statystyki

Ratingowe wojny gangów

autor: Szymon Grela01.02.2016, 08:04; Aktualizacja: 22.02.2016, 19:25
Ekonomia, gospodarka, biznes

Nie chodzi tu już o cenzurowanie kultury czy majstrowanie przy Trybunale Konstytucyjnym, na które olbrzymia część Polek i Polaków zdaje się nie zwracać uwagi. To już nie walka o pryncypia i ideały demokratyczne. To twarda ekonomia.źródło: ShutterStock

Pierwsza w historii obniżka ratingu Polski przez Standard & Poor’s zaskoczyła chyba wszystkich. W mediach podniósł się tumult – w ręce krytyków rządu trafił nareszcie naprawdę mocny argument.

reklama


reklama


Nie chodzi tu już o cenzurowanie kultury czy majstrowanie przy Trybunale Konstytucyjnym, na które olbrzymia część Polek i Polaków zdaje się nie zwracać uwagi. To już nie walka o pryncypia i ideały demokratyczne. To twarda ekonomia.

W decyzji S&P było jednak coś podejrzanego. Żadne znane wskaźniki nie wskazywały ostatnio, by coś złego działo się z polską gospodarką. Prognozowany wzrost utrzymuje się na przyzwoitym poziomie – dalej jesteśmy najlepsi w regionie. Nie ma solidnych podstaw, by sądzić, że sytuacja budżetowa może się pogorszyć i w jakimś sensie potwierdzają to wcześniejsze komunikaty S&P. Do momentu zmiany oceny agencja utrzymywała, że prognozy dla Polski są pozytywne. Potwierdzają to pozostałe agencje z Wielkiej Trójki – Moody’s i Fitch. Podobnie jest z MFW; dosłownie dzień przed spadkiem ratingu fundusz wydał pozytywną opinię na temat obniżenia kosztów elastycznej linii kredytowej dla naszego kraju. Z kolei Bank Światowy dwa dni wcześniej podwyższył prognozowany wzrost na najbliższy rok.

S&P w uzasadnieniu podała niemal wyłącznie polityczne motywacje tej decyzji, czyli podkopywanie niezależności instytucji demokratycznych i mediów oraz zmiany w ustawie o służbie cywilnej. Od niechcenia wspomina jeszcze obawy o niezależność NBP. Po kilku dniach, jakby w odpowiedzi na oskarżenia, dodano nieco szerszą krytykę programu gospodarczego PiS. Choć na zewnątrz działania rządu mogą budzić obawy o stabilność wewnętrzną Polski, to nadal jednak decyzja ta dziwi w przypadku tego typu organizacji.

Agencje ratingowe to nie bojownicy o wolność i demokrację – po prostu mierzą, co się opłaca, a co nie. Niech za przykłady posłużą wysokie oceny Singapuru i Chin, którym do demokracji jest jak najdalej. O pierwszym można powiedzieć, że pozostaje autorytarny głównie wobec swoich obywateli, nie ograniczając w niczym zagranicznego kapitału. Ale już Chiny znane są z gospodarczo interwencjonistycznej natury. Choć praktyka sprawowania władzy przez obecny rząd budzi zrozumiały niepokój, na razie trudno powiedzieć, dlaczego miałaby ona wpłynąć na obniżenie potencjału inwestycyjnego Polski.


Pozostało jeszcze 58% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama