Obywatel zwrócił się do Narodowego Banku Polskiego o udostępnienie wykazu osób, które uzyskały pozytywną opinię prezesa NBP do zarządzania bankami komercyjnymi. Chodziło o dane za lata 1989–1997, kiedy taki obowiązek istniał. Prośba spotkała się jednak z odmową.

Ramy prawne

Ramy prawne

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Archiwa wyłączone

Odpowiadając na wniosek, NBP powołał się na ustawę o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach. Tłumaczył, że zgodnie z jej przepisami materiały archiwalne mogą być udostępniane po upływie 30 lat od daty ich wytworzenia (zob. grafika). Pytający podtrzymał jednak wniosek, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 782 ze zm. – dalej: u.d.i.p.)

NBP przyznał, że żądane dane stanowią informację publiczną, ale jego zdaniem u.d.i.p. nie ma do nich zastosowania. Zgodnie bowiem z jej art. 1 ust. 2 pierwszeństwo mają tu przepisy dotyczące archiwów. Oprócz tego NBP powołał się na konieczność ochrony danych osobowych oraz dóbr osobistych, która uniemożliwia ujawnienie listy nazwisk.

Na tym etapie sprawą zainteresował się rzecznik praw obywatelskich. Kiedy wystąpienie organu do NBP nie przyniosło skutku, rzecznik włączył się do sporu i wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Dokument opracował zespół prawa konstytucyjnego i międzynarodowego kierowany przez dyrektora Mirosława Wróblewskiego. Przypomina w nim, że prezes NBP bez wątpienia jest podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej, a żądanie obywatela dotyczy bez wątpienia informacji publicznej. Co zaś się tyczy gradacji przepisów, to RPO jest zdania, że regulacje szczególne mają pierwszeństwo przed u.d.i.p. pod jednym warunkiem: jeśli zapewniają realny dostęp do informacji publicznej. Natomiast w sytuacji, gdy regulują zasady i tryb dostępu do danych w sposób niepełny, to w pozostałym zakresie stosuje się u.d.i.p.

Dlatego zdaniem RPO przepisy dotyczące archiwów wyłączają zastosowanie u.d.i.p. tylko w odniesieniu do informacji stanowiących narodowy zasób archiwalny. Nie dotyczy to jednak archiwaliów zakładowych.

Skargę RPO niebawem rozpozna WSA w Warszawie.

Dane z rekrutacji

Prezes NBP ma sprzymierzeńców w branży.

– Nie ma powodu, aby tego rodzaju informacje były udostępniane. Przecież są one elementem procesu rekrutacyjnego. Nie widzę też powodu, aby takie dane były udostępniane po upływie tak długiego czasu. To dane historyczne – komentuje mec. Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.

Obecnie zgodę na objęcie prezesury w komercyjnym banku wydaje Komisja Nadzoru Finansowego (od 2008 r.), a wcześniej Komisja Nadzoru Bankowego (od 2003 r.). W komunikatach obu podmiotów można wyszukać podstawowe informacje na temat kandydatów.

– Sektor bankowy to jedna z podstawowych sfer życia gospodarczego, która ma ogromny wpływ na obywateli. Dlatego procedury związane z działalnością banków, które angażują państwo, muszą być maksymalnie transparentne, a tym samym zrozumiałe – przekonuje Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Jego zdaniem tylko pełna realizacja prawa do informacji gwarantuje rzetelną debatę na temat sytuacji sektora bankowego.

– Rację ma RPO, powołując się na jednolite obecnie orzecznictwo potwierdzające, że umieszczenie określonych informacji w archiwum zakładowym nie zwalnia NBP z obowiązku rozpatrzenia wniosku na gruncie przepisów u.d.i.p. – twierdzi również Krzysztof Izdebski, członek Sieci Obywatelskiej.

– Żądanie dotyczy stanu prawnego, w którym powołanie osoby na stanowisko prezesa banku komercyjnego wymagało uprzedniej opinii prezesa NBP. Nie zostało jednak w tamtej ustawie określone, na podstawie jakich kryteriów formułowana była owa opinia – tłumaczy prawnik.

W obecnym stanie prawnym (art. 22b ustawy – Prawo Bankowe – t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 128) ustawodawca wskazał wyraźnie, że zgoda nie może zostać udzielona np. w przypadku ukarania kandydata za przestępstwo umyślne czy spowodowanie udokumentowanych strat w miejscu pracy.

– Tym bardziej wskazane jest, aby jawnymi uczynić informacje na temat osób, których dotyczyły opinie formułowane na podstawie nieokreślonych kryteriów – zaznacza Krzysztof Izdebski.