statystyki

Dawid Sześciło: Państwo dobrobytu jak Ikea

04.12.2015, 07:10; Aktualizacja: 04.12.2015, 09:32
Ciekawym tropem są tzw. banki czasu.

Ciekawym tropem są tzw. banki czasu.źródło: ShutterStock

W Polsce przez lata dominowało przekonanie, że państwo dobrobytu na wysokim poziomie to luksus, na który nas (kraju na dorobku) po prostu nie stać. Z biegiem czasu zaczęliśmy się jednak orientować, że jego chroniczny brak to jedna z cywilizacyjnych barier, które nie pozwalają nam dogonić bogatego Zachodu. I jak wyjść z tej pułapki? Dawid Sześciło ma pewien pomysł.

reklama


reklama


Sześciło to prawnik i badacz administracji publicznej. W 2014 r. opublikował książkę „Rynek – prywatyzacja – interes publiczny”, którą z miejsca nominowaliśmy do nagrody Economicus. Była to bowiem świeża i inspirująca próba krytycznej rozprawy z myśleniem o usługach publicznych, które królowało w Polsce po przełomie 1989 r. Sześciło wskazywał w niej na pułapki, jakie przyniosła nam nadmierna fascynacja nowym zarządzaniem publicznym. A więc przekonaniem, że państwo powinno w dostarczaniu usług publicznych zajmować miejsce raczej sternika niż wiosłującego. Co pozwoli mu być państwem tanim. Projekt brzmiał z pozoru świetnie, ale w praktyce skończył się wieloma patologiami: psuciem rynku pracy przez nagminny outsourcing, wyciekaniem pieniędzy poprzez system partnerstwa publiczno-prywatnego czy pełzającą prywatyzacją wielu dziedzin życia. Od opieki medycznej po przedszkolną.


Pozostało jeszcze 64% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama