statystyki

TTIP: Wolny handel? Wolne żarty!

autor: Rafał Woś09.10.2015, 07:20; Aktualizacja: 09.10.2015, 08:11
Wolny handel? Wolne żarty

Wolny handel? Wolne żartyźródło: ShutterStock

Zatrzymać TTIP – inicjatywa obywatelska pod tym hasłem została złożona kilka dni temu w Brukseli przez paneuropejską koalicję organizacji pozarządowych. Mogą się pochwalić 3,2 mln zebranych podpisów. Ponad 100 tys. z nich w Polsce.

Reklama


Przypomnijmy, że chodzi tu o wstrzymanie prowadzonych w sekrecie od 2013 r. negocjacji na temat Transatlantyckiego Partnerstwa w Dziedzinie Handlu i Inwestycji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Albo przynajmniej o ujawnienie, co takiego jest w środku. Żeby nie było potem argumentacji w stylu: „no dobrze, układ nie jest może idealny, ale przecież zbyt dużo energii włożyliśmy w jego wykuwanie, żeby teraz to wszystko wyrzucić do kosza”. Na szczęście dla krytyków TTIP negocjacje są (podobno) dopiero na półmetku. I przyszłoroczne wybory prezydenckie w USA mogą sprawę trochę przyblokować. Do tego dochodzi jeszcze druga szczęśliwa okoliczność. W ubiegłym tygodniu na finiszu znalazły się negocjacje na temat TPP, czyli Partnerstwa Transpacyficznego, a więc opartego na bardzo podobnym zamyśle traktatu pomiędzy 12 krajami obu Ameryk i Azji. Można więc zajrzeć tam i zobaczyć, czym będzie TTIP. Żeby potem nie mówić, że nie było wiadomo.

Obserwując reakcje towarzyszące przygotowaniu TPP, widać, że zastrzeżeń jest sporo. Kilka dni temu mocny tekst na ten temat opublikowali (na zamówienie Project Syndicate) noblista Joseph Stiglitz i analityk Instytutu Roosevelta Adam Hersh. Jego autorzy biorą w nim na warsztat już samą terminologię. Pacyficzny układ (podobnie zresztą jak jego transatlantycki odpowiednik) był bowiem przez lata negocjowany pod hasłem liberalizacji handlu międzynarodowego. Tymczasem – dowodzą Stiglitz i Hersh – nazywanie TPP porozumieniem o wolnym handlu to nic innego jak... wolne żarty. Dużo bardziej trafne byłoby mówienie o układzie ustalającym nowe reguły wymiany towarów i inwestycji pomiędzy jego stronami. Na czym polega ich „nowość”? Ano na tym, że po jego wejściu w życie łatwiej będzie niektórym graczom uczestniczącym w tej wymianie. A konkretnie graczom najpotężniejszym. I mowa tu zarówno o największych korporacjach, jak i najpotężniejszych grupach interesu w każdym z krajów. Na przykład (by spojrzeć tylko na sektor żywności) producentów cukru w USA i Meksyku, ryżu w Japonii czy nabiału w Kanadzie.


Pozostało jeszcze 49% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Komentarze (2)

  • Janek(2015-10-09 11:13) Zgłoś naruszenie 00

    TTIP stop, s...ć na korporacje

    Odpowiedz
  • Tylko Plutokracja(2015-10-10 02:18) Zgłoś naruszenie 02

    Tych, którzy podpiszą się pod tą inicjatywą należy przykładnie UKARAĆ dożywotnim zakazem wjazdu do USA i paroma innymi szykanami, aby zrozumieli, że gdy w grę wchodzą poważne umowy, gmin winien siedzieć cicho!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama