statystyki

Ludowe mądrości i miejskie legendy

autor: Marek Radzikowski01.02.2016, 08:04; Aktualizacja: 22.02.2016, 19:19
bank, bankowość, finanse, oszczędność

Zdaniem Rafała Lorka sektor bankowy jest bardzo uprzywilejowany. Fakty są jednak takie, że jest to jedna z najbardziej obciążonych regulacjami i daninami działalności gospodarczych.źródło: ShutterStock

Rafał Lorek, w artykule opublikowanym 19 stycznia w DGP, przekonuje, że dodatkowy podatek bankowy ma sens ekonomiczny. Argumenty, jakie w tej kwestii prezentuje, można podzielić na dwie grupy.

Reklama


Pierwsza z nich to zbiór ludowych mądrości, takich jak: „ważne, żeby były one mądrze ustawione” (o podatkach), „nie wiadomo, ale może warto spróbować” (o tym, czy to, że podatki natychmiast trafią do sektorów innych niż bankowy, będzie wystarczającym impulsem, aby utrzymać taki obieg środków w dłuższym terminie) i „od czegoś trzeba zacząć” (o najwyższej w UE stawce podatku w wysokości 0,44 proc. aktywów).

Druga grupa argumentów to tezy, które wprawdzie mogą elektryzować i prowokować odbiorców, ale rzadko są prawdziwe. Coś jak miejskie legendy. Autor dowodzi, że im większy bank, tym większa pewność, że zostanie uratowany za pieniądze podatników, bo środki w BFG z pewnością nie wystarczą. Jednak od ponad 20 lat banki w Polsce nie były ratowane za pieniądze podatników, lecz klientów banków i taki model jest wdrażany w całym cywilizowanym świecie. Natomiast podatek, który Rafał Lorek tak zachwala, takie ryzyko zwiększa, bo tylko największe banki są w stanie znieść tak wysokie obciążenia. Analitycy są zgodni, że doprowadzą one do konsolidacji sektora, czyli po prostu mniejszej liczby, ale za to większych banków.

Zdaniem Rafała Lorka sektor bankowy jest bardzo uprzywilejowany. Fakty są jednak takie, że jest to jedna z najbardziej obciążonych regulacjami i daninami działalności gospodarczych. W dodatku w ostatnim czasie banki zostały mocno obciążone m.in. kosztami ratowania SKOK-ów i SK Banku. W najbliższej przyszłości będą zaś musiały ponieść wielomiliardowe koszty wdrożenia regulacji unijnych w obszarze kapitałowo-płynnościowym (a w przypadku banków spółdzielczych – budowy systemu ochrony instytucjonalnej), zwiększonego zasilenia BFG i tworzenia nowego funduszu uporządkowanej likwidacji i restrukturyzacji.

Według Rafała Lorka przywilejem banków są nielimitowane zyski. „Nielimitowane” (prawem, jak rozumiem) nie oznacza „nieograniczone”, bo zyski przedsiębiorstw w gospodarce rynkowej są ograniczone przez konkurencję i popyt. Nie rozumiem, dlaczego nielimitowane prawem zyski są według niego przywilejem, skoro dotyczy to wszystkich przedsiębiorstw (z niewielkimi wyjątkami). Zresztą w przypadku banków zyski te, nawet z prawnego punktu widzenia, są bardziej ograniczone niż w innych przedsiębiorstwach, bo wiele regulacji poważnie ingeruje w przychody banków (np. poprzez limit wysokości odsetek) i podnosi ich koszty, co oczywiście ujemnie wpływa na zysk. Co więcej, to właśnie z tych zysków banki budują fundusze własne, które są gwarantem bezpieczeństwa depozytów, dzięki czemu może rosnąć akcja kredytowa.


Pozostało jeszcze 48% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama