W tym roku zmniejszyła się liczba zawieranych transakcji - dotyczy to zarówno samego obrotu wierzytelnościami, jak i klasycznych zleceń windykacyjnych - co może stawiać pod znakiem zapytania przyszłość tego sektora usług finansowych. A dzieje się tak w sytuacji, gdy zgodnie z przewidywaniami ekspertów, rok 2007 miał być rekordowy pod względem wartości globalnego obrotu, szacowanego w tym okresie nawet na 12-14 mld zł.

Długi nie maleją

Praktyka zdecydowanie odbiega od tych założeń. Można przypuszczać, iż wartość wszystkich transakcji na rynku na koniec bieżącego roku nie przekroczy 6 mld zł.

- W ciągu ostatnich pięciu lat rynek windykacyjny rozwijał się w tempie 25-45 proc. rocznie. Oznacza to, że podwajał swoją wartość co trzy lata. Nagle ten trend uległ załamaniu. W ciągu trzech kwartałów 2007 roku przekazano do windykacji lub sprzedano wierzytelności stanowiące zaledwie połowę wartości z analogicznego okresu roku poprzedniego - mówi Krzysztof Matela, prezes Polskiego Związku Windykacji.

Nie oznacza to jednak, że globalna wartość sprzedaży w polskiej gospodarce również spadła o połowę. Rodzima gospodarka nadal rozwijała się dynamicznie, a zatem skoro wzrósł wskaźnik produkcji sprzedanej, nie ma możliwości, by na rynku wygenerowało się mniej wierzytelności niż w okresach poprzednich. Wynika to z prostego faktu, iż odsetek wierzytelności zmieniających właściciela lub podlegających windykacji na zlecenie jest stały i jest pochodną wartości globalnej sprzedaży. Skoro więc wychłodzenie rynku nie zostało spowodowane brakiem wierzytelności do obsługi, przyczyny leżą gdzie indziej.

Bankowe procedury

Polskie banki dopiero od trzech lat są uczestnikami gry na rynku windykacyjnym. Pierwotne szacunki określały wartość rynku wierzytelności bankowych - głownie wierzytelności straconych - wytypowanych do sprzedaży funduszom sekurytyzacyjnym na kwotę zbliżoną do 16 mld zł. Od momentu przeprowadzenia pierwszej transakcji sekurytyzacyjnej w 2005 roku, sprzedaż takich wierzytelności opiewała na około 7 mld zł. Z prostego wyliczenia wynika, iż w zasobach bankowych pozostaje jeszcze 9 mld zł wierzytelności, które z operacyjnego i podatkowego punktu widzenia powinny stać się przedmiotem transakcji sekurytyzacyjnych. Ale nie są.

- Analiza zachowań banków pozwala sądzić, iż instytucje te nie podjęły żadnych dodatkowych działań windykacyjnych w obrębie swoich struktur. Nie ma także możliwości, by dłużnicy nagle spłacili swoje zobowiązania. Przyczyny należy szukać w procedurach, które skutecznie spowalniają rynek transakcyjny. Przynajmniej kilka największych banków od długiego czasu przygotowuje się do zbycia swoich portfeli. Pomimo iż stosowane są zbliżone procedury, w praktyce w różnych bankach ten sam portfel może być przygotowywany do sprzedaży przez rok, w innych natomiast - cały proces może zakończyć się w ciągu kwartału - mówi Krzysztof Matela.

Weryfikacja prognoz

Sytuacja konsumentów w ostatnich dwóch latach uległa znaczącej poprawie. Prawie 2 mln dobrze zarabiających emigrantów oraz sukcesywnie notowany wzrost średnich wynagrodzeń miesięcznych zatrudnionych w kraju to potężna siła płatnicza. To zachęca do nowych kredytów.

- Oferty banków kuszą, a coraz bardziej upraszczane procedury skłaniają do zaciągania kolejnych kredytów. To spowoduje, że część obecnych kredytobiorców niebawem zmieni się w dłużników. Z punktu widzenia branży windykacyjnej oznacza to, iż rynek nie zdążył jeszcze sprzedać dotychczas zmagazynowanych wierzytelności, a już zdążył wyprodukować kolejne - ocenia Krzysztof Matela.

Zmniejszenie obrotu wierzytelnościami w 2007 roku eksperci definiują bardziej jako przypadek niż spowolnienie rynku. Zdaniem Polskiego Związku Windykacji w 2008 roku branżę czeka bardzo dużo pracy związanej z obsługą wielu transakcji zaplanowanych pierwotnie na rok bieżący, a z różnych przyczyn odłożonych w czasie. Ubiegłoroczne prognozy okazały się błędne, trafność obecnych można będzie po części zweryfikować już po pierwszym kwartale 2008 roku.

Siła profesjonalizmu

Można jednak oczekiwać, iż w najbliższej przyszłości rynek wierzytelności jeszcze bardziej upodobni się do dojrzałych już rynków USA i Europy Zachodniej. Będzie więc kilka firm nastawionych na wykup dużych pakietów wierzytelności masowych, płacących za takie pakiety od kilku do kilkunastu procent ich wartości. Kolejną grupą będą międzynarodowe firmy, już od jakiegoś czasu obecne na naszym rynku.

Wykształci się też grupa firm świadczących usługi faktoringowe dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie spełniają kryteriów stawianych przez banki oraz duże firmy faktoringowe powiązane z bankami.

MAREK MATUSIAK

marek.matusiak@infor.pl