statystyki

Ekonomista: Dziwię się, że ta młoda generacja jest taka grzeczna, że nie ma masowych protestów

autor: Sebastian Stodolak26.06.2016, 20:00
pieniądze

Przyznawanie ekonomicznego Nobla zawiesiłbym na kilka lat, dopóki sytuacja się nie wyklaruje.źródło: ShutterStock

Specjaliści od gospodarki rozłożyli człowieka na czynniki pierwsze, wyjęli z niego homo oeconomicusa, o reszcie zapomnieli. Musimy wrócić do stołu operacyjnego, na którym człowiek wciąż leży, i zastanowić się, jak poskładać go ponownie w całość

Reklama


Podobno ekonomia to nauka opisowa. Mówi, jak jest. Przynajmniej tak o niej nauczają na uniwersytetach. To o tyle zastanawiające, że Adam Smith – ojciec ekonomii – łączył ją z etyką. Napisał nie tylko „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, lecz także „Teorię uczuć moralnych”. Czy ekonomiści czasami o tym nie zapomnieli?

To się w literaturze nazywa „problemem Adama Smitha”, bo traktat o uczuciach moralnych powstał wcześniej, a o bogactwie narodów później. I teraz historycy myśli ekonomicznej się głowią, czy mamy dwóch Smithów: młodego – przejętego moralnością – i starego – przejętego już tylko stosunkami w gospodarce, czy też mamy jednego Smitha, u którego ekonomia wypływa z etyki. Ja przyłączam się do tego drugiego poglądu. Smith nigdy nie odrzucił swojej teorii moralnej i jeśli wczytać się dokładnie w „Bogactwo narodów”, jedno z drugim jest spójne.

To skąd to przekonanie, że współczesna ekonomia to nauka, która nie wartościuje i na zimno rozważa problemy gospodarcze? W konsekwencji tego przekonania nie można z nią dyskutować, bo to tak, jakby laik podważał wyniki badań fizyka jądrowego...

Ależ ja nic opisowego we współczesnej ekonomii nie widzę.

Naprawdę?

Oczywiście. U podstaw współczesnej teorii ekonomicznej leży ten skandalicznie uproszczony konstrukt, jakim jest homo oeconomicus. Wykoncypował go Vilfredo Pareto w XIX w. Pisał jasno, że celowo ekstrahuje z człowieka jako całości tę jego część, która jest użyteczna dla ekonomii – a więc sam sposób ludzkiego działania w odniesieniu do dóbr materialnych. Tak powstał ten kalkulujący homo oeconomicus. Ale Pareto pisał też, że operacja ta nie powinna być końcem, że to początek badań i że w końcu trzeba wrócić do stołu operacyjnego, na którym zostawiliśmy człowieka we wszystkich jego pozostałych wymiarach – społecznym, religijnym, twórczym – i ponownie wmontować weń homo oeconomicusa, sprawdzając, jak to wszystko ze sobą współgra. Ekonomiści, niestety, zatrzymali się w połowie drogi, poprzestając na wyjęciu z człowieka „kompleksowego” tego ekonomizującego komponentu i uznaniu go za kwintesencję człowieczeństwa. A przecież to jest nie tylko zwykłe uproszczenie, ale przede wszystkim wypaczenie tego, czym jesteśmy.

Wokół koncepcji homo oeconomicusa zbudowano współczesną „matematyczną ekonomię”. Czy pana zdaniem opiera się ona na wypaczeniu?

Zbudowano, ale nie ma żadnych podstaw intelektualnych i metodologicznych, żeby uznać homo oeconomicusa za ostateczną i najgłębszą wiedzę o człowieku. Chociaż muszę przyznać, że jedno się ekonomistom udało: tak długo wmawiali innym tego homo oeconomicusa, że faktycznie zaczęliśmy się do niego upodabniać. Stworzyli Frankensteina, który w trakcie operacji wstał ze stołu i zaczął się rozmnażać. Teoria w pewnym sensie stała się rzeczywistością. Staliśmy się do pewnego stopnia wypaczeniem samych siebie. Niestety.

Przecież ekonomistom chodzi o racjonalność, o to, co można w sposób uporządkowany badać. I cóż złego w tym, że dzięki nim staliśmy się bardziej racjonalni?

Chwileczkę, bo z tą racjonalnością sprawa wcale nie jest tak banalna. Potocznie definiuje się racjonalność w ekonomii na zasadzie: lepiej więcej niż mniej, lepiej mieć trzy czekoladki niż dwie. Ekonomiści mówią w swoim żargonie, że człowiek maksymalizuje funkcję użyteczności czy też satysfakcji. Tylko czy my naprawdę jesteśmy tacy matematycznie prości? Gdy patrzę na świat reklamy, zdominowany przez odniesienia do emocji, a nie kalkulacji, nie jestem tego taki pewien. To, że staliśmy się homo oeconomicusami, oznacza raczej wypaczenie racjonalności w sensie człowieka rozumującego w wielu wymiarach. Myślę, że kryzys nadwątlił wiarę, choć jej nie skruszył, w człowieka ekonomicznego i powoli otwiera się pole do refleksji nad istotą ekonomii. Jesteśmy jako ludzie niezdeterminowani, nie zawsze wybieramy trzy czekoladki zamiast dwóch, bo mamy różne motywacje i różne składniki racjonalności.

Wysyła pan ekonomistów z powrotem do szkoły?


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • Prawda i tylko PRAWDA ! ZWYCIEZY Grzegorzu. Amen.(2016-06-27 13:06) Zgłoś naruszenie 60

    Odbywal sie SZABAT czarownic i czarodziejow z PO-PSL-NOWOklamcow z KOD (Komitetem Oklamywania Demokracji) Koniec z masonska, komunistyczna, ateistyczna-GENDER !!! Wracamy do zrodel ewangelicznej etyki po wypalaniu WIARY naszej goracym ZELAZEM !!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama