"Moim zdaniem nastąpiła już kulminacja kryzysu. Kryzys gospodarki realnej narasta wolno i długo się z niego wychodzi. A kryzys rynków finansowych narasta szybko i jeśli podjęte są zmasowane środki, równie szybko się z niego wychodzi" - powiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Dariusz Filar.

W jego ocenie skomasowane działania rządów i banków centralnych były skierowane na to, aby kryzys w jak najmniejszym stopniu przeniósł się na sferę realną. Niestety, już widać po obniżanych prognozach wzrostu, że z pewnym opóźnieniem, ale i ona zapłaci swoją cenę. Na szczęście Polska odczuje go dość łagodnie.

"Bazujące i na danych, i na moich rozmowach z ludźmi finansów i przemysłu - że słowa o dobrym stanie zdrowia polskiego sektora bankowego są prawdziwe. Banki są ustabilizowane, mają dobre bilanse, są po okresie znakomitych wyników" - przekonuje członek RPP.

Zdaniem Filara to co się u nas stało, to tylko pojawienie się wzajemnej rezerwy. Prezesi banków przyznają, że boją się tak samo jak wszyscy wokół, a więc jest to więc kwestia psychologii i nie ma realnych zagrożeń dla sektora jako całości. Może np. wzrosnąć bezrobocie, ale na pewno nie do dwucyfrowego poziomu. Spadną natomiast inne wskaźniki: dynamika wynagrodzeń i konsumpcji.

"W przyszłym roku wzrost płac na pewno nie będzie już dwucyfrowy jak teraz. Z dwóch powodów: jeżeli pracownik czuł się silny, bo wiedział, że w każdej chwili może pójść gdzie indziej i pracę dostanie, to wywierał presję na pracodawcę, żeby mu podwyższał płacę. Jeżeli pracodawca widział, że ma dobre perspektywy wzrostu firmy, no to niechętnie, ale tej presji ulegał. Teraz to się zmieni" - tłumaczy Dariusz Filar.

Członek RPP dodał, że w Radzie zaczyna się kształtować ciekawy konsensus w celu stabilizacji stóp

Członek władzy monetarnej uważa także, że choć sprzedaż detaliczna rośnie nadal w tempie dwucyfrowym, to i tu będziemy mieć do czynienia z wyhamowaniem, co przełoży się na zmniejszenie dynamiki gospodarki w 2009 r. do poziomu 3,8%-4,1%. Dariusz Filar podkreślił, że w takiej sytuacji gospodarczej zmuszony jest do zweryfikowania swojego podejścia do polityki pieniężnej

"Już nie jestem za podwyżkami stóp procentowych - przechodzę do obozu opowiadającego się za stabilizacją stopy na pewien okres. (...) Niezależnie od tego, jak widzimy przyszłą inflację, jesteśmy w okresie poważnego rozchwiania rynków. W takiej sytuacji powiedzenie, że wchodzimy w fazę, w której stopy nie będą przez jakiś czas zmieniane, jest czynnikiem stabilizującym" - wyjaśnił Dariusz Filar.

Członek RPP dodał, że w Radzie zaczyna się kształtować ciekawy konsensus w celu stabilizacji stóp.

"Rzadko był taki jednolity front. Do końca roku liczę na stabilizację na rynkach finansowych. W styczniu 2009 r. mamy nową projekcję inflacji. Na początku roku mamy też przeszacowanie koszyka inflacyjnego" - oczekuje Filar dodając, że nie wyklucza pierwszych obniżek stóp wiosną 2009 r.