Infrastruktura i Środowisko to program, a zarazem dwie dziedziny, na które po raz kolejny przeznaczane są największe kwoty z Funduszy Europejskich przyznanych dla Polski. Edycja na lata 2014–2020, z budżetem 27,4 mld euro, jest największym programem w całej Unii. Czy w porównaniu z tą z lat 2007–2013 pojawiły się jakieś nowości, istotne zmiany?

Nowy Program Operacyjny „Infrastruktura i Środowisko” to przede wszystkim kontynuacja swojego poprzednika. Jest odpowiedzią na przyjęcie przez Komisję Europejską ambitnych celów w polityce spójności. Większy akcent położony będzie na wyzwania, takie jak efektywność energetyczna czy odnawialne źródła energii, w których występuje znaczny wzrost nakładów. Łącznie sięgną one ponad 1,8 mld euro. Nowość pojawiła się w części środowiskowej, a jest nią zagadnienie adaptacji do zmian klimatu.

W poprzedniej perspektywie temat adaptacji do zmian klimatu nie był traktowany odrębnie. Co się zmienia?

W poprzedniej perspektywie temat ten nie był traktowany odrębnie. W różnych działaniach pojawiały się związane z nim elementy w obszarach dotyczących szeroko rozumianej gospodarki wodnej, np. w postaci dofinansowania inwestycji przeciwpowodziowych czy też wsparcia na wypadek nadzwyczajnych zagrożeń. Teraz adaptacja do zmian klimatu została wyodrębniona i objęta projektem systemowym. Jego realizacja zaowocuje m.in. przygotowaniem planów adaptacji do zmian klimatu dla ok. 40 miast liczących powyżej 100 tys. mieszkańców. Na podstawie tych dokumentów i określonych w nich zadań będzie można aplikować o środki np. na projekty dotyczące wód opadowych, gdzie poprzez naturalną retencję, budowę i modernizację kanalizacji deszczowej chcemy zapobiegać nadzwyczajnym zagrożeniom, podtopieniom lokalnym i innym tego typu sytuacjom.

Adaptacja do zmian klimatu przewija się też w procedurze przygotowania wniosków. Wszystkie projekty, w ramach oceny oddziaływania na środowisko, muszą obecnie zawierać odniesienie do adaptacji do zmian klimatu.

Czy to powtórzenie form i obszarów wsparcia w nowym programie świadczy o tym, że do tej pory niewiele udało nam się osiągnąć w dziedzinie inwestycji środowiskowych?

Wręcz przeciwnie, zrobiliśmy duży postęp. NFOŚiGW zarówno z wykorzystaniem pieniędzy unijnych, jak i polskich od 26 lat realizuje projekty, za pomocą których stale poprawiany jest stan środowiska naturalnego. Przykładem bardzo obrazowym może być Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych. Od 2002 roku 53 mld zł zostały wydatkowane na inwestycje związane z kanalizacją oraz budową, rozbudową i modernizacją oczyszczalni.

Przygotowując się do nowego programu, opracowaliśmy takie podsumowanie dotychczasowych efektów, zawierające też zestawienie ważnych projektów, których nie udało się jeszcze zrealizować. Na tej podstawie powstał plan działania do 2020 roku, w którym oszacowano potrzeby na poziomie 29 mld zł.

Czy to wynika z tak dużych braków w infrastrukturze, czy część inwestycji to modernizacje?

Chodzi zarówno o rozbudowę jak i modernizację infrastruktury, ponieważ chcemy udoskonalać to, co dotychczas powstało – czyli, w przypadku gospodarki wodno-ściekowej, coraz lepiej oczyszczać ścieki. Nie koncentrujemy się, zgodnie z dyrektywą unijną, tylko na większych aglomeracjach, ponieważ jesteśmy szczególnym obszarem dotyczącym Morza Bałtyckiego i z tego powodu podwyższony poziom oczyszczania ścieków musi się odbywać również w aglomeracjach o mniejszym zaludnieniu.

Kolejna sprawa to poszerzenie skali działania. Dotąd głównie koncentrowaliśmy się na samym oczyszczaniu. Teraz chcemy wykorzystać też efekty uboczne tego procesu. W procesie oczyszczania powstają osady, które mogą być wykorzystane do produkcji energii. Oczyszczalnie rozbudowują się więc pod kątem całego cyklu osadowego, który wykorzystuje je do produkcji biogazu. Z biogazu produkowana jest energia elektryczna i cieplna. Ciepło wykorzystywane jest w większości na cele technologiczne oczyszczalni, a energia elektryczna jest przez nią wykorzystywana na bieżące potrzeby. To z kolei przekłada się na korzystniejsze stawki dla mieszkańców, bo koszty oczyszczalni spadają, więc można zaproponować korzystniejsze taryfy za wodę i ścieki.

Tak więc, najpierw osiągamy jakieś minima, a potem ciągle pniemy się w górę. Takie są też tendencje w Komisji Europejskiej – poprzeczka ciągle jest podnoszona.

Czy to dotyczy tylko gospodarki wodno-ściekowej?

Nie tylko. Kolejny ważny temat to gospodarka odpadami. Zrobiliśmy pierwszy krok: zmniejszyliśmy udział składowania odpadów. Dzięki inwestycjom z POIiŚ 2007–2013 powstały zakłady przetwarzania odpadów, które przerabiają ponad 3 mln ton odpadów komunalnych rocznie. Zakłady mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych nie są docelowym sposobem rozwiązania problemu gospodarki odpadami, ale pamiętajmy, że musieliśmy i wciąż musimy ograniczyć ilość składowanych odpadów biodegradowalnych i wysokoenergetycznych i nowe instalacje nam to zapewniają.

Powstaje dzięki dofinansowaniu z POIiŚ 2007–2013 sześć spalarni odpadów, z których trzy zakończyły już proces inwestycyjny i rozpoczęły działalność: Bydgoszcz, Kraków, Konin (21 grudnia). Przyjmują odpady, produkują energię elektryczną i cieplną. Kolejne zakłady termicznego zagospodarowania odpadów – w Białymstoku, Poznaniu i Szczecinie – są na ukończeniu i rozpoczną działalność w przyszłym roku. To też pokazuje, że zrobiliśmy duży postęp. Wcześniej w Polsce była tylko jedna mała spalarnia w Warszawie, o mocy przerobowej 60 tys. ton rocznie. Te nowo powstałe mają przetwarzać rocznie 1 mln ton odpadów komunalnych.

Inwestycje środowiskowe mają taką specyfikę, że z jednej strony wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że są potrzebne, z drugiej zaś nikt nie chce mieć ich w swoim sąsiedztwie. Czy są jakieś projekty, których nie udało się zrealizować z powodu oporu społecznego?

Faktycznie tak to właśnie wygląda. Niektóre inwestycje przeciągają się lub są przesuwane na kolejne lata, m.in. z powodu negatywnych wyników konsultacji społecznych. Za przykład mogą posłużyć nawet wspomniane spalarnie odpadów. W roku 2007 na liście tzw. projektów indywidualnych, czyli takich, dla których z góry zarezerwowane zostały pieniądze, było dwanaście spalarni. Ostatecznie powstało sześć. Przyczyną rezygnacji z realizacji części z nich był opór społeczny. Taką sytuację mamy na przykład w Łodzi. Z kolei w części przypadków ten okres posłużył do przygotowania całego procesu inwestycyjnego – tak było w przypadku Gdańska czy Koszalina, gdzie projekty są na dobrej drodze do realizacji i pewnie nastąpi ona z wykorzystaniem pieniędzy z nowego programu operacyjnego.

Czy oprócz niechęci społeczeństwa projekty środowiskowe napotykają jeszcze jakieś inne utrudnienia?

Komisja Europejska dużą wagę przywiązuje do adaptacji do zmian klimatu. W 2007 roku mieliśmy duże niezgodności w tym zakresie. Dlatego teraz adaptacja jest nowym zakresem, który trzeba uwzględnić w planowaniu projektów środowiskowych. To będzie pewna trudność dla projektodawców, ale trzeba się uczyć, pokonywać przeszkody i rozwijać. Kolejna kwestia dotycząca projektów finansowanych zarówno z Funduszy Europejskich, jak i polskich środków budżetowych to pomoc publiczna. Jest tu dużo ograniczeń i obostrzeń, których trzeba nauczyć się przestrzegać.

Realizacja inwestycji środowiskowych nie jest łatwa. W dużej mierze nie są one naszą oddolną inicjatywą, ale narzędziem dostosowywania się do odgórnych, międzynarodowych wymogów. Czy jednak patrząc z perspektywy czasu, można powiedzieć, że mają one nie tylko wymiar globalny, ale również przekładają się na życie zwykłych ludzi?

Od mieszkańców coraz więcej się wymaga. Wiadomo, że nie palimy śmieci w naszych paleniskach, sortujemy odpady, oszczędzamy energię i korzystamy z kanalizacji lub z przydomowych oczyszczalni ścieków. Jako instytucja finansująca proekologiczne inwestycje przywiązujemy dużą wagę do edukacji, uświadamiania konieczności zmiany postaw i korzyści, jakie z tego płyną. Bez tego nie osiągniemy oczekiwanego efektu poprawy jakości życia.

A czy przeciętny Kowalski poza dodatkowymi obowiązkami odczuje też jakąś poprawę komfortu życia? Jakieś oszczędności?

Pierwszą korzyścią jest to, że żyje w mniej zanieczyszczonym środowisku. Jeżeli zainwestuje w instalacje OZE (odnawialnych źródeł energii) – za prąd czy ogrzewanie wody będzie płacił znacznie mniej lub nawet wcale. Zawsze powtarzam, że ekologia to ekonomia. Jeżeli oszczędzamy zasoby, to musi się to opłacać. Patrząc na popularność programów, które NFOŚiGW udostępnia z polskich pieniędzy budżetowych, widać, że Polacy to podchwycili. Ponad 67 tys. gospodarstw domowych skorzystało z dotacji na zakup i instalację kolektorów słonecznych. Bardzo dobrze został przyjęty program Prosument, w którym złożono niemal 4,4 tys. wniosków o wsparcie inwestycji indywidualnych – głównie w instalacje do produkcji energii elektrycznej.

A propos Prosumenta – kiedyś był problem z odbiorem nadwyżek wytworzonego prądu przez dystrybutorów. Czy to się już zmieniło?

Tak, to się zmienia. Przy czym ideą programu Prosument jest wspieranie inwestycji skrojonych na miarę gospodarstwa domowego tak, aby produkcja energii z własnych instalacji zaspokajała zużycie energii na własne potrzeby. Już to czyni OZE korzystnymi. Prosumenci uczą się umiejętnie wykorzystywać energię z własnej produkcji, a niewykorzystane nadwyżki można sprzedawać do sieci za stawkę równą 100 proc. średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej w poprzednim kwartale. Nie można natomiast łączyć dofinansowania z NFOŚiGW ze sprzedażą nadwyżek energii wg taryf gwarantowanych.

Kolejne kwestie to energooszczędność w domu. To są bardzo korzystne rozwiązania, szczególnie jeżeli ktoś buduje nowy dom. Nawet jeżeli na etapie inwestycji trzeba wydać trochę więcej pieniędzy, to wszystko to z nawiązką zwróci się w trakcie użytkowania. Domu nie buduje się na 5–10 lat, ale na całe życie. Dlatego warto myśleć perspektywicznie i instalować wszystkie dostępne technologie, które uczynią go bardziej ekologicznym i, co za tym idzie, ekonomicznym.

NFOŚiGW dofinansowuje też budowę domów energooszczędnych przez deweloperów. Czy te dotacje też są tak popularne?

Ten program na razie nie cieszył się dużym zainteresowaniem, ale wyciągnęliśmy z tego wnioski i wprowadziliśmy liczne ułatwienia. Teraz nasze podejście jest znacznie bardziej elastyczne – zarówno do samej energooszczędności, jak i późniejszego dowodzenia tego, że budynek rzeczywiście daje prognozowane oszczędności. Wszyscy ciągle się uczymy.

Pobierz dodatek DGP ekstra "Fundusze na ochronę środowiska" 16 grudnia 2015