statystyki

Niemiecki skok na technologie: Aby dogonić lidera, najpierw trzeba go okraść z wiedzy

autor: Andrzej Krajewski27.11.2015, 07:05; Aktualizacja: 27.11.2015, 07:59
Niemcy jako pierwsi zauważyli dość wstydliwą prawidłowość – by dogonić lidera, najpierw trzeba go okraść z wiedzy.

Niemcy jako pierwsi zauważyli dość wstydliwą prawidłowość – by dogonić lidera, najpierw trzeba go okraść z wiedzy.źródło: ShutterStock

Gdy zaczynała się rewolucja przemysłowa, Niemcy jako pierwsi zauważyli dość wstydliwą prawidłowość – by dogonić lidera, najpierw trzeba go okraść z wiedzy. Inni potem już tylko ich naśladowali.

reklama


reklama


Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale – takim cytatem z Piłsudskiego zaczął swoje wystąpienie wicepremier Mateusz Morawiecki na X Kongresie Obywatelskim. Były prezes Banku Zachodniego WBK ma tę przewagę nad innymi ekonomistami, że historia była i jest jego pasją. Potrafi także budować strategiczne plany, wykraczające w przyszłość na dalej niż kolejny rok. O tym też było wystąpienie.

Nowy wicepremier, a zarazem minister rozwoju wskazywał, że Polska wpadła w pułapkę średniego dochodu. Płace są niskie (w porównaniu z innymi krajami UE wręcz dramatycznie niskie), a jednocześnie ich gwałtowne podniesienie obniży konkurencyjność gospodarki i może zahamować wzrost PKB. A jednocześnie obecne płace i tak są już na tyle wysokie, by zagraniczni inwestorzy woleli przenosić produkcję do tańszych krajów. „XVII-wieczna Polska też wpadła w taką pułapkę. Przez ponad 100 lat cieszyliśmy się, że jesteśmy spichlerzem Europy, że eksportujemy zboże, drewno, smołę. I nawet przez krótki czas były wtedy z tego jakieś korzyści. Tamtą lekcję powinniśmy sobie zapamiętać” – mówił Morawiecki. „Dziś mamy niezły eksport, niezłą gospodarkę, ale ogromny nacisk powinniśmy położyć na umiejętną, inteligentną specjalizację, budowę przemysłu stoczniowego, biotechnologicznego, elektrotechnicznego. Powinniśmy inwestować we wszelkiego rodzaju nanotechnologie” – dodawał. Wskazując, że jedyną szansą na wyjście ze wspomnianej pułapki jest reindustrializacja przy jednoczesnym skoku technologicznym. Jeśli nie uda się tego dokonać, Polskę czeka los biednego kraju peryferyjnego, zdanego, jak wielokrotnie w przeszłości, na łaskę potężniejszych sąsiadów. „Przede wszystkim potrzebujemy silnej gospodarki, bo od niej zaczyna się silna edukacja, silna armia i wszystko inne, co sobie zażyczymy” – referował Morawiecki.

Niestety, przeprowadzenie w krótkim czasie tak wielkich zmian nie jest sprawą prostą. Sztuka przekształcenia zacofanego kraju peryferyjnego w mocarstwo przemysłowe w efekcie skoku technologicznego udała się dotąd niewielu. Sztandarowymi przykładami z ostatnich stu lat są: Japonia, Korea Południowa oraz Chiny. W każdym przypadku po okresie transformacji udało się oprzeć gospodarkę na wytwarzaniu wysoko zawansowanych produktów. O ile jednak efektem końcowym każdy chce się chlubić, o tyle na początkowy okres zmian zwykle spuszcza się zasłonę milczenia. Choć przecież odwzorowywano jedynie sprawdzony model niemieckiego cudu ekonomicznego.

Bohaterowie ze stali

„Podobnie jak po II wojnie światowej uzbrojeni w aparaty fotograficzne Japończycy myszkowali po niemieckich halach fabrycznych, podpatrując tajniki produkcji, tak w tamtych czasach niejeden sprytny pionier niemiecki wędrował za kanał La Manche, aby podpatrywać angielską technikę” – opisuje w książce „Geniusze i spekulanci” Guenter Ogger. Na początku XIX w. kraje niemieckie, pod względem rozwoju cywilizacyjnego, znalazły się daleko w tyle za Wielką Brytanią. Po drugiej stronie kanału La Manche działy się rzeczy przełomowe. Dzięki maszynie parowej manufaktury zostały wyparte przez fabryki. Mechaniczne krosna zrewolucjonizowały produkcję tkanin, a nowe metody wytopu stali odmieniły wiele kluczowych dziedzin. Wytrzymalsze materiały pozwalały budować lepsze maszyny, wyższe budynki, większe okręty. Zmiany w Zjednoczonym Królestwie stale przyśpieszały. Tymczasem na terenie Niemiec czas zdawał się stać w miejscu. Nawet angielskie krosna mechaniczne wydawały się wytwórcom tkanin nieosiągalnym cudem techniki.

Na pomysł, jak to zmienić, wpadł mieszkający koło Ratingen drobny przedsiębiorca Johann Gottfried Bruegelmann. Skoro sam nie potrafił zbudować mechanicznego krosna, wybrał się na wycieczkę do Anglii. Udając ciekawego świata turystę, odwiedzał kolejne przędzalnie i bacznie przyglądał się maszynom. Potem wieczorami usiłował przenieść na papier zapamiętane rozwiązania techniczne. „Kiedy jakiś detal był na tyle skomplikowany, że nie potrafił go narysować z pamięci, kradł go, zaszywając pod podszewką ubrania, aby go nie przyłapano” – twierdzi Guenter Ogger. Niemieckiego turystę nie zniechęciło nawet to, iż w tamtym czasie Wielka Brytania przyjęła prawo pozwalające sądom wymierzać wyroki śmierci ludziom przyłapanym na szpiegostwie przemysłowym. Po skompletowaniu planów technicznych maszyn Bruegelmann w 1782 r. wrócił do Niemiec, by zlecić rzemieślnikom odtworzenie urządzeń na podstawie szkiców i zdobytych części. Rok później otworzył pod Ratingen przędzalnię Cromford, którą historycy uznają za pierwszą fabrykę na kontynencie europejskim. Zachwycony elektor Palatynatu i Bawarii Karol Filip Teodor Wittelsbach nadał mu przywilej zwalniający na 12 lat z płacenia podatków. Wkrótce zakład Bruegelmanna zatrudniał 400 osób, zaś przemysłowiec znalazł się w gronie najbogatszych ludzi w kraju. Co zachęciło do szpiegostwa przemysłowego wielu innych biznesmenów.


Pozostało jeszcze 79% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • ert(2015-11-27 23:20) Odpowiedz 00

    Ale hucpa; ci co zlikwidowali polski przemysł, teraz wołają, że trzeba go odbudować...poszły won.

  • Takie Chiny Europy....(2015-11-27 08:44) Odpowiedz 00

    Ale w sensie pozytywnym...bo Chińczycy tanio produkując podpatrywali i kopiowali technologię produkcji...

    Efekt jest taki że obecnie produkują takie same a nawet lepsze produkty.
    Wystarczy zapoznanie się z ciągle zmieniającą się ofertą chińskich sklepów internetowych pełnych produktów wysokiej jakości. Praktycznie w każdej dziedzinie są superinnowacyjni i Zachód może zaczać podpatrywać ich pomysły i technologie...

    Jest jedna różnica - tam priorytetem są długofalowe wieloletnie strategie rozwoju i faktyczna pomoc Państwa...

    U Nas co Wybory to inne pomysły -
    A raczej brak jakichkolwiek pomysłów poza coraz to wycudaczonymi przepisami coraz bardziej zagmatwanymi przepisami prawa.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama