statystyki

Przelewy w bankach? Niewydajne, powolne i drogie

autor: Jakub Styczyński, Marek Tejchman08.12.2015, 07:36; Aktualizacja: 10.12.2015, 11:28
Alex Holmes

Alex Holmesźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

- Banki są powszechne w krajach rozwiniętych. Ale są jednocześnie niewydajne, mają umowy na opłaty za przesyłanie pieniędzy za granicę. Są powolne, bo przelewy trwają czasem trzy dni. Dla porównania nasze idą zaledwie 10 minut. Działa to tak, że zlecamy polecenie zapłaty na drugim końcu nitki każdej transakcji. Pieniądze nie są transferowane fizycznie -. Rozmowa z Alexem Holmesem, prezesem MoneyGram.

Reklama


Jeszcze w połowie lat 90. byliście firmą działającą jedynie na terenie USA i Meksyku. Dziś operujecie w 200 krajach i obsługujecie globalną sieć przelewów pieniężnych. Jak do tego doszło?

Rzeczywiście, dziś ponad połowa naszych dochodów jest generowana poza granicami USA. To ekscytujące, jak bardzo zmieniła się nasza działalność. W każdym kraju współpracujemy ze znanymi lokalnie markami, sieciami detalicznymi, jak Tesco w Wielkiej Brytanii, albo bankami i urzędami pocztowymi, np. Bankiem Pocztowym w Polsce. Ogółem z 357 tys. placówkami w niemal każdym zakątku świata. Gdy wchodzimy na nowy rynek, wspaniale się sprawdza nasz wypracowany model działania. Podpisujemy umowy z podmiotami, które mają już swoją infrastrukturę w kraju. Dla nas jedyne koszty to integracja systemu i kwestie umów prawnych. Szkolimy też naszych agentów albo tworzymy telefoniczne biura obsługi klienta. Mamy swoje zespoły, które dbają o rozwój marki w danym kraju, i analityków, którzy na bieżąco sprawdzają opłacalność transakcji. Oczywiście, kiedy wchodzimy na rynek w Turkmenistanie, to nie jest duża inwestycja. W Indiach, na Filipinach czy w Polsce dochodzą jeszcze koszty reklamy, np. billboardów. Ale ogólnie, dzięki sprawdzonemu modelowi, jest to dla nas na starcie relatywnie niedrogi biznes. Dlatego łatwo podbijamy nowe rynki na świecie.

W jaki sposób wykorzystujecie lokalne firmy i dlaczego?

Takie podmioty nazywamy agentami partnerującymi. Współpracujemy z nimi, bo łatwo jest stworzyć aplikację do przesyłania pieniędzy, ale one muszą dokądś iść. Adresat musi je gdzieś odebrać, w banku, na poczcie lub w bankomacie. Trzeba być więc obecnym na drugim końcu takiej transakcji w fizycznej formie.

Czyli działacie też we współpracy z bankami.

Tak, ponieważ wciąż najłatwiej wysłać lub odebrać pieniądze w sieciach bankowych.

Czym różnicie się od zwyczajnych banków?

Banki są powszechne w krajach rozwiniętych. Ale są jednocześnie niewydajne, mają umowy na opłaty za przesyłanie pieniędzy za granicę. Są powolne, bo przelewy trwają czasem trzy dni. Dla porównania nasze idą zaledwie 10 minut. Działa to tak, że zlecamy polecenie zapłaty na drugim końcu nitki każdej transakcji. Pieniądze nie są transferowane fizycznie. W przypadku banków nie wiadomo też, jaką cenę zażąda od nas bank przyjmujący kwotę. U nas zawsze wiemy, ile kosztuje usługa, jak szybko i dokąd dojdzie. Zarabiamy na prowizji z transakcji, która średnio wynosi około 3–5 proc.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama