- Możemy nie zgodzić się na wypłatę dywidendy, jeśli uznamy, że jest to potrzebne z punktu widzenia stabilności banku. KNF może też domagać się od banku zwiększenia kapitału - powiedział GP Andrzej Stopczyński, szef pionu bankowego w nadzorze finansowym.

KNF chce, by współczynnik wypłacalności, który określa bezpieczeństwo banków, wynosił 10 proc., a nie 8 proc., jak to wynika z nowej umowy kapitałowej tzw. Bazylei II.

Nie wiadomo, czy zdanie nadzoru podzielą właściciele (najczęściej zagraniczni) polskich banków. Ze zrozumieniem do tematu zdają się za to podchodzić zarządzający bankami.

- Rozważamy zmianę polityki dywidendowej i wzmocnienie bazy kapitałowej - mówi Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao, banku, który w tym roku na wypłaty dywidendy przeznaczył 2,5 mld złotych, czyli więcej niż jego cały ubiegłoroczny zysk. W podobnym tonie wypowiadają się i inni. Cały tegoroczny zysk chcieliby zatrzymać w bankach m.in. Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku, oraz Józef Wancer, szef Banku BPH.