statystyki

GPW nie spełnia oczekiwań. Redukcja szansą na rozwój?

autor: Tomasz Jóźwik28.03.2016, 20:00
Dobre czasy dla brokerów minęły na dobre trzy lata temu. Gdy wprowadzono na GPW system transakcyjny UTP

Dobre czasy dla brokerów minęły na dobre trzy lata temu. Gdy wprowadzono na GPW system transakcyjny UTPźródło: ShutterStock

Spadające zainteresowanie inwestorów, deficytowa branża maklerska, niewielki udział w finansowaniu inwestycji przedsiębiorstw – rynek kapitałowy przeżywa najtrudniejsze chwile w swojej 25-letniej historii. To tylko wina polityków, że przestał być symbolem polskiego kapitalizmu?

Reklama


Gdyby na rynek kapitałowy spojrzeć przez prymat liczb, wszystko wydaje się mniej więcej w porządku. Na koniec 2015 roku wartość rynkowa 434 notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) krajowych spółek sięgnęła 516 mld zł. To równowartość 30 proc. PKB. To daje nam dziesiąte miejsce w Europie, jesteśmy pod tym względem zdecydowanym liderem w naszym regonie. Średnie obroty na jednej sesji wynosiły w 2015 r. niemal miliard złotych. Biorąc pod uwagę, że 25 lat na pierwszej giełdowej sesji notowane było jedynie 5 spółek, a obroty wyniosły 2 tys. dol., dokonaliśmy kolosalnego postępu.

Ale GPW nie stała się – tak jak zapisano w strategii „Agenda Warsaw City 2010”, opublikowanej w 2004 r. – centrum finansowym Europy Środkowo-Wschodniej. Miała być giełdą pierwszego wyboru dla inwestorów i emitentów naszego regionu. Mamy niewielki, 10-procentowy, udział rynku kapitałowego w finansowaniu potrzeb inwestycyjnych krajowych przedsiębiorstw. Średnia unijna to 30 proc. Rośnie udział obligacji kosztem akcji.

Rynek przestał się rozwijać. I to nie tylko z powodów powszechnie znanych i dobrze w mediach opisanych: zmarginalizowania roli OFE czy pomysłów polityków na wykorzystanie spółek giełdowych do realizacji celów wyborczych.

Wyjątkowi w regionie

– Unikalność polskiego modelu transformacji polegała na tym, że w odróżnieniu od naszych sąsiadów istotną rolę odegrał w niej rynek kapitałowy – twierdzi Wiesław Rozłucki, prezes GPW w latach 1991–2006. Giełda była narzędziem prywatyzacji, za pomocą którego oddaliśmy inwestorom kontrolę nad sektorem bankowym czy telekomunikacyjnym lub przynajmniej wpuściliśmy prywatny kapitał do takich firm, jak PKN Orlen, KGHM, PZU i sektora energetycznego. To dzięki rynkowi kapitałowemu do rozmiarów regionalnych liderów urosły takie prywatne firmy, jak odzieżowe LPP, sprzedające najwięcej butów w Europie CCC czy Assecco Poland, największe w Europie Środkowej przedsiębiorstwo informatyczne.

Jeszcze w 2007 roku, kiedy Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa w rządzie Donalda Tuska, przygotowywał się do kolejnej dużej fali prywatyzacji, w Warszawie otwierały biura największe banki inwestycyjne świata. To wtedy powstała koncepcja akcjonariatu obywatelskiego. Jej ideą było zbudowanie szerokiej bazy inwestorów indywidualnych. W 2010 roku na sprzedawane akcje spółek Skarbu Państwa zapisało się najwięcej inwestorów od 15 lat. Oferta Tauronu przyciągnęła 230 tys. osób, PZU – 250 tys. osób, GPW – 323 tys.

– Dobre czasy nie wrócą w przewidywalnej przyszłości, bo z jednej strony nie będzie już tak dużych ofert prywatyzacyjnych, z drugiej okrojenie OFE ograniczyło popyt na akcje ze strony tej grupy inwestorów – przekonuje Sebastian Buczek, prezes i główny udziałowiec TFI Quercus.

W 2011 roku rząd Donalda Tuska zdemontował system OFE. Efekt? Przed reformą OFE inwestowały w akcje średnio 10 miliardów złotych rocznie nowych środków, w 2015 r. – zero. A w kolejnych latach będą częściej sprzedawać akcje, niż je kupować.

– Wojna propagandowa, którą władze wydały OFE przy okazji zmian w systemie emerytalnym , w pewnym momencie zaczęła dotyczyć całego rynku kapitałowego. To wtedy dowiedzieliśmy się, że giełda to kasyno – mówi Wiesław Rozłucki.

Tego porównania po raz pierwszy oficjalnie użył premier Donald Tusk przed pięcioma laty. Giełda nie może się pozbyć tej łatki do dziś. Kiedy pod wpływem zapowiedzi wprowadzenia podatku bankowego spadać zaczęły notowania tych firm, giełdę do jaskini hazardu porównał Henryk Kowalczyk, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów w rządzie PiS.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama