statystyki

Przepowiadacze przyszłości są wśród nas

autor: Rafał Woś02.10.2015, 07:38; Aktualizacja: 02.10.2015, 09:56

Czy przyszłość da się konkretnie przewidzieć? Oczywiście, że nie. Ale tak się składa, że jednym wychodzi to lepiej, a innym gorzej. Wystarczy tylko ustalić którym, a wtedy...

Reklama


Mniej więcej takiego zdania są Philip Tetlock i Dan Gardner. Obaj panowie to absolutne i niekwestionowane ikony w temacie przewidywania przyszłości. Nie, nie chodzi o przewidywanie za pomocą szklanej kuli. Tylko o przewidywanie noszące posmak naukowości. Tetlock wykłada psychologię na Wharton School, czyli renomowanej szkole biznesu przy Uniwersytecie Pensylwańskim. Sławę zdobył dzięki badaniom, które dowiodły, że większość prognoz autorstwa świetnie opłacanych i certyfikowanych dyplomami najlepszych uczelni ekspertów można wyrzucić do kosza. Tetlock badał ich długo, bo aż 15 lat. W eksperymencie wzięło udział prawie 300 ekonomistów, politologów i znawców problematyki międzynarodowej, którzy zazwyczaj mieli przynajmniej doktorat i zawodowo zajmowali się doradztwem strategicznym w swoich dziedzinach. Ich zadanie polegało na oszacowaniu prawdopodobieństwa rozlicznych przyszłych wydarzeń. „Czy Michaił Gorbaczow padnie ofiarą puczu?”, „Czy Quebec odłączy się od Kanady?”, „Za rok amerykańskie PKB będzie: A. na tym samym poziomie co dziś, B. wzrośnie albo C. spadnie”. Wynik był bolesny. Bo zawodowi analitycy wypadli trochę lepiej niż szympansy, którym Tetlock kazał rzucać do tarczy z kilkoma kolorowymi polami i potem zestawił małpie przepowiednie z tymi eksperckimi.

Mniej więcej w tym samym czasie podobnym tropem szedł kanadyjski dziennikarz i pisarz Dan Gardner. I w książce „Future Babble” (Następna bańka) niemiłosiernie szydził z analityków giełdowych. A właściwie ich klientów, którzy regularnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi powierzają pieniądze ludziom i instytucjom, które mają bardzo słabe wyniki w trafnym przewidywaniu przyszłości.

A teraz (wrzesień 2015) obaj panowie połączyli siły. I wydali wspólnie książkę „Superforcasters” (Superprzewidywacze). A najciekawsze jest to, że ich książka idzie dokładnie na przekór temu wszystkiemu, co wynikało z ich poprzednich badań.

Materiałem do „Superprzewidywaczy” był kolejny długofalowy eksperyment Tetlocka prowadzony od 2011 r. jako „The Good Judgement Project” (można to luźno przetłumaczyć jako „Program Dobrego Nosa”). Tetlock znowu testuje w nim ludzi według podobnej zasady co poprzednio. Tym razem jego celem nie było jednak to, by pokazać, jak zawodne jest przewidywanie przyszłości. Badacz skupił się na obserwacji, która powtarzała się już przy okazji poprzednich badań. Chodzi o to, że w każdej grupie istnieje podgrupa – licząca około 30 proc. próbki – która osiąga ewidentnie lepsze wyniki od pozostałych. I to nie raz czy dwa razy z rzędu. Jej przewaga utrzymuje się przez cały czas. To właśnie owi superprzewidywacze .


Pozostało jeszcze 29% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • Wyjątki i reguły.(2015-10-02 11:03) Zgłoś naruszenie 00

    Jak dotąd najwięcej przepowiadaczy ale i klakierów (dopiszę: obecnej władzy, jak będzie inna to też będzie obecna, zresztą zawsze władza jest obecna) - wśród "tabloidów".
    No cóż taki zawód - przepowiadać tak, by się utrzymać zawsze na powierzchni i nie potrzeba do tego dopasowywać żadnych teorii naukowych. Oczywiście są wyjątki dlatego są i reguły.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama