poziomie skutkowałaby podwyżkami w przedziale od 26 do 42 proc." - powiedział.