statystyki

Parafianowicz: Balcerowicz musi zostać

autor: Zbigniew Parafianowicz24.06.2016, 07:27; Aktualizacja: 24.06.2016, 08:35
Zbigniew Parafianowicz

Zbigniew Parafianowiczźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zwolennicy etatyzmu – czy to z lewicy, czy z prawicy – tworzą dziś główny nurt myśli ekonomicznej. To oni nadają ton dyskusji, równocześnie przekonując, że naszymi umysłami włada szkodliwy neoliberalizm.

Reklama


Trzej ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego na łamach pisma „Finanse i Rozwój” podważają neoliberalne założenia dotyczące długu, deficytu i swobodnego przepływów kapitału. Publicyści lewicy ze swojej strony nawołują do zorganizowania w końcu pogrzebu doktryny, która okazała się oszukańcza. Prawdziwego pogrzebu, a nie udawanego. Ten już jednak się odbył. Wraz z zakończeniem epoki polityki centrum. W Polsce na dobre rozpoczęło się to w roku 2012, gdy powstały Kongres Protestu i Ruch Zmieleni.pl Pawła Kukiza. W skali globu za cezurę można przyjąć rok 2011, gdy zaczął działać ruch Occupy Wall Street, który stał się inspiracją dla podobnych inicjatyw na całym świecie. Efektem tego było powołanie do życia nowego mainstreamu – niebezpiecznej mieszanki etatyzmu i populistycznych idei socjalnych. Czegoś, co Anne Applebaum na łamach „Washington Post” w nieco przerysowanej formie nazwała renesansem narodowego socjalizmu. Oczywiście nie w znaczeniu, które znamy z lat 30. XX w. Raczej nowoczesnego połączenia idei charakterystycznych dla lewicy i prawicy. I uskrajnionych.

Chorobą Zachodu nie jest dziś nadmierna i dogmatyczna wiara w neoliberalizm. Bo ekonomiczne wahadło dawno wychyliło się w drugą stronę. Jest dokładnie tak, jak napisaliśmy w poprzednim numerze Magazynu DGP: „Neoliberalizm jest passé”. Pozy publicystów, którzy walczą z widmem Leszka Balcerowicza, wyglądają śmiesznie. Były wicepremier i minister finansów może dziś uchodzić za dinozaura. Ginący gatunek, którego nikt już nie chce słuchać.

Pucz liberałów

W Polsce sygnału do odwrotu nie dali lewicowi publicyści. Kontrrewolucja wypłynęła z samego jądra ciemności. Pierwszą salwę oddał Stefan Kawalec, który w tekście dla „Gazety Wyborczej” w 2011 r. napisał: „Zmodernizowaliśmy polskie banki dzięki zagranicznym inwestorom. Ale dziś ich problemy mogą zagrozić naszemu sektorowi bankowemu i całej gospodarce. Państwo powinno zadbać o to, by zwiększył się w Polsce udział banków kontrolowanych i zarządzanych lokalnie”. To słowa Kawalca – byłego wiceministra finansów w latach 1991–1994 i współtwórcy planu Balcerowicza (sam Balcerowicz dystansował się od jego tez). Jak przekonywał w 2011 r., banki w Polsce zachowują się w sposób procykliczny: „Gdy sytuacja jest dobra, mogą powodować boomy kredytowe, jednak gdy tylko klimat w gospodarce światowej lub w Europie się pogorszy, ograniczają kredyt dla przedsiębiorstw znacznie bardziej, niż jest to uzasadnione stanem naszej gospodarki. Najlepszy przykład to sytuacja z lat 2009–2010, gdy banki te zachowywały się w zupełnie inny sposób niż banki lokalne”. Nietrudno znaleźć tu podobieństwo z tekstem w kwartalniku publikowanym przez MFW.

Po podaniu w wątpliwość swobody przepływu kapitału na rynku bankowym przyszedł czas na narodowe czempiony i kolejne „nawrócenie” liberała. Tym razem Jana Krzysztofa Bieleckiego, współzałożyciela Kongresu Liberalno-Demokratycznego, premiera i bankowca, w końcu szefa rady doradców ekonomicznych przy premierze Donaldzie Tusku. Z jego ust padła propozycja budowy i wspierania „dopalanych” przez państwo koncernów, które zawojują rynki zagraniczne. Etatyzm zawitał na salonach – wykpiwanej przez PiS w kampanii w 2005 r. – Polski liberalnej. Zresztą Tuskowi niesłusznie przez lata przypisywano przynależność do tej umownej „Polski liberalnej”. Może kiedyś w niej był. Może wierzył w neoliberalne koncepcje ekonomiczne. Na pewno nie trwało to długo. Sygnałem do odwrotu było odejście, po wyborach w 2007 r., od pomysłu podatku liniowego, który sytuował Tuska i PO w gronie ugrupowań liberalnych.


Pozostało jeszcze 61% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (2)

  • Kubas(2016-06-26 13:58) Zgłoś naruszenie 51

    Co Ty facet bredzisz. Balcerowicz POwinien być za jajca powieszony na najblizszym drzewie. Ty wiesz ilu najbiedniejszych ludzi zbierających na mieszkania "książeczki mieszkaniowe"lub splacających kredyty mieszkaniowe ktorym banki dawaly za wklady mieszkaniowe oproc mniejsze niż wklady AVista popełnilo przez tego zlodzieja POlitycznego samoboja. Latwo jest rządzić jak się okrada najbiedniejszych tak jak PO okradło najdlużej bo od 15r zycia zatrudnionych z wieku emerytalnego. Przestań chwalić zlodzieja i nie wkur...

    Odpowiedz
  • Bert(2016-06-26 15:07) Zgłoś naruszenie 41

    Ten artykuł to bełkot. A Balcerowicza weźcie sobie do redakcji, jak już go wykopią z Ukrainy. Mentalnie i intelektualnie pasuje do was jak ulał.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama