statystyki

Druga era atomowa: Powinniśmy zacząć się bać na nowo

autor: Jakub Kapiszewski21.08.2015, 07:44; Aktualizacja: 21.08.2015, 08:01
bomba atomowa

Problemem w drugiej erze atomowej jest również to, że wprowadzenie broni masowego rażenia w dynamikę geopolityki jakiegoś regionu zmienia ją raz na zawsze.źródło: ShutterStock

70 lat temu USA przeprowadziły pierwszą eksplozję atomową. Przez lata bombie A towarzyszył strach, który ostatnio znikł. Dziś powinniśmy zacząć się bać na nowo.

Reklama


Tak się złożyło, że porozumienie atomowe z Iranem podpisano 14 lipca, na dwa dni przed okrągłą rocznicą przeprowadzenia przez Amerykanów próbnej eksplozji atomowej na pustyni w stanie Nowy Meksyk. Biorąc pod uwagę, jak długo trwała zabawa w kotka i myszkę między społecznością międzynarodową a Teheranem, porozumienie stanowi duży krok naprzód. Jeśli uda się dotrzymać jego postanowień, na kilkanaście lat usunie w cień zagrożenie atomowym wyścigiem zbrojeń w jednym z najbardziej niespokojnych regionów świata. Koszmarem niejednego dyplomaty była dotychczas perspektywa upowszechnienia się broni nuklearnej w Zatoce Perskiej, gdzie rządzący mają opinię osób o słabych nerwach.

Ten sukces może się okazać jedynie tymczasowy. Porozumienie nie wymaga od Iranu całkowitej rezygnacji z programu atomowego. Stało się tak m.in. dlatego, aby obie strony rozmów mogły zadeklarować negocjacyjny sukces. Dodatkowo ma ono charakter czasowy; a trudno przewidzieć, czy bardziej otwartemu gospodarczo, a przez to bogatszemu Iranowi za dekadę nie będzie jeszcze prościej opracować własnej broni jądrowej. Tym bardziej że atomowa ambicja została wpisana w tożsamość Republiki Islamskiej – jako państwotwórczy element, tym ważniejszy, że roszczą sobie do niego prawo państwa rozwinięte, ale odmawiają go innym.

Trudno się rozstać

Właśnie ten psychologiczny element, czyli rozumienie programu atomowego jako zbiorowego wysiłku, wokół którego budowana jest tożsamość narodowa – stanowi jeden z wyróżników drugiej ery atomowej według amerykańskiego politologa z Uniwersytetu w Yale Paula Brackena. W przeciwieństwie do czasów zimnej wojny (pierwsza era atomowa), kiedy supermocarstwa traktowały atom jako broń ofensywną i odstraszającą, programy zbrojeniowe rozpoczęte przez inne kraje, Indie czy Pakistan, nosiły znamiona czegoś więcej.

Przykładem takiego szczególnego postrzegania broni jądrowej jest chociażby Izrael, gdzie bomba atomowa pełni rolę wykraczającą daleko poza środek odstraszający. Główną rolę odgrywa tutaj zakorzeniony głęboko w psychologii Holocaustu argument „nigdy więcej”. Jak pokazuje w książce „Izrael i bomba” Avner Cohen, decyzja o konstrukcji broni atomowej pojawiła się na tak wczesnym etapie historii współczesnego Izraela, że trudno traktować ją w oderwaniu od samego procesu budowy państwa. Przekonanie o „nigdy więcej” może też stanowić jeden z elementów izraelskiej doktryny atomowej. Ponieważ Jerozolima nigdy oficjalnie nie przyznała się do posiadania broni jądrowej (tę strategię nazywa się nuclear opacity, czyli nuklearną nieprzejrzystością), nie istnieje żaden dokument, który zawierałby oficjalne wytyczne Izraela w zakresie jej użycia. Istnieją obawy, że zawiera ona tzw. wariant Samsona, gdzie na wypadek zagrożenia dla istnienia Izraela uruchamiany jest strategiczny atak odwetowy. Jego celem nie muszą być tylko wrogowie.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

  • Kuba(2015-08-21 10:44) Zgłoś naruszenie 00

    PO rządach byłego ćpuna Tuska juz się niczego nie boje.

    Odpowiedz
  • Ewiak(2015-08-21 22:53) Zgłoś naruszenie 00

    Globalna wojna jądrowa jest nieunikniona jak śmierć, ale jeszcze nie teraz i nie z powodu Iranu. Przypomnę tu fragment starożytnej wizji: "I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945. Ten szczegół wskazywał, że Hitler zaatakuje także ZSRR i będzie walczył aż do gorzkiego końca. Na początku nic nie wskazywało na takie zakończenie wojny], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [wrogość wobec chrześcijan], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej], i zawróci do ziemi swej [1991-1993. Rozpad ZSRR i Układu Warszawskiego, wojska rosyjskie powróciły do kraju]. W czasie wyznaczonym powróci z powrotem" (Daniela 11:28,29a). Powrót Rosji w tym kontekście oznacza kryzys, który skutkami przewyższy Wielką Depresję. Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. Dzięki temu wiele krajów z dawnego bloku wschodniego powróci do rosyjskiej strefy wpływów. Znów stacjonować tu będą rosyjskie wojska.

    Nie powrócą one jednak wszędzie. "I [król północy] wkroczy na południe [wiele wskazuje na Kaukaz], ale nie będzie jak wcześniej [2008 - Gruzja], lub jak później [teraz - Ukraina], gdyż ruszą przeciw niemu mieszkańcy wybrzeży Kittim [USA, na początku bez Wielkiej Brytanii] i będzie utrapiony [to oznacza tu załamanie nerwowe] i zawróci" (Daniela 11:29b,30a).

    Co skłoni "króla północy" do wejścia na południe? Jezus powiedział: "Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi", podobnie jak w 2008, a potem...

    Mojżesz pisał: "I okręty od strony Kittim [US Navy] i utrapią Aszszura [Rosję] i utrapią Ebera [pozostałych przeciwników, w tym Iran i Chiny] i również to [na] zawsze będzie zniszczone" (Liczb 24:24, przekład dosłowny). To będzie samobójcza misja. Ta armada po wystrzeleniu rakiet z głowicami jądrowymi, nie powróci już do domu. Druga strona zdąży także użyć "wielkiego miecza" (Apokalipsa 6:4). To będzie wzajemna rzeź. Nie będzie to jednak koniec świata, lecz jak stwierdził Jezus: "początek bólów porodowych" (Mateusza 24:7,8).

    To będzie preludium do czwartej wojny światowej. Wtedy triumfować będzie Rosja i jej sojusznicy (Daniela 11:40-43). Wśród nich będą zapewne także Chińczycy. Nikt nie oprze się tej szarańczy (Joela 2:1-11). Także Izrael będzie wówczas okupowany (por. Ezechiela 39:23-29).

    W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę "króla południa". Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję "króla północy", rozciągając swoje wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I (Daniela 11:27). W przyszłości "królem południa" będzie nowe imperium anglo-amerykańskie (Objawienie 13:11).

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama